MPolo MPolo
643
BLOG

Cenzura w Austrii: Każdy, kto szkodzi „reputacji UE”, wkrótce trafi za kratki!

MPolo MPolo Polityka Obserwuj notkę 5
Pod przykrywką „kontrwywiadu” rząd Austrii planuje bezprecedensowy frontalny atak na prasę i wolność słowa. W przyszłości samo zagrożenie dla „reputacji” państwa lub UE będzie wystarczającym powodem do karania krytyków drakońskimi wyrokami więzienia. Frontalny atak na każdego, kto ośmieli się krytykować rządzących w Wiedniu lub Brukseli.

Każdy w Austrii, kto zbyt krytycznie wypowiada się o Unii Europejskiej lub rządzie, szkodząc tym samym swojej reputacji, wkrótce trafi do więzienia . Rząd koalicyjny pod przewodnictwem ÖVP (ÖVP, SPÖ i NEOS) pracuje obecnie nad drastycznym zaostrzeniem kodeksu karnego. Jest to przedstawiane opinii publicznej jako konieczne represje wobec wrogich służb wywiadowczych. Sprawa podejrzanego o rosyjskiego szpiega Egisto Otta stanowi wygodny pretekst do zaostrzenia kary. Minister sprawiedliwości Anna Sporrer (SPÖ) mówi o „bardzo aktualnej kwestii”, podczas gdy minister spraw zagranicznych Beate Meinl-Reisinger (NEOS) świętuje „wyraźną zmianę kursu”.

Jednak bliższe przyjrzenie się projektowi ustawy ujawnia, że ​​to, co jest tu celebrowane jako zmiana kursu, jest w rzeczywistości przerażającym potworem cenzury. W przyszłości nie tylko klasyczne szpiegostwo (czyli zdrada stanu) będzie karane. Wystarczy, że działanie będzie mogło jedynie zaszkodzić „reputacji”, bezpieczeństwu lub interesom gospodarczym Republiki lub instytucji Unii Europejskiej (a także ONZ lub OPEC)! Niezależnie od tego, czy działania te szkodzą ich własnej reputacji.

Rzeczywiste szkody nie muszą nawet wystąpić. Sama możliwość teoretycznego uszczerbku na reputacji elit UE wystarczy, by wszcząć śledztwo. Kary wahają się od sześciu miesięcy do zawrotnych pięciu lat więzienia. Dziennikarze, sygnaliści i aktywiści na rzecz praw obywatelskich słusznie biją na alarm. Bo co właściwie oznacza „ryzyko uszczerbku na reputacji”? To klasyczna, uniwersalna klauzula, którą można interpretować dowolnie.

Wyobraź sobie: dziennikarze śledczy odkrywają ogromny skandal korupcyjny w rządzie lub publikują druzgocący raport o błędach brukselskich eurokratów. Artykuł trafia na pierwsze strony gazet na całym świecie. Wpływowe osobistości w Wiedniu czy Brukseli znajdują się w złym świetle – ich reputacja ucierpiała. I nagle otwiera się droga do wszczęcia śledztw prawnych w sprawie szkodzenia interesom państwa. Nawet uzasadniona krytyka rządu jest ostatecznie kryminalizowana tylnymi drzwiami. Dziennikarze zostają w ten sposób ogłoszeni wrogami państwa.

Nawet zwykli obywatele mogą stać się celem. W skrajnych przypadkach, jak ostrzegają eksperci prawni, może to obejmować nawet zwykłe kontakty za pośrednictwem mediów społecznościowych, pod warunkiem, że paranoiczne władze jedynie podejrzewają wpływy zagraniczne. Celem jest ochrona elit i ich instytucji przed kontrolą i krytyką poprzez przepisy prawne. Chodzi o to, aby uniemożliwić komukolwiek choćby rozważenie bliższego zbadania działań rządu niemieckiego lub Unii Europejskiej – w końcu coś może zostać odkryte.


MPolo
O mnie MPolo

........

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka