Blog
Za Mostem Uniwersyteckim
Człowiek zwany Ickiem
Człowiek zwany Ickiem leszcz polityczny
0 obserwujących 12 notek 6746 odsłon
Człowiek zwany Ickiem, 21 listopada 2009 r.

UE: Szmajdziński na Prezydenta, Mandaryna na Premiera!

Cóż za pechowy tydzień polityczny! Nikt chyba nie mógł przewidzieć ile klęsk, gorszych czasem niż żywioł, ile porażek jest w stanie w dni siedem spaść na Polskę, Europę i Świat. Począwszy od opóźnionego o 180 minut pociągu relacji Wrocław – Kraków a skończywszy na fikcyjnych wyborach politycznych wewnątrz Unii. Jeśli Bóg istnieje, to postanowił z nas zakpić, jeśli nie, to zakpiliśmy sami z siebie.


 

Potężne wichury, które zerwały trakcje gdzieś w okolicach Kołobrzegu, przy okazji sparaliżowały komunikację międzymiastową na południu Polski. Cóż za ruchawki na dworcu, zablokowane kasy i nie tylko, gniew ludzi! A potem ten tłok w pociągu Inter-Regio, dwupiętrowym lecz przeładowanym, gdzie każdy jak w dżungli walczył o swoje miejsce, a gdy już z upragnieniem znalazł kawałek własnej rzeczywistości, musiał w tłoku i duchocie znosić przyjemności podróży. I konduktor, groźną miną mierzący wszystkich tych, którzy posiadali przystemplowane bilety.


 

Lecz to tragedią nie było, wszak czasem cierpliwość można ćwiczyć w trudnych warunkach. A dworzec, choć śmierdzący, to jednak jest perłą niemieckiej architektury, może troszkę za bardzo zameczek jakiś przypomina, lecz w środku, tam gdzie są stalowe sklepienia i przeszklone arkady, tam czuć ducha inżynierii naszych zachodnich sąsiadów. Można więc siąść na czerwonym krzesełku i z nudów spoglądać na gołębie, które zmyślnym wzrokiem wypatrują swoje ofiary jedzeniowej sjesty.


 

Ale nie o tym, bo nie o żalach osobistych, lecz o straconej szansie być miało. Cóż się stało Europie, czymże zawiniła politykom, że mając tak piękną szansę potrafili ją tak niesamowicie zmarnować. Mamy więc katolickiego konserwatywnego filozofa poetę na stanowisku umownie nazywanym Prezydentem i socjalistyczną nowoszlachciankę z nadania laburzystowskiego premiera na stanowisku umownie nazywanym ministrem spraw zagranicznych. Mamy dwie osoby miałkie, mało znane (przy czym pani minister jednak jest bardziej rozpoznawalna poza granicami Belgii niż jej starszy kolega) i właściwie będące biurokratami. Unia więc stawia kolejny krok w jedynie znanym sobie kierunku – biurokratycznej maszyny administracyjnej, mającej mało wspólnego z ideami w niej zawartymi.


 

Smutne to wydarzenie, dla kogoś kto tak jak i ja jest europejskim federalistą, z pewnością odbije się Europie czkawką. I to niejedną. To zupełnie tak, jak gdyby Tusk i Kaczyński, w imię poprawności politycznej, na Prezydenta Polski wybrali Jerzego Szmajdzińskiego, dawnego szczęśliwego trzydziestoletniego członka Komitetu Centralnego. Jerzy Szmajdziński jako taki, zawsze związany z polityką, jedne co w życiu robił to był komunistycznym politykiem. Jest więc idealnym kandydatem na Prezydenta – Premierem bowiem powinien być chrześcijański katolik skoro już przyjmujemy parytety religijno-polityczne. Zresztą Pudelek niedawno doniósł, że niejaka Mandaryna jest szlachcianką, co gorsza z herbem, który nie istnieje. W związku z tym, przyjmując europejską logikę, byłaby doskonałą minister spraw zagranicznych. Nic tylko się cieszyć, prawda? W następnych wyborach, które pewnie będą równie demokratyczne i odkrywcze, proponowałbym europejskim włodarzom, żeby kierując się swoim „rozsądkiem” i chęcią osiągania jakiś wyimaginowanych „kompromisów”, wybrali na szefów Unii jakiegoś malarza i dla przeciwności tym razem nie szlachciankę a może kobietę kloszarda. Bo jak widać poprawność i równość być musi. Tylko dlaczego ma to zastępować jakąś wizję i chęć zmian?


 

Niestety. Tragiczny ten tydzień, od pociągu poczynając do kompromisu europejskiego zmierzając, nie zakończy się tylko w tym tygodniu. Nowe bowiem przewodnictwo zostało wybrane na dość długi czasu. Który, już teraz można to podkreślić, będzie stracony dla Europy, lecz może pozwoli naszemu filozofowi na tronie dostać literacką nagrodę nobla? Wszak Obama dostał nobla za to co robił nie będąc prezydentem (skoro bowiem prezydentem został na dwa tygodnie po zgłaszaniu nominacji do nobla, to ni mniej ni więcej znaczy to, że dostał nobla za kampanię wyborczą – pewnie następny będzie dla Tuska, też tak pięknie opowiadał a potem może dla Kaczyńskiego za te filmiki animowane). Życzę mu powodzenia, niech w zaciszu europejskich pałaców znajdzie natchnienie. A pani minister może zakupi jakiś Pałac?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Teksty, które warto przeczytać: . . . http://coryllus.salon24.pl/138156,przyjaciel-esesmana-landaua

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @Chevalier Popisałem się indolencją? Pan wybaczy, ale to Pan jako pierwszy zaproponował...
  • @Chevalier Czyli jednym słowem wie Pan o czym pisze podobnie jak bloger Azrael. Ale to i tak on...
  • Autor Rozumiem, że podobnie do blogera Azraela jest Pan wybitnym znawcą tematu i specjalistą...

Tematy w dziale