8 obserwujących
280 notek
412k odsłon
7713 odsłon

Sztuczna inteligencja w sieci Orange, czyli naciąganie klientów na „Maxa”.

Wykop Skomentuj26

Każda akcja podobno rodzi reakcję. Nikt z sieci Orange tym razem do mnie nie zadzwonił z pytaniem, czy jestem zadowolony ze sposobu wykonania usługi przywrócenia dostępu do internetu, więc postanowiłem odwdzięczyć się najlepszej podobno sieci w kraju niniejszą notką.

Wczoraj kolejny raz „nawalił” mi internet, a właściwie, to jego dostawca - firma Orange. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, bo zdarza się to dość często. Na szczęście, z reguły po godzinie (lub dwu) połączenie z internetem samoczynnie zostaje przywrócone. Jednak, gdy trwa to dłużej, wykonuję restart liveboxa i czasem to pomaga, a jeśli nie... wtedy dzwonię z interwencją do Biura Obsługi Klienta na numer infolinii. Oczywiście muszę dzwonić z komórki, bo kiedyś dałem się namówić przedstawicielowi operatora do rezygnacji z telefonu podłączonego fizycznie linią telefoniczną, więc teraz gdy internet nie działa, telefon stacjonarny też milczy.

Po uzyskaniu połączenia z infolinią i wybraniu kilku cyfr otrzymuję automatycznie wygenerowaną informację o awarii oraz prognozowanym terminie jej usunięcia... albo zostaję przekierowany do konsultanta i problem zazwyczaj mam rozwiązany.

Wczoraj restart liveboxa się nie powiódł, co mnie trochę zirytowało, bo akurat miałem inne sprawy na głowie, a tu trzeba było znowu zgłaszać uszkodzenie. Dla pewności podniosłem jeszcze słuchawkę telefonu stacjonarnego i od razu się zdziwiłem. W słuchawce pojawił się głos, który poinformował mnie, że nie działa u mnie internet i że powinienem zresetować liveboxa, a jeśli to nie pomoże, to zadzwonić na infolinię sieci Orange.

Nie powiem, żeby mi to jakoś szczególnie pomogło, albo chociaż poprawiło humor, więc poszedłem po komórkę i wykręciłem numer infolinii. Po kilku sygnałach usłyszałem komunikat:

- Witamy w Orange, sieci numer jeden w Polsce.

Już byłem przygotowany, by wybrać stosowną cyfrę, która mnie przełączy do działu operatora zajmującego się siecią internerową, a tu niespodzianka. Po chwili ciszy dobiegł mnie pozbawiony wszelkich emocji głos:

- Dzień dobry! Jestem Max, głos sztucznej inteligencji sieci Orange.

Zwyczajnie zbaraniałem, ale zaraz się przed sobą usprawiedliwiłem, że to normalne, bo przecież sztuczna inteligencja, to coś takiego, co mi się zazwyczaj kojarzyło z Komisją Europejską... albo partią „nowoczesna”. Zresztą Max też musiał być lekko zmieszany, bo zaczął się tłumaczyć, że jest akurat w fazie przeprowadzania testów. Potem na chwilę zamilkł, a ja zacząłem się zastanawiać, jak z czymś takim się porozumiewać i czy Max jest tam jeszcze, czy też udał się do dyrektora technicznego firmy, albo może samego prezesa po poradę... co ma dalej robić? Ale nie, okazało się, że to model dopracowany iście po europejsku.

- Powiedz proszę, jak mogę ci pomóc? – odezwał się Max.

„O w mordeczkę...” – przemknęło mi przez głowę. – „Ja, jeszcze przed chwilą nie wiedziałem, że sztuczna inteligencja o imieniu Max istnieje, a on o mnie nawet pewnie nie słyszał, a już mówi mi per „ty”... No fajnie was tam w tym Orange uczą”.

- Słuchaj Max – zacząłem też po imieniu, bo w końcu tak mi się przedstawił. – Nie działa mi internet.

Minęła dłuższa chwila i chyba w końcu to przetrawił, bo znowu się odezwał:

- Czy twoja sprawa dotyczy usług stacjonarnych, czy mobilnych?

- Stacjonarnych – rzuciłem i pomyślałem, że jeśli jest taki inteligentny, to sam powinien był się tego domyślić, skoro dzwonię z komórki. Znowu trochę trwało, zanim się odezwał:

- Podaj swój numer abonenta, albo numer pesel.

Skąd miałem pamiętać, jaki jest mój numer abonenta? Uznałem więc, że podam „gościowi” numer pesel i zacząłem stukać w klawiaturę. Miałem nadzieję, że jako byt cyfrowy – akurat z cyframi powinien sobie poradzić.

Czekam, czekam, czas ucieka, a ciśnienie wyraźnie mi się podnosi. W końcu się odezwał:

- Podaj swój numer abonenta, albo numer pesel.

- Goń się nieuku – warknąłem do słuchawki i się rozłączyłem. Musiałem trochę pomyśleć, a świadomość, że sztuczna inteligencja na poziomie skórki pomarańczy czeka po drugiej stronie linii wcale mi w tym nie pomagała. Przyznaję, iż było to z mojej strony trochę nieuprzejme, ale niech się robot uczy, że podenerwowani ludzie w swoim zachowaniu bywają często naturalni, a ja na taki brak profesjonalizmu ze strony Orange zupełnie nie byłem przygotowany.

- I jak – odezwała się żona – to coś u nich, czy u nas?

- Nawet nie pytaj - rzuciłem z irytacją. – na pewno u nich, bo nikt normalny z obsługi nie chciał ze mną gadać.

- Jak to? – żona była zdziwiona. – Przecież słyszałam, że z kimś rozmawiałeś.

- Próbowałem rozmawiać – poprawiłem. – Odezwała się jakaś sztuczna inteligencja, z którą nie można się dogadać. Najpierw chce bym podał jej numer abonenta... albo pesel, a jak podałem pesel, to nie rozumie i znowu pyta o to samo.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie