Pozostało jedynie zrozumienie dla cierpienia krewnych i bliskich górników jako ludzi, którzy zginęli w walce w 1981 roku, choć zginąć nie musieli.
Obawiam się, iż sędzina Monika Śliwińska, choć wykazała wiele odwagi, to nie przejdzie w chwale do historii polskiego sądownictwa. Podobnie jak pozostali członkowie składu sędziowskiego.
Odczytywane przez nią niezwykle długie uzasadnienie w zasadzie przeczyło wyrokowi.
- Przyznanie, iż górnicy walczyli z oddziałami milicji i zginęli w walce, daje oskarżonym pełne prawo twierdzić, iż działali w obronie własnej. Byłoby dobrze, gdyby skład sędziowski przytoczył w wyroku także formę i metody walki górników, a nie tylko drobiazgowo opisywał ścieżki, którymi przemieszczali się milicjanci. Kopalnia, a szczególnie kuźnia dawała duże możliwości. Skoro sędziowie uznali, iż była to walka, należało poinformować także o jej skutkach po stronie milicji.
- Skoro dowódca plutonu specjalnego skazany został za sprawstwo kierownicze zabójstwa - to dlaczego kierowani przez niego funkcjonariusze skazani zostali za
udział w bójce i pobiciu ze skutkiem śmiertelnym z użyciem broni palnej? Dowódca kierował więc zabójstwem, czy bójką?
- Z kolei tak niskie kary nie przekonują, iż chodziło o ukaranie sprawców za śmierć górników. Raczej o zaspokojenie zapotrzebowania społecznego na Śląsku. Stąd kary bez zawieszenia.
- Skoro nie można było przypisać określonej śmierci określonemu funkcjonariuszowi, to wyrok ten dziwnie nasuwa na myśl odpowiedzialność zbiorową. Przyznał to nawet jeden z górników. Stąd taśmowe wyroki po 2,5 roku.
Brakuje tylko, byśmy doczekali się wypłacania tym ludziom odszkodowań.
- Potwierdzenie, iż nie dokonano obowiązkowych czynności po użyciu broni, mogących później umożliwić przypisanie konkretnej ofiary konkretnej broni, a jej z kolei funkcjonariuszowi - uniemożliwia wydanie wyroku za zabójstwo:
- Równie dobrze obrona może twierdzić, iż wszystkich zabił tylko jeden funkcjonariusz, bowiem reszta strzelała w powietrze.
- Skoro zginęło 9 górników, a skazano 17 byłych milicjantów - to kogo zabiła pozostała ósemka funkcjonariuszy ?
- Równie dobrze obrona może twierdzić, iż wszystkich zabił tylko jeden funkcjonariusz, bowiem reszta strzelała w powietrze.
- Dlaczego nie zostali oskarżeni i skazani wszyscy ci, którzy z mocy ówczesnych przepisów mieli obowiązek dokonania ekspertyz, dochodzeń: przełożeni, prokuratorzy, ci - którzy niszczyli dowody, przestrzeliwali broń, odpowiadali za zabezpieczenie broni, zaniechali czynności itd.
Sędzina M.Śliwińska bardzo dokładnie przytoczyła i odczytała obowiązujące w tej w tej materii przepisy. Przepisom tym odpowiadają przecież konkretni funkcjonariusze i urzędnicy.
- Znamienne jest także, iż na ławie oskarżonych nie zasiedli organizatorzy strajku, przygotowań do walki z milicją, prowadzący górników do walki i sami górnicy - wszak brali udział w walce zwanej teraz bójką. Pomijając czarne poczucie humoru składu sędziowskiego na taką kwalifikację tragedii w kopalni, to warto zauważyć, iż udział w bójce biorą raczej dwie strony - a skazano tylko jedną.
Zastanawiające, iż w dwu dotychczasowych procesach zapadły wyroki uniewinniające lub umarzające, i nagle teraz, za rządów PiSu, w dobie dekomunizacji, deubekizacji, lustracji itd.,itd. - pojawia się wyrok skazujący. Czyżby poprzednie składy sędziowskie pracowały na innych materiałach, dowodach, w oparciu o innych świadków przez 14 lat?
Najtragiczniejsza w tej sytuacji jest mimo wszystko świadomość, iż trzeba uniewinnić oskarżonych od zarzutu zabójstwa tylko dlatego, że nie można im pokazać, przy braku procesowych dowodów, konkretnej ich ofiary - będąc w pełni przekonanym o ich winie.
Jest to dylemat moralny, który, podejrzewam, przytłaczał poprzednie składy sędziowskie. Nie odstąpiły one jednak od zasady, iż bez dowodów nie może być winy i kary za zabójstwo.
Zastosowany wybieg w postaci zmiany kwalifikacji czynu z zabójstwa na udział w bójce umożliwiał w ogóle skazanie byłych milicjantów, bowiem nie powoduje on konieczności udowodnienia każdemu funkcjonariuszowi z osobna zabicia konkretnego górnika. Wystarczy udowodnienie udziału w bójce i użycie broni.
Ale to z kolei uniemożliwia skazanie dowódcy za sprawstwo kierownicze zabójstwa.
Wyrok i tak niskie kary / adekwatne do bójki / za śmierć górników nie daje satysfakcji i poczucia sprawiedliwości.
Wyrok sądu w Katowicach zgromadzeni górnicy i ich rodziny przyjęły oklaskami i odśpiewali hymn.
Ale wszystko to było jakieś smutne.
Michał Ostrowiecki



Komentarze
Pokaż komentarze (8)