Ostrowiecki M Ostrowiecki M
43
BLOG

SMUTNY WYROK

Ostrowiecki M Ostrowiecki M Polityka Obserwuj notkę 8
31.05. Emocje dawno minęły, zmienił się ustrój i 17 lat panowania nowego systemu zmieniło optykę. Każe ona inaczej patrzeć na tamte czasy, walkę z PRL i jej skutki.

Pozostało jedynie zrozumienie dla cierpienia krewnych i bliskich górników jako ludzi, którzy zginęli w walce w 1981 roku, choć zginąć nie musieli.

Obawiam się, iż sędzina Monika Śliwińska, choć wykazała wiele odwagi, to nie przejdzie w chwale do historii polskiego sądownictwa. Podobnie jak pozostali członkowie składu sędziowskiego.

Odczytywane przez nią niezwykle długie uzasadnienie w zasadzie przeczyło wyrokowi.

  1. Przyznanie, iż górnicy walczyli z oddziałami milicji i zginęli w walce, daje oskarżonym pełne prawo twierdzić, iż działali w obronie własnej. Byłoby dobrze, gdyby skład sędziowski przytoczył w wyroku także formę i metody walki górników, a nie tylko drobiazgowo opisywał ścieżki, którymi przemieszczali się milicjanci. Kopalnia, a szczególnie kuźnia dawała duże możliwości. Skoro sędziowie uznali, iż była to walka, należało poinformować także o jej skutkach po stronie milicji.

  2. Skoro dowódca plutonu specjalnego skazany został za sprawstwo kierownicze zabójstwa - to dlaczego kierowani przez niego funkcjonariusze skazani zostali za …udział w bójce i pobiciu ze skutkiem śmiertelnym z użyciem broni palnej? Dowódca kierował więc zabójstwem, czy bójką?

  3. Z kolei tak niskie kary nie przekonują, iż chodziło o ukaranie sprawców za śmierć górników. Raczej o zaspokojenie zapotrzebowania społecznego na Śląsku. Stąd kary bez zawieszenia.

  4. Skoro nie można było przypisać określonej śmierci określonemu funkcjonariuszowi, to wyrok ten dziwnie nasuwa na myśl odpowiedzialność zbiorową. Przyznał to nawet jeden z górników. Stąd taśmowe wyroki po 2,5 roku.

    Brakuje tylko, byśmy doczekali się wypłacania tym ludziom odszkodowań.

  5. Potwierdzenie, iż nie dokonano obowiązkowych czynności po użyciu broni, mogących później umożliwić przypisanie konkretnej ofiary konkretnej broni, a jej z kolei funkcjonariuszowi - uniemożliwia wydanie wyroku za zabójstwo:

    1. Równie dobrze obrona może twierdzić, iż wszystkich zabił tylko jeden funkcjonariusz, bowiem reszta strzelała w powietrze.

    2. Skoro zginęło 9 górników, a skazano 17 byłych milicjantów - to kogo zabiła pozostała ósemka funkcjonariuszy ?


  6. Dlaczego nie zostali oskarżeni i skazani wszyscy ci, którzy z mocy ówczesnych przepisów mieli obowiązek dokonania ekspertyz, dochodzeń: przełożeni, prokuratorzy, ci - którzy niszczyli dowody, przestrzeliwali broń, odpowiadali za zabezpieczenie broni, zaniechali czynności itd.

    Sędzina M.Śliwińska bardzo dokładnie przytoczyła i odczytała obowiązujące w tej w tej materii przepisy. Przepisom tym odpowiadają przecież konkretni funkcjonariusze i urzędnicy.

  7. Znamienne jest także, iż na ławie oskarżonych nie zasiedli organizatorzy strajku, przygotowań do walki z milicją, prowadzący górników do walki i sami górnicy - wszak brali udział w walce zwanej teraz bójką. Pomijając czarne poczucie humoru składu sędziowskiego na taką kwalifikację tragedii w kopalni, to warto zauważyć, iż udział w bójce biorą raczej dwie strony - a skazano tylko jedną.

Słuchając wyroku, a raczej jego sentencji, przychodziły mi ciągle na myśl użycia broni z ostatnich lat, już IV RP, ze skutkiem śmiertelnym, przez policjantów wobec niewinnych i nieuzbrojonych ludzi - i uniewinnianie ich przez sędziów z zastosowaniem stałej formułki, iż broni użyto zgodnie z przepisami. Czy znów musimy czekać 26 lat ?

Zastanawiające, iż w dwu dotychczasowych procesach zapadły wyroki uniewinniające lub umarzające, i nagle teraz, za rządów PiSu, w dobie dekomunizacji, deubekizacji, lustracji itd.,itd. - pojawia się wyrok skazujący. Czyżby poprzednie składy sędziowskie pracowały na innych materiałach, dowodach, w oparciu o innych świadków przez 14 lat?

Najtragiczniejsza w tej sytuacji jest mimo wszystko świadomość, iż trzeba uniewinnić oskarżonych od zarzutu zabójstwa tylko dlatego, że nie można im pokazać, przy braku procesowych dowodów, konkretnej ich ofiary - będąc w pełni przekonanym o ich winie.

Jest to dylemat moralny, który, podejrzewam, przytłaczał poprzednie składy sędziowskie. Nie odstąpiły one jednak od zasady, iż bez dowodów nie może być winy i kary za zabójstwo.

Zastosowany wybieg w postaci zmiany kwalifikacji czynu z zabójstwa na udział w bójce umożliwiał w ogóle skazanie byłych milicjantów, bowiem nie powoduje on konieczności udowodnienia każdemu funkcjonariuszowi z osobna zabicia konkretnego górnika. Wystarczy udowodnienie udziału w bójce i użycie broni.

Ale to z kolei uniemożliwia skazanie dowódcy za sprawstwo kierownicze zabójstwa.

Wyrok i tak niskie kary / adekwatne do bójki / za śmierć górników nie daje satysfakcji i poczucia sprawiedliwości.

Wyrok sądu w Katowicach zgromadzeni górnicy i ich rodziny przyjęły oklaskami i odśpiewali hymn.

Ale wszystko to było jakieś smutne.

Michał Ostrowiecki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka