Rząd poinformował o daleko idących zmianach w Kodeksie Karnym. Zmiany idą oczywiście w stronę zaostrzenia kar.
KAŻDE ZAOSTRZENIE KAR JEST PRZYZNANIEM SIĘ WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI, PROKURATURY I POLICJI DO KLĘSKI.
Oznacza to bowiem, iż instytucje te nie radzą sobie z przestępczością i jedyny ratunek widzą w zaostrzeniu kar, pełniącym rolę straszaka – choć przestępczość w Polsce maleje. Zmiany te mają więc także czysto propagandowy charakter, na użytek popularności koalicji rządzącej.
Niektóre zmiany przyjęte przez Radę Ministrów budzą także zdziwienie.
-
Projekt przewiduje odpowiedzialność 15-latków tak jak dorosłych. Jest to wiek, w którym kończy się dziś 2 kl. gimnazjum, a kiedyś szkołę podstawową. Czy oznacza to także budowanie specjalnych oddziałów więziennych dla dzieci?
-
Bardzo złe historyczne skojarzenia budzi propozycja, by za zabójstwo sędziego, prokuratora, policjanta, świadka karać 25 letnim wyrokiem lub dożywociem. Jest to, po pierwsze, zaprzeczenie konstytucyjnej zasadzie równości obywateli wobec prawa, a po wtóre przywołuje zasadę wartościowania ludzi, wprowadzoną kiedyś w sąsiednim państwie.
-
Amerykanizacja, polskiego dotychczas, pojęcia obrony koniecznej stać się może bezkarną metodą popełniania zbrodni zabójstwa.
Planuje się bowiem, iż gdyby przekroczenie znamion obrony koniecznej nastąpiło w efekcie wzburzenia lub strachu, sprawca tego przekroczenia /np. zabójstwa/ nie podlegałby karaniu. A przecież każdy w momencie zagrożenia jest wzburzony i się boi. Podobnie jak każde zagrożone zwierzę. Ale czyż od świata zwierząt czymś jednak nie powinniśmy się różnić, mimo iż jesteśmy tylko przedstawicielami naczelnych? Należy mieć jednak nadzieję, iż nie tym kierował się min. Zb.Ziobro proponując te zmiany w kodeksie.
Ludzie powinni jednak, jako istoty myślące, świadome i odpowiedzialne kierować się także poczuciem proporcjonalności kary i winy oraz proporcjonalności ataku i jego odparcia, pomijając oczywiście zagrożenie zdrowia i życia.
Całkowicie natomiast zerwano z zasadą proporcjonalności jak i dotychczasowym pojmowaniem obrony koniecznej ,wprowadzając zapis, iż zabicie kogoś, kto się włamie do naszego domu nie będzie karane - bez względu na cel włamania i jego skutki.
Daje to duże pole do popisu dla chcących się na trwałe pozbyć niewygodnego wspólnika, rywala politycznego czy przysłowiowej teściowej - wystarczy trochę wyobraźni.
-
Rozchodzenie się prawa i sprawiedliwości potwierdza nie tylko nazwa obecnie przewodniej siły politycznej / wszak prawo winno być tożsame ze sprawiedliwością i odwrotnie / ale i propozycje w stosunku do tzw. recydywistów. Stosowanie w ogóle tego pojęcia przeczy idei sprawiedliwości, której wyobrażenie ma przecież wagę w ręku i opaskę na oczach.
Wagę i to zrównoważoną / co jest ważne/ by sprawiedliwie ważyć uczynki, i przepaskę, by nie wiedzieć komu uczynki te waży. Tymczasem waga ta nie zawsze jest w równowadze, zaś Pani Sprawiedliwość wydaje się, że zgubiła opaskę, skoro witając podsądnego woła do niego: "Kowalski, znowu cię widzę? Na wstępie masz już dwukrotnie wyższy wyrok".
Taka jest bowiem propozycja wobec tzw. recydywistów.
Tymczasem każde przestępstwo, popełniane nawet wielokrotnie przez tego samego człowieka powinno być zagrożone tą samą karą.
W tym przypadku mamy do czynienia ponownie z amerykanizacją polskiego prawa. Bowiem w niektórych stanach USA za niegroźne wykroczenie lub przestępstwo można dostać grzywnę, ale za któreś już z kolei nawet karę dożywocia.
ZABIORĄ CI SAMOCHÓD
Szokującą jest propozycja rządu przepadku na rzecz skarbu państwa samochodu prowadzonego po spożyciu alkoholu, w/g polskich norm przy wskazaniu powyżej 0.5 promila.
Dla przykładu we Francji jest dopuszczalna dawka 0,8 promila, zaś na pomysł odbierania samochodu nikt jeszcze nie wpadł.
Bijący w oczy jest brak proporcjonalności kary do winy.
Równie dobrze można uchwalić normę prawną, w myśl której popełniając dowolne przestępstwo pod wpływem alkoholu we własnym domu, dom ten przepada na rzecz skarb u państwa. Po co pijakowi dom, skoro daje mu on poczucie bezpieczeństwa i skłania w ten sposób do picia?··
A dlaczego prywatna klinika nie miałyby przepadać na rzecz skarbu państwa, gdy lekarz popełni, po spożyciu alkoholu, błąd medyczny, a jest jej właścicielem? ··
Co ze świętością własności prywatnej? ··
Idea walki z pijanymi kierowcami nie może prowadzić do absurdów, wynaturzenia pojęcia winy i kary, jak i samej sprawiedliwości - gdy za przestępstwo zagrożone grzywną, odebraniem prawa jazdy, czy nawet więzieniem, traci się własność prywatną i to niekiedy wielkiej wartości, nieadekwatnej do popełnionego czynu.
Przypomina to rażącą niewspółmierność decyzji urzędów skarbowych, gdy dłużnikowi winnemu państwu np.50 tys. zł. blokuje się majątek o wartości 500 tys. zł., konta bankowe i w rezultacie doprowadza do jego bankructwa i dalekosiężnych skutków społecznych, także dla ... skarbu państwa - utrata np. podatków, wypłata zasiłków dla bezrobotnych, zasiłków społecznych.
Zająć powinno być można jedynie majątek o wartości odpowiadającej wartości zadłużenia lub spodziewanej grzywny, inaczej jest to normalny zabór mienia , a więc przestępstwo, tyle, że popełnione przez państwo zgodnie z ... prawem - ale czy sprawiedliwością ?
W przypadku kierowców już się to dziele, gdy dokonuje się zaboru pojazdu na rzecz potencjalnej kary, choć wartość samochodu jest do niej niewspółmierna.
Proponowane rozwiązanie wobec kierowców jadących po spożyciu alkoholu narusza także konstytucyjną zasadę równości obywateli wobec prawa.
Oznacza ono bowiem, iż za to samo przestępstwo dwaj ludzie zapłacą drastycznie różną karę; jeden przepadkiem zdezelowanego fiata 126p / 500 zł. /, inny mercedesa za 200 tys. zł.
W biednym, jak Polska, państwie najdotkliwszą karą są kary finansowe. Przy prawdziwych, a nie statystycznych, zarobkach rzędu 800-1300 zł. miesięcznie netto, kilku, czy też kilkunastotysięczna kara jest niezwykle dotkliwa, zaś samochód dorobkiem całej rodziny, choć akt własności wypisany jest na jedną osobę.
Kara więzienia, poza utratą zdrowia czy życia poszkodowanego, jest dotkliwa, ale dla... państwa. Koszty utrzymania więźnia błyskawicznie przekraczają potencjalną karę finansową.
Karzemy w ten sposób samych siebie, podatników, a nie sprawcę.
W przypadku kar finansowych własność prywatna będzie bezpieczna, kara dotkliwa, zaś szybkość działania polskich komorników jest znana. Jeżeli taki pijany kierowca straci na licytacji samochód, to nie tylko zgodnie z prawem, ale i poczuciem sprawiedliwości.
Niezwykle łatwo, jak widać, jest rządowi wychodzić z takimi propozycjami pod publiczkę. Bombardowanie społeczeństwa informacjami o ilości złapanych pijanych kierowców, ich ofiarach - z góry oznacza poklask takim pomysłom.
Tworzenie prawa nie powinno jednak bazować na spodziewanym, emocjonalnym przyzwoleniu na takie rozwiązania, lecz na zasadzie sprawiedliwości kary, jej proporcjonalności do przewinienia i równości wobec prawa.
Michał Ostrowiecki



Komentarze
Pokaż komentarze (14)