Za rok będziemy obchodzic 60-lecie Nowej Huty. Gdzieś głęboko trwa polityczny bój o to, jak ten jubileusz ma wyglądac, co z historii sześciu dekad Nowej Huty pokazac, a co z tej historii schowac pod dywan na zawsze. Każde miasto, czy części miasta mają swoje przełomowe daty. Dla Nowej Huty taką datą jest rok 1949. Bez decyzji, a co najważniejsze bez rozpoczęcia budowy nowohuckiej inwestycji właśnie w 1949 r. nie byłoby wianuszka następnych nowohuckich dat, wydarzeń i całej gamy tego co składa się dzisiaj na wspomniane sześc dekad Nowej Huty.
Decyzja z 1949 r. zmieniła oblicze podkrakowskiej rzeczywistości. Decyzja z 1949 r., jak widzimy z perspektywy sześciu dekad, zmieniła życie dziesiątków tysięcy kobiet i mężczyzn. To oni w tamtych trudnych latach, w trudnej codziennej rzeczywistości budowali osiedle za osiedlem, które kreślili najlepsi polscy architekci, których projekty wprowadzane były w życie na rusztowaniach prawie na gorąco. W najlepsze trwało współzawodnictwo pracy, murarze bili rekordy, Piotr Ożański ze swoimi przyjaciółmi w osiem godzin potrafili położyc ponad 63 tysiące cegieł. Ta decyzja zmieniła oblicze życia tychże ludzi na lepsze, choc i byli tacy, którzy na decyzji lokalizacyjnej Nowej Huty właśnie tutaj w Mogile i okolicach mocno stracili, co stara się pokazac projekt fotograficzny Adama Gryczyńskiego "Czas Zatrzymany". Ale ogólne zyski z faktu powstania Nowej Huty są olbrzymie. Nikt dzisiaj nie ośmiela się podważac tamtych decyzji, co jakiś czas podkreśla się jedynie ówczesne uwarunkowania ideologiczne, młodzi poszukują ducha tamtych dni, tamtego czasu - tego wielkiego junackiego zrywu w budowie lepszego jutra dla nich samych, dla ich rodzin, dzieci, wnuków. Blizny wywłaszczeniowe zagoiły się dawno. Rozdrapywanie ich na siłę dla ideologicznych potrzeb, dla skarcenia rzeszy junaków i tysięcy murarzy za to, że zmieniali swoją i polską rzeczywistośc na trwałe jest czymś niewybaczalnym i niewłaściwym.
Po sześciu dekadach intensywnie odchodzi pokolenie, które wybudowało Nową Hutę. Kreśląc kilka lat temu nadchodzący jubileusz myślałem przede wszystkim o tym, aby ten jubileuszowy czas był swoistym hołdem dla nich - dla ich trudu, dla ich niezłomności i wytrwałości. Chciałem, aby przyszłoroczny jubileusz był jubileuszem tamtych dni i lat. Czy tak będzie? Komisja przy RMK, która szykuje jubileusz unika jak ognia tamtego czasu, tamtej rzeczywistości. Dla wielu jej członków historia Nowej Huty zaczęła się nieco później - podczas strajków w Hucie Lenina, lub antykomunistycznych zamieszek z oddziałami ZOMO na ulicach Nowej Huty. Taki jubileusz jak ten przyszłoroczny nie powinien już dzielic, a łączyc. Jeśli kogoś na to nie stac, to absolutnie nie powinien zabierac się za tak ważną materię jak przygotowanie wrażliwych urodzin szczególnego i wrażliwego miejsca.
O jubileuszu przyjdzie mi zapewne jeszcze nie jeden raz tutaj napisac. Skomentuję sobie postanowienia, program etc. Już lekko, na luzie, bez emocjonalnego napięcia. Sam od siebie dam coś, co pozostanie i będzie trwałe na tyle, na ile będzie mnie stac. Częściej w tym miejscu będę jednak wracał do czasu tamtych dni, będę starał się pokazywac ducha junackich czasów z początków budowy Nowej Huty.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)