Nie należy krytycznie oceniać stopnia obecnego sporu politycznego bez zapoznania się z historią szlachty. Nie przypadkowo dwa najstraszniejsze totalitaryzmy powstały w krajach uległych elit: Rosji oraz zjednoczonych przez Prusy Niemczech
We współczesnej Europie, poddanej biurokratycznej czykulturowej unifikacji, należy bez obaw sięgnąć do korzeni polskości, obyczaju i religijności. Nie oznacza to oczywiście bezkrytycznej afirmacji naszego narodowego dziedzictwa, ale wybór własnej tożsamości opartej o sprawdzone i bliskie sercu wzory. Takim dziedzictwem jest bez wątpienia republikańska i wolnościowa tradycja szlachecka.Po tych słowach już słyszę chór malkontentów, którzy będą ciskać gromy i dzielić włos na czworo, protestując, że to totalny anachronizm, szlachecka anarchia, że wyzysk i dyskryminacja innych stanów. Ani myślę zaprzeczać, chcę tylko zauważyć, że my innej, równie nośnej tradycji nie mamy.
Komuniści kultywowali szlachecką kulturę
Specyfiką polskiej historii była liczebność stanu szlacheckiego, wynosząca ok. 10 % populacji. W regionach takich jak Mazowsze czy Podlasie, stał się on jeszcze liczniejszy. Wśród polskojęzycznych mieszkańców I Rzeczypospolitej udział szlachty dochodził do 20% ludności. Wprawdzie gdybyśmy nawet przyjęli ostatnią cyfrę, będzie to spora, ale ciągle tylko mniejszość.Statystyka demograficzna nie bierze oczywiście pod uwagę oddziaływań szlachty na warstwy, które nazywano wówczas plebejskimi. Tymczasem istniała swoista osmoza, polegająca na przenikaniu szeregu wzorców kultury i obyczaju do stanu chłopskiego czy mieszczańskiego.Szokiem dla niektórych, zwłaszcza wychowywanych na marksistowskim schemacie walki klas, może być pochodzenie z dworu bądź zaścianka wielu naszych zwyczajów narodowych i zachowań. Nienajlepsza tradycja szlacheckich zajazdów czy procesów ciągnących się pokoleniami sprawiła, że i polski chłop został wiernym dziedzicem polskiej szlachty.Warto przypomnieć choćby filmowy spór o miedzę rodzin Kargulów i Pawlaków. Bez fredrowskiej Zemsty i sienkiewiczowskiego Rzędziana, procesującego się o gruszę, komizm tych dzieł byłby niezrozumiały. Podobnie jak zaskakująca cudzoziemców polska gościnność, która nie tylko zadomowiła się w polskich chatach ale ma się równie dobrze w blokach z wielkiej płyty.Jednakowo rzecz wygląda ze zwyczajami biesiadnymi, weselnymi i ludowym folklorem.Słynne chłopskie malowane skrzynie z przełomu XIX i XX wieku to tylko nawiązywanie do wyposażenia dworu we wcześniejszej epoce.Biedni komuniści, odwołując się do plebejskiego, jak im się wydawało, folkloru nieopatrznie kultywowali szlachecką kulturę materialną i obyczajową.Pawie pióra z rycerskich hełmów zawędrowały do stroju krakowskiego. Także inne stroje ludowe są dość wiernym odwzorowaniem dawnych ubiorów szlachty z danej ziemi. Atrakcyjność szlacheckiego stylu życia sprawiła, że polonizacja odbywała się poprzez akceptację niemieckich, włoskich, ormiańskich mieszczan sarmackiej kultury. Patrycjusze Lwowa, Poznania, Wilna, Krakowa czy Warszawy ubierali się zgodnie ze szlachecką modą i starali żyć wzorując na szlacheckim obyczaju.To, że proces ten odbywał się wbrew intencjom stanu szlacheckiego wyrażanym w formie licznych zakazów prawnych i lamentem szlacheckich publicystów stało się swoistym paradoksem. W okresie czarnej nocy rozbiorów ten staroszlachecki obyczaj inkulturowany przez inne stany, traktowanoJako wzór kultury najbardziej własnej i oryginalnej, odcinającej się od Zachoduod Niemców, i od Rosji, a zatem najlepiej nadającej się do podwójnej funkcji obronnej.W połączeniu ze szlachecką ideologia polityczną, sprowadzającą się do wolności tak całego stanu jak ich poszczególnych członków była to solidna tama zarówno przed wynarodowieniem jak i polityczną i moralną kapitulacją wobec trzech absolutystycznych monarchii. To drobna szlachta stała się ostoją polskiego patriotyzmu i matecznikiem niepodległości.Siła polskiego obyczaju o szlacheckim rodowodzie powodowała tak zadziwiające fenomeny jak polonizacja niektórych zaborczych urzędników, którzy mieli za zadanie wynarodowienie Polaków. Polskośćnie dawała wówczas żadnych profitów, wprost przeciwnie – degradacje i zagrożenie represjami. Dla przybyszy, rycerski charakter polskiej kultury, jej otwartość i pozytywny, mimo tragicznych realiów, stosunek do „obcych” stanowił niesamowitą siłę przyciągania.To w tej epoce tradycja państwa szlacheckiego stała się tradycją ogólnonarodową. Do wzorców wielkich hetmanów i bohaterów narodowych nawiązywali przywódcyruchu ludowego a wpartiach socjalistycznych paradoksalnie znalazła się nadreprezentacja działaczy o szlacheckim rodowodzie.
Pociąg do zbytku
Ten wielowiekowy proces odcisnął piętno na naszym charakterze narodowym z jego cechami takimi jak: Wyczulonepoczuciehonoruigodnościwłasnej, ambicja, pobudliwośćibrawura.Dodać do tego należy przywiązanie do wolności, duży indywidualizm oraz unikanie gwałtownych sposobów działania, emocjonalny patriotyzm.Należy także zwrócić uwagę na inne aspekty kultury polskiej oniejednoznacznie pozytywnej konotacji jak: Wykwint zewnętrzny, błyskotliwość, pociąg do okazałości, nawet zbytku, przepychu […] wszędzie te pańskie cechy występują i odróżniają nasz obyczaj od obyczajowości, która gdzie indziej tworzyła się pod silnym wpływem miast i mieszczan.Oczywiście to pewne uogólnienia ale nikt rozsądny nie zaprzeczy, że mentalnie różnimy się od naszych bliższych i dalszych sąsiadów. Nie chciałbym być zrozumianym, że nawołuje do bezkrytycznej apologii całego szlacheckiego dziedzictwa, tego co różnikrytycy nazywają szlachetczyzną. Chcę tylko zauważyć, że nie mamy tak wielkiego pola manewru jak dawna wysadzona z siodła szlachta, która znalazłszy się na miejskim bruku, nie przyjmowała innych wzorców z powodu ich braku lub niewielkiej atrakcyjności. Mimo dziejowych katastrof: rozbiorów, okupacji, komunizmu, mimo zniknięcia warstwy ziemiańskiej i ogólnej demokratyzacji, nie można zaprzeczyć, że dzisiejsza polska obyczajowość to przeniesiony we współczesność dawny szlachecki styl życia, który ma się zaskakująco dobrze w globalizującym świecie. Szlachecka klasa robotniczaObecność licznych pierwiastków szlacheckich nie podlega chyba dyskusji. Pytanie tylko, co z tą tradycją zrobić? Potraktować jako szacowny relikt? Walczyć z nią w imię nowych wzorców politycznej poprawności? A może nauczyć się postrzegać jako szansę w świecie, gdzie szlachectwo już nie wynika z urodzenia? Jakie dawne rozwiązania można przenieść w XXI wiek jako standardy?Przede wszystkim takie pojęcia jak honor i poczucie służby. Z honorem w Polsce jest źle. Ani w głowie mi przywrócenie pojedynków wraz z przesławnym kodeksem Boziewicza. Wystarczyłby prosty gest niepodawania ręki oraz ostracyzm towarzyski wobec aferzystów i donosicieli komunistycznej policji politycznej na początek.Dużo się mówi o etosie pracy, dyscyplinie pracy. Dla funkcjonariuszy państwa oraz zawodów zaufania publicznego bardziej adekwatne byłoby pojęcie służby na rzecz współobywateli, gdzie obowiązywałyby podwyższone wymagania etyczne. Sięgnijmy więc może do tradycji polskiego republikanizmu, do czego nawołuje profesor Krasnodębski. To wzwyczajach szlachty należy szukać wyjaśnienia zjawisk takich jak zryw 80-ego roku. i powstanie Solidarności. Czyżnie była to ostatnia „konfederacja szlachecka” – bunt wolnych i równych przeciwko ówczesnemu represyjnemu reżimowi w imię godności i poszanowana tradycji? Etos szlachecki sięgnął klasy robotniczej, odmienił oblicze tej Ziemi, Europy i świata.Czy mamy się tego wstydzić, czy raczej wstyd przynosi nam zdrada części solidarnościowej oligarchii, która niepomna haseł roku 80-tego w samozwańczy sposób przyznała status „ludzi honoru” reprezentantom poprzedniej dyktatorskiej i antynarodowej władzy. A swoją drogą nie sposób nie zauważyć, że znowu odwołano się do starej szlacheckiej tradycji honoru, jednocześnie całkowicie go deprecjonując.
Do czego prowadzi kult władzy?
Przerażające jest jak my Polacy mało wiemy o swoich osiągnięciach, jak niewiele trzeba, żeby wywołać masochistyczny, wręcz obowiązkowy w pewnych kręgach odruch bicia się w piersi. W procesie zdobywania wolności przodowaliśmy tolerancją niewyobrażalną niemal dla całej ówczesnej Europy. Kwitła ona w Polsce, kiedy wieki trzeba było czekać na Oświecenie. To anarchiczna szlachta stworzyła Konfederację Warszawską w dobie wojen i prześladowań religijnych w zachodniej Europie. Takie ekscesy jak rzeź hugenotów w noc św. Bartłomieja czy procesy św. Inkwizycji były niemożliwe i niedopuszczalne w opinii polskiej szlachty, skądinąd w większości katolickiej. Szlachecki polski republikanizm sympatyzował z walką Amerykanów o niepodległość, a takie pojęcia jak wolność, równość, rzeczpospolita, ojczyzna, prawo narodu do wolności, czy obywatele (nie poddani!) tojęzyk polskiej debaty politycznej z czasów kiedy w czołowych dzisiaj demokracjach panował absolutyzm, a argumentem była Bastylia bądź topór kata. I jeszcze jedna uwaga.Dyskusja polityczna w Polsce to wyraźna debata ludzi wolnych. Po katastrofie rozbiorów nawet anarchiczne tendencje miały swoje pozytywne skutki. Te wolnościowe skłonności uderzały w zaborców. Podbici i represjonowani Polacy zachowali godność i dumę, która tak irytowała choćby Dostojewskiego. Wobec agresywnego, obcego aparatu władzy zachowano swoiste poczucie wyższości, to słudzy gnębili ludzi wolnych i równych.Inną cechą polskiego etosu szlacheckiego stał się jego swoisty „internacjonalizm”. Bez problemów uznawano za panów braci potomków litewskich i ruskich bojarów czy niemieckojęzycznych Prusaków.Stanowej równości nie pozbawiała, ani religia, ani pochodzenie narodowe. Procesy asymilacyjne czy przechodzenie na katolicyzm były dobrowolne i wynikały z atrakcyjności polskiej kultury wsarmackim wydaniu.Tak krytykowany w polskiej historiografii wiek XVIIbył ważnym okresem wpływów na zagranicę. Polskie oddziaływanie cywilizacyjne daje się zauważyć w Moskwie, Prusach, na Pomorzu i Śląsku, Mołdawii czy Wołoszczyźnie. Dla rosyjskiej i pruskiej szlachty, polska wolność stanowiła pociągającą alternatywę, którą z głowy swoim poddanym wybili carowie i wielcy elektorzy.Krytykom polskiego charakteru narodowego i szlachetczyzny proponuję przyjrzenie się do czego prowadzi rosyjska i pruska droga w przyszłość. Bezmyślny kult władzy spowodował tam totalną uległość elit Nie przypadkiem dwa najstraszniejsze totalitaryzmy powstały w Rosji orazzjednoczonych przez Prusy Niemczech. W społeczeństwach masowych media ustalają hierarchię przy pomocy wskaźnika oglądalności. Takie pojęcia jak szlachectwo mogą wydawać się całkowitym przeżytkiem. Obserwując nasze życie publiczne, gdzie obowiązuje zasada – brak zasad, można westchnąć za starymi czasami. A może jednak zamiast wzdychania zaproponować wszystkim, którzy mają herbowych antenatów, aby sobie przypomnieli, że szlachectwo zobowiązuje? Nie sprowadza się wyłącznie do herbu, sygnetu, ale nakłada również wiele powinności, zktórych we własnym sumieniu należy się rozliczyć. Tym, którzy nie mają szlacheckich korzeni, zawsze pozostaje szlachectwo za zasługi takie jak osobista uczciwość i przyzwoitość, połączona ze służbą dla dobra wspólnego. Dzięki temu tytuł „człowieka honoru” z pewnością częściej trafiać będzie pod właściwy adres.
Komentarze
Pokaż komentarze (18)