"My Naród" "My Naród"
372
BLOG

Niemiecka wina- niemiecka skleroza

"My Naród" "My Naród" Polityka Obserwuj notkę 12

Niemcy przestali być potulni. Mają dosyć stawiania do kąta i wystawiania rachunków. Chcą głośno mówić o swoich stratach i cierpieniach a kiedy to robią wszystko brzmi całkiem wiarygodnie.

 

 Jeśli oderwie się od kontekstu całej wojny bombardowanie Drezna, zatopienie Gustlofa, sowieckie gwałty i polskie przesiedlenia to obraz niemieckiej niedoli będzie dojmujący a czasem wręcz tragiczny.

 

 Odchodzi pokolenie w Europie, które było całkowicie odporne na jakiekolwiek roszczenia niemieckie, ponieważ w pamięci milionów Europejczyków zakodowane zostały realia ostatniej wojny. Ludzie, którzy walczyli na wschodzie i zachodzie z niemieckim hitleryzmem nie mieli wątpliwości, że walka toczy się o coś więcej niż taka czy inna linia graniczna.

 

 To była walka o przyszłość świata, wojna z najbardziej haniebną i zbrodniczą ideologią w dziejach. Nie każdy Niemiec był zbrodniarzem, można nawet uznać, że w skali narodu stanowili oni nieznaczny odsetek. Nie każdy Niemiec był narodowym socjalistą lecz to już i tak miliony . Nie każdy Niemiec cieszył się z wojny z Polską . Przyjęto ten fakt z niepokojem i bez histerycznego entuzjazmu z jakim pomaszerowali Niemcy na poprzednią wojnę .

 

 Ponadto Niemcy były dyktaturą gdzie nikt nie pytał mieszkańców o cokolwiek. To wszystko prawda, ale w zmaganiach ostatniej wojny alianci nie walczyli z jakimiś abstrakcyjnymi nazistami ale po prostu z narodem niemieckim który z różnych względów, poza nielicznymi wyjątkami, stanął murem za swoim reżimem.

 

 Gdyby na froncie walczyli z determinacja tylko członkowie NSDAP, wojna szybko by się skończyła z pożytkiem dla Niemiec i świata. Problemem z jakim Niemcy nie mogą się do dzisiaj uporać jest bezczelna wprost szczerość czynników kierowniczych państwa niemieckiego w przedstawianiu celów swojej polityki.

 

Rasizm, antysemityzm , podboje to było jej credo . Każda niemiecka młoda para dostawała w prezencie Mein Kampf. Terror wobec własnego społeczeństwa , biorąc za przykład Sowiety Stalina, można uznać za stosunkowo niewielki. Niemiecka machina wojenna mogła spokojnie miażdżyć kolejne narody nie obawiając się przysłowiowego „noża w plecy„ wbitego przez własne społeczeństwo.

 

 Reżimowi niemal do końca wiernie służyli nawet ci którzy z powodu staroświeckich przesądów kontestowali co niektóre radykalne praktyki reżimu zostawiając brudną robotę na tyłach parweniuszom z SS, Gestapo oraz zwyczajnym drobnomieszczańskim Niemcom niezdolnym po rycersku walczyć na froncie.

 

 To nie była zwyczajna wojna totalna która miała przynieść jednym mesjanistyczne wywyższenie przez realizację idei 1000-letniej Rzeszy a innym zagładę bądź całkowita degradację . Niemcy muszą pamiętać ,  że alianci nie walczyli o polską granicę na Odrze i Nysie ale o swoją przyszłość  której zagrażały niemieckie rojenia o potędze , zbudowane na przemysłowym ludobójstwie i nowoczesnym niewolnictwie.

 

 Bez  kontekstu historycznego nie można dyskutować o decyzjach poczdamskich i ich konsekwencjach .dla niemieckiej ludności cywilnej. O co Niemcy tak mężnie walczyli, w imię czego milionami oddawali swe życie ? Co mogło oznaczać hipotetyczne zwycięstwo ówczesnych Niemiec?

 

 Naprawdę ciarki powinny przejść po plecach każdego niemieckiego weterana gdyby zadał sobie niewielki trud przypomnienia i dokładnego poznania celów, dla których ryzykował życie. Można te cele bagatelizować, uznawać za rojenia opętanych, nie można natomiast nie zauważyć, iż od Mein Kampf, poprzez ustawy norymberskie , getta na okupowanych terenach, poprzez improwizowane ludobójstwo na wschodzie prowadziła prosta i logiczna droga do konferencji w Wansee i decyzji o Endlosung .

 

 To nie chwilowy kaprys tyrana , lecz stała tendencja  znajdująca zrozumienie, aprobatę oraz wykonawców. Masowy ogłupiający antysemityzm był moralnym alibi dla sprawców ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Tak jak idea niemieckiego nadczłowieka prowadziła prostą drogą do Auschwitz tak od rojeń o lebensraumie łatwo było przejść do realizacji tego zbrodniczego zamierzenia w Europie Wschodniej.

 Wprawdzie Hitlerowi zabrakło czasu i możliwości spełnienia tej wizji, ale nie zmienia to faktu, że wisiała ona nad naszym narodem jak przysłowiowy miecz Damoklesa. Żeby nie popadać w polonocentryzm, przyznać trzeba , że podobny los zaplanowano wielu innym narodom. Tu nie chodziło o zmianę przynależności politycznej terytorium do którego Niemcy wysuwali roszczenia ale o całkowitą eliminację narodów uznanych za gorsze rasowo.

 

 Niemcom wygodnie chować się za demonicznym Hitlerem, fanatykiem Himlerem, sobie przypisując w porywie samokrytyki co najwyżej nadmierną skłonność do posłuszeństwa. Nikt nie podejmie w Niemczech obrony Gestapo czy SS ale Wehrmacht uważa się za zwyczajną armię z tradycjami rycerskimi .

 

 Niemcy muszą zdać sobie sprawę , że w kampanii wrześniowej 1939 roku ginęli nie w imię naprawienia krzywd traktatu wersalskiego i likwidacji „sezonowego „ państwa za jakie uznali Polskę. Chodziło o coś więcej. 12. września 1939 szef naczelnego dowództwa niemieckich sił zbrojnych (OKW) Wilhelm Keitel za cele tej wojny uznał: trzeba zabić inteligencję, ziemian i Żydów .

 

 Generał Heider w swoim dzienniku wspomina o konferencji przedstawicieli niemieckich sił zbrojnych i NSDAP gdzie polityka Niemiec została określona mianem „oczyszczania „. (ach to niemieckie przywiązanie do czystości i porządku ). Tym eufemizmem określano planowaną fizyczną eksterminację tych samych grup społecznych, do których dołączono polskich księży .

 

 Halder jak przystało na człowieka  który brzydzi się tak brutalną czynnością notuje w swoim dzienniku: „oczyszczanie powinno zostać wstrzymane do chwili wycofania sił zbrojnych i przekazania kraju administracji cywilnej. Na tym polegała wspomniana rycerskość Wehrmahtu. My podbijamy kolejne kraje a brudną robotę zostawiamy parweniuszom z NSDAP.

 

 Wiemy już kto był pierwszy w kolejce , a co z resztą? Wątpliwości rozstrzyga Generalny Plan Wschód . Z niemiecką sumiennością i rozmachem kreśli wizję nowego porządku w tej części Europy. Jakie były jego ostateczne cele? Całkowita germanizacja ziem polskich, włączenie ich do 1000-letniej Rzeszy. Miały one zostać zasiedlone przez ludność niemiecką a Polacy poddani eksterminacji bądź wysiedleni na Syberię . Łaskawie planowano pozostawienie 3-4 milionów polskich chłopów otoczonych przez ludność niemiecką na rzecz której mieli niewolniczo pracować .

 

 W ramach niemieckiej wspaniałomyślności niektóre z polskich dzieci mogły liczyć na zaszczyt germanizacji i awans do rasy panów .Jak wiadomo Polacy nigdy nie wysuwali roszczeń do Syberii i Bogu dzięki tylko Stalin mógł tam zsyłać swoich poddanych. Cała logika niemieckiej okupacji skupiała się na terrorze, wysiedleniach, demoralizacji, antagonizowaniu różnych grup narodowych .

 

 Nikt nie był pewien, czy przeżyje następny dzień albo czy następny dzień zastanie go we własnym domu, obozie koncentracyjnym, na robotach w Niemczech. Przyglądając się niemieckiej debacie na temat upamiętnienia niemieckich przesiedlonych odnosi się nieodparte wrażenie, że Niemcy wcale nie chcą poznawać i upamiętniać historii lecz nią manipulować .

 

 Zachowują się jak uczeń czarnoksiężnika, który wypuszcza demony a później nie może sobie z nimi poradzić. Nie my w Polsce wywołaliśmy ten temat . To nas wywołano do tablicy. Żeby uczciwie rozmawiać na ten temat nie można się ograniczać tylko do samego faktu przesiedlenia Niemców wypreparowanego z całego kontekstu historycznego .

 

 Ten kontekst historyczny to czas utraty, czas upadku, to czas kiedy słowami poety „człowieka zabija się jak zwierzę „. Pozbawia się go ojcowizny , wyrzuca ze społeczności lokalnej , bezkarnie łamie się wszelkie normy cywilizacji judeochrześcijańskiej. Kiedy żydowskich sąsiadów zamyka się w gettach , a następnie poddaje systematycznemu wyniszczeniu , kiedy wywozi się Polaków z Wielkopolski , Pomorza , Śląska ziem, do których Niemcy zgłaszali swoje uzurpacje .

 

 Budując „wał niemczyzny„ wzdłuż linii Bugu rozpoczęto wysiedlenia ludności na Zamojszczyźnie . Polski miało nie być. Jak wyglądał niemiecki szacunek dla stron ojczystych najlepiej świadczy porozumienie ze Stalinem pozwalające Niemcom bałtyckim na powrót do Wielkiej Rzeszy. Osiedlono ich na ziemiach polskich. W efekcie tej polityki mało która polska rodzina zamieszkiwała w domu w którym zastała ją wojna.

 

 Rodziny żydowskie straciły nie tylko strony ojczyste, majątek, ale zostały poddane biologicznej eksterminacji. Można uważać przesunięcie Polski na zachód za tuczenie się na niemieckiej krzywdzie. Wszystko można tylko należy pamiętać, że Polacy mają prawo i obowiązek przypomnieć swoje rachunki a to może zamrozić polsko-niemieckie pojednanie , zrodzić nieufność a nawet poczucie zagrożenia.

 

 Niemcy powinny rozumieć, że zmiany graniczne i geopolityczne po 1945 roku to dla Polski nie był triumf ale wielki narodowy dramat. Taka była cena zadośćuczynienia za straty powstałe w wyniku wojny rozpętanej przez Niemców, prowadzonej w Polsce w sposób, który inaczej nie można nazwać jak barbarzyński. Mimo to chcielibyśmy zamknąć ten rozdział historii, nie po to aby zapomnieć, ale żeby nie epatować bestialstwem w obliczu przyszłych pokoleń.

 

 Jednak czy wobec zaistniałej sytuacji nie powinniśmy stworzyć polskiego Muzeum Wojny i Okupacji? Nie da się ukryć, jak rażąca jest w Polsce chęć licznych środowisk niemieckich do uczynienia z tak zwanych porządnych Niemców przesiedlonych ze swoich domostw głównych ofiar II wojny światowej . Uważamy to zjawisko za groźne dla samych Niemców.

 

 Pozostanie bowiem w zbiorowej pamięci narodu zbitka pojęciowa: zbrodnie jakichś nieokreślonych, niemal pozbawionych tożsamości narodowej nazistów, Holokaust rozwodniony przez udział innych narodów. A do tego bezmiar niemieckiej krzywdy przedstawiony w planowanym Centrum. Nie chcemy tego, bo dobrze wiemy, że fałszywa i zmanipulowana historia jest matką złej polityki.

 

 Efektem tego będzie rozmycie odpowiedzialności za wojnę i jej skutki. Gdzieś po drodze zgubiony zostanie związek przyczynowo – skutkowy a ofiary niemieckiej polityki zrównane z prawdziwymi winowajcami. Nie negujemy cierpień Niemców, ale wskazany jest pewien umiar w eksponowaniu tego tematu. Nikt rozsądny nie zaprzeczy , że to Niemcy wykreowali hitleryzm.

 

 Równie trudno nie zauważyć bezwzględnego podporządkowania się reżimowi oraz identyfikacji z jego celami i metodami. Wprawdzie niektórzy, wrażliwsi zatykali nos, odwracali wzrok z niesmakiem ale walczyli dalej, milczeli to milczenie też jest niemiecką winą. Nie jest żadną tajemnicą, że niemal cały niemiecki naród uczestniczył w obłąkańczych planach Hitlera i cały naród miał być beneficjantem zwycięstwa III Rzeszy .

 

 To zachłyśnięcie się zbrodniczą ideologia nie było chwilowym zauroczeniem lecz trwałym elementem niemieckiej świadomości. Trzeba było dopiero całkowitej klęski, okupacji, podziału, aby Niemcy otrząsnęli się z tej osobliwej gorączki, która przejawiała się w narodowej megalomanii, rojeniach o przestrzeni życiowej na wschodzie .Niemiecka wina polega także na tym, że reżim mógł liczyć na całe społeczeństwo w swoim wysiłku wojennym

 

 Niemiecka wina to także znakomite morale Wehrmachtu , który dzielnie bił się za swojego furora. Osobista przyzwoitość, męstwo, i poświęcenie niemieckiego szeregowca i oficera wydatnie przedłużało wojnę . Ten heroizm jednak nie wzbudza mojego podziwu, ale do dziś przeraża. O co walczyli wówczas przyzwoici Niemcy w śniegach Rosji , piaskach Afryki ,na zimnych wodach Atlantyku ?

 

O przetrwanie zbrodniczego systemu , o to by punktualnie dojeżdżały pociągi do Auschwitz , żeby planowo pracowały krematoria  , żeby nawet w obliczu nadchodzącej klęski reżim mógł jak najdłużej utrzymać niemiecki porządek w Europie : germanizować , głodzić , wysiedlać , mordować . Niemiecka wina to całkowita bezradność  starych elit i generalicji balansujących od dystansu przez podziw dla reżimu do nieudanej próby obalenia go .

 

 Bomba Stauffenberga wybuchła co najmniej sześć lat za późno .Nawet wówczas tym robotnikom ostatniej godziny nie udało się porwać za sobą narodu bowiem spustoszenie sumień i umysłów było tak wielkie, że nie zadziałał nawet instynkt samozachowawczy. Po tym zamachu stłumiono powstanie warszawskie i korzystając z chwilowej stabilizacji na froncie burzono Warszawę kamienica za kamienicą z jakąś nie zrozumiała furią połączoną w iście niemiecki sposób z systematycznością .

 

Niemcy wybrali Hitlera , dali mu się lepić jak glina i szli za nim do największej katastrofy w swoich dziejach . Katastrofy przede wszystkim moralnej . Trzeba Niemcom przypomnieć że z nazizmu nie wyleczyły się same , że procesy zdrowienia przyspieszyły bomby , sowieckie czołgi i tłumy uciekinierów które na zawsze opuszczały swoje małe ojczyzny.

 

 Jest jeszcze jeden jakże często pomijany aspekt niemieckiej odpowiedzialność, negacja całej humanistycznej tradycji europejskiej. Swoisty niemiecki eksport nihilizmu na tereny poddane niemieckiej władzy. Efektem tego było olbrzymie spustoszenie moralne i deprawacja podbitych narodów. Niemieccy poddani mogli przez szereg lat obserwować jak niewiele znaczy ludzkie życie, jak pakuje się ludzi do bydlęcych wagonów. Jeśli ktoś chce mówić o losie niemieckich wypędzonych nie powinien abstrahować od okupacyjnych doświadczeń Polaków .

 

 Przypadki zemsty i odwetu na wysiedlonych Niemcach poniekąd można zaliczyć do sukcesów niemieckiej myśli wychowawczej. Do świadomości tego wielkiego europejskiego narodu musi dotrzeć konkluzja, że za powojenne przesiedlenia z ich tragicznym bilansem odpowiedzialność ponoszą sami Niemcy. Nie tylko przez działanie, ale również przez rozliczne zaniechania. To Niemcy Niemcom zgotowali taki los.

 
"My Naród"
O mnie "My Naród"

Ciekawy, idący pod prąd, odporny na mody byle jakie. Krytyczny, wybierający z tradycji sprawdzone wartości.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka