Moim zdaniem strategia obronna powinna zostać oparta o siły Nowej Obrony Terytorialnej – wojska obywatelskiego umocowanego w lokalnych społecznościach. Złożonego z ochotników gotowych w bardzo krótkim czasie do walki i udziału we wszelkiego rodzaju akcjach ratunkowych.
Nowa Obrona Terytorialna powinna składać się z wojsk lekkiej piechoty będąc jednocześnie osobnym rodzajem Sił Zbrojnych (obok Wojsk Lądowych, Sił Powietrznych oraz Marynarki Wojennej). Eksperci AON obliczyli, iż do efektywnej obrony terytorium Polski Siły Zbrojne potrzebowałby około 1- 1,5 mln żołnierzy OT. Strukturę OT musi cechować prostota i elastyczność a podstawowym modułem bojowym wojsk OT powinien stanowić batalion przygotowany zarówno do działań regularnych jak też nieregularnych. Bardzo istotny jest przy tym sposób organizacji i szkolenia Nowej Obrony Terytorialnej. Nie może on jednak opierać się na dotychczasowym systemie, który okazał się skrajnie nieefektywny dla potrzeb realizacji założeń wyszkolenia obywatelskiej armii – Nowej OT.Nowa OT byłaby ściśle związana z organizacją „Strzelec OSW” i jej podziałem na dwie struktury: cywilną, odpowiedzialną za współpracę z administracją samorządową oraz wojskową: gdzie funkcję Głównego Inspektora Wojskowego pełniłby Naczelny Dowódca Obrony Terytorialnej. „Strzelec” na mocy obowiązującego prawa powinien działać na terenie szkół lub ośrodków gminnych, zajmując się szkoleniem przedpoborowych ich przygotowaniem do kursu unitarnego oraz szkoleniem specjalistycznym.
Nowa OT dzieliłaby się na żołnierzy OT (przeszkolonych rezerwistów) oraz kandydatów na żołnierzy.
Działalność nowej OT byłaby oparta na lokalnych strukturach samorządowych – plutony przy ośrodkach gminnych lub szkołach korzystające bezpłatnie z zaplecza – sali gimnastycznej, siłowi czy basenu. W zamian instruktorzy OT prowadziliby zajęcia pozaszkolne dla młodzieży. W chwili obecnej na takiej zasadzie działają Jednostki Strzeleckie ZS „Strzelec” OSW
W nowej OT obowiązywałby system ochotniczy - nabór oparty o aktywizację młodzieży oraz żołnierzy rezerwy. Członkowie OT na czas szkoleń i kursów otrzymywaliby ekwiwalenty pieniężne, za zakupiony sprzęt i wyposażenie z możliwością odpisania od podatku – tworząc tzw. „aktywną rezerwą”.
Członkowie OT byliby związani z wojskiem na zasadzie kontraktu – pracując w swoich zawodach. W określony sposób i na określonych zasadach odbywaliby ćwiczenia w ramach OT.
Kandydaci na żołnierzy po odbyciu stażu w macierzystych plutonach przechodziliby miesięczne przeszkolenie unitarne w Centrum Szkoleniowym. Po złożeniu przysięgi stawaliby się żołnierzami rezerwy OT z możliwością podpisania kontraktu dla „aktywnej rezerwy”. Pozostali przechodziliby do rezerwy na czas mobilizacji.
Żołnierze „aktywnej rezerwy” posiadaliby preferencje w ubieganiu się o pracę dla administracji państwowej posiadając możliwość uzyskania specjalnego odpis podatkowego.
Ochotnik formacji OT posiadałby w domu własne umundurowanie i ekwipunek. Raz na miesiąc w Centrach Szkoleniowych OT, stworzonych przy wydzielonych Jednostkach Wojskowych, odbywałyby się ćwiczenia z bronią oraz te zajęcia, których nie można zrealizować na terenie działania plutonu.
Głównym przesłaniem powyższego artykułu jest reaktywowanie wojska obywatelskiego. W moim przekonaniu to propozycja istotnego zwiększenia bezpieczeństwa państwa bez ponoszenia kolejnych nakładów finansowych modernizujących siły zbrojne. Wariant ten można rozbudować o założenie obowiązkowej służby, co wcale nie jest złym rozwiązaniem jak widać na przykładzie szwedzkiej czy szwajcarskiej OT.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)