- Wstaje się w nocy, aby zerknąć na swoje armie, wioski, sytuację ogólną albo też za dnia rezygnuje się z wyjścia z przyjaciółmi, bo coś niepokojącego może się stać z grą. Wiele razy zdarzało mi się, że wracałam z pracy do domu naciskając "gaz do dechy", by jak najszybciej się TAM znaleźć, żeby wejść na Plemiona, bo spodziewałam się np., że zostanę zaatakowana - powiedziała dla Myśli.pl Beata Libon „Casarine", uczestnik gier internetowych on-line w rozmowie z Robertem Witem Wyrostkiewiczem.
- Czy gry on-line to tylko zabawa czy zagrożenie silnym uzależnieniem?
W chwili gdy się nie powstrzyma gry, nie ustali granic, to gra człowieka „pożre", będzie się chciało jej coraz więcej i więcej. Wtedy nie będzie chodzić się grać, ale gra będzie grała nami. Osobiście nie wiem czy jestem uzależniona od gier, ale na pewno otarłam się o granice utraty kontroli nad sobą. Dlatego musiałam przerwać.
- Jak to było?
Widzisz... Ta gra zaczęła się bardzo trywialnie. Kliknęłam w baner, który pojawił mi się na monitorze. I postanowiłam sprawdzić co to jest. Ale później zaczęłam się wciągać. Najpierw gry tylko mi się podobały. Potem „wkręcałam" się w nie coraz bardziej i bardziej. Ostatnia gra, Plemiona, zaabsorbowała mnie mocniej niż dotąd. To było coś wyjątkowo intensywnego. Plemiona zaczęły ingerować w moje prywatne życie.
- Jak ta ingerencja wyglądała w praktyce?
Większość gier on-line, tak jak Plemiona, rozgrywana jest w czasie rzeczywistym. Całą dobę coś się dzieje, albo może zdarzyć. Im więcej poświęca się czasu na grę, tym większe szanse na wygraną. Noc również nie jest tu czasem obojętnym. Pytasz o praktykę. To jest tak: człowiek wraca do domu po to by odpalić Plemiona, albo sprawdzić czy ataki doszły i z jakim skutkiem. Gra jest jak zwierzątko lub dziecko. Trzeba je doglądać. I tak wstaje się w nocy, aby zerknąć na swoje armie, wioski, sytuację ogólną albo też za dnia rezygnuje się z wyjścia z przyjaciółmi, bo coś niepokojącego może się stać z grą. Wiele razy zdarzało mi się, że wracałam z pracy do domu naciskając "gaz do dechy", by jak najszybciej się TAM znaleźć, żeby wejść na Plemiona, bo spodziewałam się np., że zostanę zaatakowana.
Rozmawiał Robert Wyrostkiewicz
Całość wywiadu tutaj



Komentarze
Pokaż komentarze (2)