135 obserwujących
760 notek
1778k odsłon
  1380   7

Zmarł Jacek Trznadel, człowiek mający własne zdanie

Od pewnego czasu w Polsce przestała obowiązywać zasada de mortuis aut bene aut nihil . Ukształtowała się natomiast nowa świecka tradycja, zgodnie z którą po zamknięciu oczu zmarła osoba staje się „delikwentem”, czyli winowajcą oczekującym kary. A wypominanie występków takiej osobie jest wręcz traktowane jako obowiązek. 

Nie jestem więc zaskoczona wysypem obrzydliwych komentarzy pod notka informującą o śmierci profesora Jacka Trznadla. Autorów tych plugastw przyciągnęła zawarta w tytule notki informacja, że zmarły „głosił teorię zamachu w Smoleńsku”.

W związku z tym osobnicy broniący jak niepodległości kanonicznej wersji przyczyn katastrofy smoleńskiej , sformułowanej godzinę po katastrofie i kolportowanej w sms-ach przez ministra rządu RP, a potem powtórzonej w tzw. Raporcie MAK, mieli ogromne możliwości popisania się swoją „kulturą polemiczną”.

Komentarze przypominające zasługi zmarłego były nieliczne. Jeden z komentatorów przytoczył fragmenty książek prof. Trznadla „Mój bohater Kukliński” i „Kolaboranci. Tadeusz Boy-Żeleński i grupa komunistycznych pisarzy we Lwowie 1939 - 1941”. Podziękowałam mu za tę próbę ocalenia dobrego imienia zmarłego i doczekałam się komentarza:

To, że nie mam wysokiego zdania o człowieku, który potrafił nazwać stanięcie po stronie ludobójców 'ukąszeniem heglowskim', a prostytucję flirtem, nie czyni mnie automatycznie kreaturą. Ale oczywiścia ma pani rację - niech spoczywa w spokoju.

https://www.salon24.pl/newsroom/1199860,nie-zyje-znany-krytyk-literacki-pisarz-i-poeta-glosil-teorie-zamachu-w-smolensku#comment-22154541

Autor tych slow sprecyzował swoje pretensje do zmarłego w kolejnym komentarzu:

„Już w wieku 36 lat wiedział, że żyje w kłamstwie. Ale po dłuższej walce ze sobą przemógł się, potrafił siedzieć cicho i wyjechał na Sorbonę. Już w wieku 40 lat zwrócił legitymację PZPR. Za karę, stan wojenny zastał go w Paryżu... Subtelny intelektualista, mistrz eufemizmów, który kurewstwo, przemoc i gwałt potrafił nazwać 'ukąszeniem heglowskim i 'flirtem z komunizmem'.”

https://www.salon24.pl/newsroom/1199860,nie-zyje-znany-krytyk-literacki-pisarz-i-poeta-glosil-teorie-zamachu-w-smolensku#comment-22154541

Jacek Trznadel jest zbyt ważną postacią dla polskiej kultury, aby można pozostawić te słowa bez komentarza. Ich autor niewątpliwie ma rację - akces do PZPR w młodym wieku i przynależność do tej organizacji do 1970 r., chluby Jackowi Trznadlowi nie przynosi. Jednak oceniając jego postępowanie nie należy zapominać,  że potrafił się przyznać do popełnionego błędu. A przede wszystkim należy pamiętać o innych faktach z jego biografii. Mam na myśli działania Jacka Trznadla w latach 1985 – 2010, zmierzające do ustalenia prawdy o zbrodni katyńskiej.

Stanisław Mikke, prawnik i publicysta, przez jedenaście lat uczestniczył w pracach ekshumacyjnych w Katyniu, w Miednoje, w Charkowie prowadzonych przez polskich prokuratorów, archeologów i medyków sądowych. W ten sposób przez jedenaście lat spędzał każdy urlop; przez trzy lata wyjeżdżał jako wolontariusz, później jako delegowany przez Radę Pamięci Walk i Męczeństwa. W 2003 r. napisał:

Nie było w naszej najnowszej historii lepszego probierza przyzwoitości i odwagi, zakłamania i podłości od sprawy katyńskiej. Trudno pojąć tych, zwłaszcza spośród grona aspirującego do odgrywania ról publicznych, którzy decydowali się na powtarzanie jawnego fałszu, pod dyktando obcego mocarstwa odpowiedzialnego za zbrodnię.

Z jakimi kalkulacjami kłamali uczeni historycy, dziennikarze, pisarze, na co liczyli prokuratorzy i sędziowie przypisując głoszenie „fałszywych wiadomości” oraz żądając kar i na nie skazując za prawdę o Katyniu?

Widać twarda wiara, że systemowa zbrodnia i kłamstwo trwać będą jeszcze pokolenia, zabijała nie tylko sumienie, ale i wyobraźnię, że wszystko musi zostać powiedziane kiedyś do końca. Wcześniej czy później.

Moim zdaniem w przypadku Jacka Trznadla ten test przyzwoitości i odwagi dał pozytywny wynik.

Jacek Trznadel był jednym z inicjatorów założenia Polskiej Fundacji Katyńskiej i Niezależnego Komitetu Historycznego Badania Zbrodni Katyńskiej, który ukonstytuował się w październiku 1989 r. Oprócz Jacka Trznadla w sklad Komitetu weszli Andrzej Chmielarz, Jerzy Jackl, Stanisław Maria Jankowski, Andrzej Kunert Bożena Łojek, Adam Macedoński, Marek Tarczyński, Jędrzej Tucholski i Wojciech Ziembiński . Od 1990 roku Komitet wraz z Polską Fundacją Katyńską publikował „Zeszyty Katyńskie”, czasopismo zawierające prace naukowe i materiały źródłowe dotyczące zbrodni katyńskiej.

30 września 1989 r. na prośbę Rodzin Katyńskich poseł Andrzej Łapicki złożył w Sejmie pierwszą interpelację w sprawie zbrodni katyńskiej. Tekst tej interpelacji napisał Jacek Trznadel, a podpisały się pod nią 64 osoby z Federacji Rodzin Katyńskich. W interpelacji zawarto postulat powołania komisji badania zbrodni sowieckiego ludobójstwa, analogicznej do komisji badania zbrodni hitlerowskich, która prowadziłaby na terenie Związku Sowieckiego poszukiwania archiwalne i inne, zmierzające do ustalenia m.in. miejsc kaźni i grobów jeńców z obozów w Ostaszkowie i Starobielsku. Jednym z zadań komisji miało być przeprowadzenie śledztwa w celu ustalenia indywidualnej odpowiedzialności sprawców zbrodni katyńskiej. Wielu z nich wtedy jeszcze żyło. Polska miała wystąpić o ekstradycję zbrodniarzy i postawić ich przed polskim sądem.

Lubię to! Skomentuj24 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura