98 obserwujących
599 notek
1194k odsłony
4294 odsłony

Jak płonęły katolickie książki i kościoły

Wykop Skomentuj176

„Pewnie, że bez sądu! Brakuje tylko, żeby ich wypuścili i żeby się uratowali.

Tylko bez procesu! Co by to była za rewolucja, gdybym nie mógł zabijać!”.

(Ksawery Pruszyński, W czerwonej Hiszpanii,

rozmowa z republikańskim ochotnikiem

 z plutonu przeprowadzającego egzekucje)

W drugiej połowie 1936 roku Ksawery Pruszyński udał się do Hiszpanii na tereny kontrolowane przez rząd republikański jako korespondent warszawskich Wiadomości Literackich. W korespondencji pt. „Na drogach zniszczenia”, która ukazała się w niedzielę 27.12.1936 na pierwszej stronie Wiadomości Literackich, Ksawery Pruszyński relacjonował swój pobyt w barcelońskim muzeum:

[…] Teraz, w biały dzień, w muzeum i na spokojno widzę obraz śmierci. Ten obraz, dopiero, przeraża. Chrystus z Monserratu, Chrystus z legendarnej świątyni Graala zza siedmiu gór i mórz, i rzek, zszedł na rozkaz rewolucji z czterech ścian swej kaplicy, ciężki samochód odstawił go do wielkiego, nowoczesnego miasta, w którem spalono kilkadziesiąt kościołów, klasztorów i kaplic, a żadnego z nich nie pozostawiono religji. [….]

[…] Przynoszono tu srebrne, kute w rzeźby płyty z ołtarzy, tryptyki wyrwane z płonących kościołów, odrzwia i części ambon, tabernacula i monstrancje. Rzucano to w nieładzie, pomieszane z kapami i stułami, ze srebrami stołowemi i porcelaną, z tandetą i skarbami, jakich niema w naszych klasztorach Północy. W jednym dniu kościół został złupiony ze wszystkich dzieł jakie poprzez sztukę niosło mu religijne natchnienie całych wieków. Muzeum chroni te resztki, – bo niewątpliwie to tylko resztki, – których nie pochłonęła rewolucja, których nie rozdrapały chciwe ręce, nie rozdarło i nie rzuciło w ogień zniszczenie. Dlaczego niszczono tak zajadle, z taką wściekłością, z taką pasją?

Niema, niestety, żadnej odpowiedzi któraby zadowalała, jest wiele które wręcz kłamią. Przede wszystkiem teza że kościoły i klasztory były twierdzami, z których strzelano do tłumu. Otóż, jeśli chodzi o Barcelonę, gdzie rewolucja 19 lipca miała przebieg najkrwawszy, oskarżenie wymienia tylko trzy klasztory, przyczem sprawdzalność tego oskarżenia mogłaby jeszcze podlegać dyskusji. Jak wytłumaczyć tutaj spalenie pozostałych trzydziestu dwóch, którym podobnego zarzutu nie wytaczano? Ale i zarzut strzelania z trzech pozostałych jest dosyć złudny. Przedewszystkiem głównemi punktami powstania wojskowego wcale nie były kościoły, ale Hotel Colón i dwa gmachy wojskowe w porcie. Hotel Colón nie został spalony, choć był centralą gen. Godeta, choć stąd najgęściej i najpełniej strzelano do ludu, gmachy w porcie nie uległy zniszczeniu. Z domów w mieście, z których strzelano do milicji, również żaden nie został spalony, chyba w walce wręcz. Natomiast kościoły padły prawie wszystkie, z wyjątkiem trzech, pastwą ognia i zniszczenia. Kierownicy powstania, oficerowie i generałowie, zostali uwięzieni, oddani pod sąd. Księży i zakonnic nie sądzono. Zabijano na miejscu.

Możnaby to wszystko rozszerzyć, można wyjść poza Barcelonę. W Barcelonie byli księża, były zakonnice którzy zdołali ujść, schronić się i ukryć. Barcelona jest miastem wielkiem jak Warszawa. Ale jest jeszcze prowincja, a na prowincji zabito wszystkich księży. W Tarragonie, katalońskiem Gnieźnie, pełnem kościołów i klasztorów, urządzono szczególnie krwawą masakrę. Cała wieś hiszpańska, dokąd tylko sięgnęła rewolucja, została pozbawiona księży. Step kastylski i naga sierra, skaliste wzgórza, gdzie wszystko widać z daleka, nie są dobrem miejscem ukrycia. Biskupi, z których wielu było właśnie w Rzymie lub korzystając z lata znajdowało się w San Sebastian, letniej stolicy Hiszpanji, zdołali naogół ujść. Cały niższy kler jednego z najbardziej katolickich krajów został zlikwidowany w tempie gwałtowniejszem niż to uczyniono w Meksyku, znacznie, bez porównania gwałtowniejszem niż to zrobiono w Rosji. W skutkach powstania wojskowego bardziej ucierpiały ołtarze niż koszary. Nawet rewolucjoniści nie twierdzą że w dn. 19 lipca wszyscy proboszczowie ze wszystkich dzwonnic na wsi strzelali do ludu czy milicji. Wymordowani zostali wszyscy. Pierwszą hekatombą ofiar rewolucji francuskiej byli arystokraci i dworacy, rosyjskiej – właściciele ziemscy. Hiszpańskiej byli księża.

[….]rewolucja ludowa rządziła się trafnym dla swych interesów instynktem gdy całą moc swego ciosu skierowała nie przeciw armji, nie przeciw bankierom, nie przeciw młodej Hiszpanji falangistów, lecz przeciw kościołom i klasztorom. Trafnym instynktem w tem znaczeniu, że uderzyła w to co było największą siłą moralną stojącą jej na drodze. […]Był to trafny instynkt walki gdy palono najpiękniejsze kościoły, niszczono najpiękniejsze arcydzieła – hołdy, jakie Hiszpanja składała kościołowi swym talentem. Było to cofnięcie się i przegrana, gdy tłum stanął przed portalem gotyckim katedry, zatrzymał się przed obrazem El Greca, przed krucyfiksem średniowiecznym.

Wykop Skomentuj176
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo