Pozostawili po sobie budynki. Pozostawili po sobie niejasne spojrzenie na przyszłość człowieka - nasi przodkowie, gatunek ludzki, gatunek wojny. Niektóre ofiary przeżyły - co ciekawe zostały ofiarami do końca życia i do końca swoich dzieci, i do końca swoich kolejnych pokoleń.
Mówili - "arbeit macht frei" - tak...mieli rację. Mieli rację, mówiąc, że praca i wolność to jedna wartość. Jednak, zniszczyli i wolność, i pracę, i życie, i boga. Po obozach podobno nic już nie możemy napisać. Nie uda się nam ułożyć żadnych zdań. Nie ma piękna. Nie ma dobra. Nie ma idei. Nie ma myśli. Tak, to prawda.
Przenika mnie myśl, że to co się wydarzyło w tamtym wieku - tak dawno, to się może powtórzyć, co najgorsze, powtarza się tylko w mniejszej skali i inaczej się to dzisiaj nazywa.
Dzisiejsza próba zniszczenia pamięci o tamtych wydarzeniach jest ostatnim sprawdzianem dla naszego gatunku. Gdy się przyjmie, że tego nie było - nie będziemy już się mogli nazywać ludźmi.
Nie potrafię, nie mógłbym, tak łatwo oceniać tamtych wydarzeń jak niektórzy Polacy. Każda walka o zmniejszenie ilości ofiar w obozach jest już dzisiaj nie na miejscu - śmierć to śmierć. Nawet gdyby w obozie zginęła jedna osoba - to też byłby tragedia.
Mówią - że jesteśmy wrogami. Tak naprawdę, wrogiem jest ten, kto dąży by zadać ból drugiemu człowiekowi, nawet w ramach zemsty. Zemsta? Nie jesteśmy tutaj po to by naśladować naturę.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)