Tomasz Menzel Tomasz Menzel
170
BLOG

Polak - to brzmi...dumnie?

Tomasz Menzel Tomasz Menzel Polityka Obserwuj notkę 9

Być Polakiem? Standardowe pytanie o tożsamość. Co to znaczy? Czy może być wiele Polaków? Czy też jeden obraz Polaka? Polak - to najpierw człowiek, później naród, na końcu natomiast gdzieś w ostatnim szeregu to tożsamość, jaką budowali nasi przodkowie od początku dziejów.

Tej tożsamości nie ma i nie wróci więcej. We współczesnym świecie - gdzie procesy globalizacji i nowych formatów informacji wkroczyły pod strzechę - tożsamość Polaka została rozbita w drobny mak. Nie martwmy się jednak na zapas - tożsamości wszystkich narodów uległy wykorzenieniu. James Clifford pisze w "Kłopotach z kulturą" o tym, że "żyjemy w świecie ludzi wykorzenionych, których korzenie jednak bolą". Jest to smutny obraz - jednak naturalnym stanem rzeczy jest próba odcięcia się od tego co nas tutaj trzyma. To jest cena wolności jaką mamy we współczesnym świecie. Płącąc taką cenę za wolność narażamy się na nieustanne cierpienie o tym pisze m.in. Zygmunt Bauman.

W dzisiejszej Polsce wielką wagę przywiązuje się do lustracji. Jest to spowodowane nie uporczywym chwytaniem się ręką za moralność i oczyszczenie. "W każdej grze są zwycięzcy i przegrani.(...) Pokonani mogą czerpać otuchę z nadziei na odegranie sie w przyszłości, podczas gdy radość wygranych mąci możliwość przyszłej klęski"*. Koło nieskończonego cierpienia? Wszyscy w końcu zostali pozbawieni pewności - to co jest - to tylko ciągła niepewność losu. Lustracja nie jest wynikiem działania instynktu moralnego - jest procesem na tyle logicznym, że można go nazwać pastwieniem się wygranych nad przegranymi. Nie ma wątpliwości, że w 1989 roku, przegrał reżim komunistyczny - po przemianach nie doszło do rozliczenia się jako takiego, rozliczenia medialnego, rozliczenia na pokaz, gdzie można by spalić człowieka i jego życiorys. Dzisiaj te stosy zapłonęły i płonąć będą, ponieważ jest to nieuniknione. I nawet przyszły rząd już tego nie powstrzyma - jednak pamiętajmy, że ten rząd który jest obecnie, zostanie spalony, za to, że rozpalał płomienie.

Wracam do mojego początkowego jednak pytania: czy Polak dziś, może mówić o jakimkolwiek narodzie? Czy Naród istnieje? A może jest już to tylko odbicie tego pojęcia? Zniekształcone, kruche, walące się kiedy próbujemy je schwytać - niknące kiedy próbujemy je zobaczyć na własne oczy - sypiące kiedy próbujemy tylko delikatnie dotknąć? Czy na gruzach nowoczesności - to znaczy po II WŚ, naród Polski istnieje? Sama nazwa owszem - lecz Naród to pojęcie dotyczące jedności ludzi, jakiejś zbiorowości. O ile dawniej, Naród był uchwytny, ponieważ istniała jego tożsamość, o tyle dzisiaj istnieje zbyt wiele tożsamości by mówić o ludziach w Polsce, jako o narodzie.

Ktoś mnie zaraz posądzi o to, że postmodernizm się wyczerpał i to co głoszę, to postmodernistyczna impresja na nasza rzeczywistość. Dzisiaj dopiero postmodernizm wkracza do Polski. Ten proces zaczął się dopiero około 1980 roku - kiedy w innych krajach kierunek ten przygasał i wymierał. Największe dzieła postmodernistów są dopiero teraz tłumaczone i chwała Uniwersytetowi Jagielońskiemu, i Ryszardowi Nyczowi. Postmodernizm nie umarł - on dopiero się narodził w Polsce. Wszystkie sprzeciwy wobec tego kierunku, są o tyle nieuzasadnione, że aż śmieszne. Ponieważ receptą na postmodernizm tu i teraz jest jego zaakceptowanie i przyjęcie go z otwartymi ramionami. Próba eliminacji w narodzie bolączek postmodernistycznych jest skazana na porażkę - ponieważ powoli uwalniamy się z okowów Ein Volk, ein Reich, Ein Fuhrer - i dostrzegamy "wielość".

Jedność już przegrała - wieszczę jej śmierć. Relatywizm i tolerancja wkracza z wielką ofensywą do naszego kraju - jest to wynik dojrzewającej demokracji.

*Zygmunt Bauman - Ostatnie słowo, a ma je wolność, w: Ponowoczesność jako źródło cierpień.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka