Życie jest niesprawiedliwe - tego uczono mnie od dziecka. Tego uczą mnie wykładowcy i znajomi z Instytutu Filozoficznego. To powtarzają moi najbliżsi przyjaciele - z którymi jestem od czasów dawnych. To powtarzam ja - ponieważ wszystko wydaje się być, na przekór człowiekowi.
Pani Joanna Lichocka ma rację - jest coś niemoralnego w tym, że byli funkcjonariusze UB, oraz Ci co wspierali machinę represji w czasach totalitarnych, są często wyżej postawieni od tych co walczyli z komunizmem. Wpływy tych osób sięgają często dalej, niż możemy sobie przypuszczać - znam osobiście, kilka takich przypadków, które jednak przemilczę - ponieważ o tym opowiada się w ciszy, przy kawie, z osobą postawioną na przeciw Ciebie vis-a-vis, w pokoju szczelnie zamkniętym, w ciemnościach, ponieważ nie są to jasne sprawy.
Nie wiem, jak czują się ludzie, którzy kiedyś szykanowani i prześladowani przez totalitaryzm, żyją na granicy ubóstwa. Wiem, jak czują się osoby, które wspierały totalitaryzmy - "takie czasy były" - często słyszę taką wymówkę, na usprawiedliwienie swoich czynów, po czym wracają do swoich domów, do dzieci, mężów, ojców, żon i matek (czasami - kochanek/kochanków).
Pani Joanna jednak w pewnej kwestii się myli - nie walczyło w tamtych czasach o nagrodę, w postaci wielkich emerytur, czy świetlanej przyszłości - walczyło się tylko jedną, jedyną rzecz - o wolność. Jeśli ludzie walczyli by o materię, to demokracja zbudowana na takich przemianach, była by śmiechem głupca. Nie buduje się demokracji na czymś tak niestabilnym jak materialność. Spawacz nie powinien awansować do rangi przywódcy - żaden symbol nie powinien, być utożsamiany z rzeczywistością. Ponieważ symbol to jedno. Rzeczywistość - drugie.
Nie zgadzam się z przeciwnikami, że jest to zamach na demokrację i wolność obywatelską. Wraz ze wszystkimi, rozumnymi poprawkami, które sprostają wymogom Konstytucji (tak, ta ustawa, tak czy siak wyląduje w TK), z poprawkami, które będzie spoglądać na każdego "ubeka" w sposób indywidualny (rozstrzygać przez pryzmat całej działalności, byśmy nie osądzali tylko negatywnie członków Urzędu Bezpieczeństwa - ponieważ czarne nie jest czarne, a biała nie jest tylko białe ) - może to być w końcu ustawa, która w jakimś tam stopniu, pozwoli poczuć się pewnie w demokracji, poczuć grunt sprawiedliwości i poczuć w końcu moc prawa. Nie narusza to wolności obywatelskiej - ponieważ nie jest to zemsta, jest to tylko ludzkie rozliczenie się, z bólem który pozostał po przemianach. Powiem też, że jest to rozumne rozwiązanie - które nie niszczy człowieka.
Tylko szkopuł tkwi w jednym - prawo nie może piętnować, może w sposób ludzki rozliczyć za ból człowieka, jaki dokonał drugi człowiek w czasach totalitaryzmu.
Mógłbym napisać - "takie były czasy". Tak. Takie były czasy, taka była władza, tacy byli ludzie podlegli władzy. Takie było prawo i takie były wartości. Jednak w tej ustawie chodzi o coś zupełnie innego - nie o "wielką inkwizycję" jak postrzegam lustrację, tylko o prawdziwą odpowiedzialność dziejową, kiedy ktoś kto uwłaczał drugiemu człowiekowi zapewnił sobie godny byt, a człowiek któremu uwłaczano tego godnego bytu nie doświadczył. Jednak udręka ta, zbyt długo trwa - niech się to szaleństwo wreszcie skończy.
Niech ludzie poczują, cien sprawiedliwości, która nie istnieje.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)