Zakazać reklam przeznaczonych dla dzieci? Proszę bardzo - ale panie Tadeuszu Cymański - co to da, kiedy już 6-latek uczony jest korzystania z Internetu? No przecież! Zapomniałem! Internet jest wolny od agresywnych reklam, skierowanych w stronę naszych dorastających pociech. Przecież Sieć ma tylko najbogatsza część naszego społeczeństwa. Jeszcze proszę wprowadzić, zakaz czytania prasy dziecięcej (też tam są reklamy), słuchania radia (to dla tych starszych dzieci), wywieszania reklam na bilbordach i tak dalej, i tak dalej.
W jakim my świecie żyjemy?
Dzisiaj reklama ma wiele innych przestrzeni gdzie może zaistnieć. Przestrzeń miejska, przestrzeń wirtualna, przestrzeń słowa - szczególnie ta ostatnia robi furorę wśród ludzi od marketingu - ponieważ nie ma nikogo lepszego do reklamowania produktów skierowanych w stronę dzieci niż...dzieci.
Przestrzeń wirtualna też rządzi się swoimi prawami - żaden zakaz w niej nie obowiązuje, a każda próba zakazu spotyka się z ostracyzacją ze strony internautów.
Przestrzeń miejska natomiast - jest zbyt dzika by przed nią bronić dzieci - wystawy, galerie handlowe, targowiska, małe sklepiki dziecięce skrzące się feerią barw, sklepy ze słodyczami, kuszące pastelowe kolory bijące z wielu metrów - jak przed spotkaniem z nimi ochronić dzieci? Trzeba by zdewastować cały krajobraz miejski. Ale tak samo jak Internet, krajobraz miejski jest zbyt dziki do ujarzmienia go jakimiś skazanymi na porażkę ustawami.
Pora zająć się czymś poważniejszym w Sejmie - emeryturami, służbą zdrowia, programem nauczania, promocją kultury, sprawami zewnętrznymi (nasz obraz międzynarodowy jest praktycznie żaden - a to dlatego, że zaprzepaszcza go Prawo i Sprawiedliwość, ze swoją koalicyjką), bytem obywateli - a nie lustracją, reklamą i krucyfiksem (mam tutaj na myśli pewną budowlę sakralną).


Komentarze
Pokaż komentarze (1)