Koniec ustawy lustracyjnej nastąpił 11 maja 2007 roku o godzinie 19:20 (w zaokrągleniu), nie będzie więc mowy o "nocnych przekrętach", "prawym majowym" i tak dalej, i tak dalej. Co najwyżej można mówić o "kolacyjnej porażce", albo o "lustracji wieczorową porą". Ostatnio intrygi nocne są jakąś klątwą tego rządu.
Przegrał kluczowy dla tego rządu projekt ustawy lustracyjnej - kluczowej, ponieważ cały program Prawa i Sprawiedliwości nie opierał się na reformowaniu gospodarki, służby zdrowia czy edukacji (nikt przy zdrowych zmysłach nie oddałby szkól podstawowych, gimnazjów i liceów dla Romana Giertycha - uważam to za jedną z większych porażek Prawa i Sprawiedliwości), cały program nieformalnie opierał się na tym jednym projekcie - lustracja.
Ewa Wanat pisze, że Kaczyński "Wielkim Strategiem" jest. Nawet jeśli jest to ironia - to ja spróbuję obalić twierdzenie pani Ewy. Czy ktoś kto ma pomysł tylko na rozliczenie jest strategiem? Czy ktoś kto próbuje zniszczyć autorytet Trybunału Konstytucyjnego kieruje się jakąś logiką? Czy ktoś kto wysyła pionki na pożarcie mediom, kieruje się instynktem dowódcy? Ostatnie decyzje premiera Kaczyńskiego i szopki prezydenta (mowa o "symptomach") nie przysparzają takiej opinii tym dwóm osobnikom - raczej będzie tu mowa o "dekonstrukcji" demokracji, jaka była budowana w ciągu 18 lat. A w co zamian? Tego już Kaczyński i Kaczyński nam nie powiedzą. Jest w tym wszystkim wahanie, brak perspektyw, niepewność i przez to wszystko zdolność do niszczenia wszystkiego czego ten rząd się dotknie - tym nie kieruje się Wielki Strateg - Wielki Strateg kieruje się wszystkim tym co jest przeciwstawne wątpliwości i niepewności.
Cieszę się z tego co napisał Igor Janke - to porażka tego wszystkiego w co tak wierzyli Kaczyńscy. Trybunał Konstytucyjny, powtórzę za Igorem Janke - nie osądził lustracji, niestety sama idea pozostała. Jednak - czy ustawa, która miała budować taką idee i porażka jaką ją spotkała nie ośmieszyła tej idei? Idea została pogrążona w ustawie, która była anty-ludzka i anty-demokratyczna - a teraz ta sama idea uderzy w całe społeczeństwo - ponieważ "wszyscy jesteśmy równi wobec prawa". Otwarcie archiwów odbije się na samym Trybunale Konstytucyjnym.
Przypomnę co pisałem kilka dni temu:
Boję się jednak, że cała lustracja może stać się początkiem końca jednej instytucji o której się tutaj wspomina: Trybunału Konstytucyjnego. Kiedy wszyscy dostaną po życiorysie, kiedy odkryte zostaną wszystkie karty i maski. Kiedy przypisane zostaną nam rzeczy, których nie zrobiliśmy. Kiedy zostaną ujawnione nazwiska i imiona. Czy gorycz w społeczeństwie jaka się narodzi, nie będzie skierowana w stronę TK? Kiedy to, oni zostaną posądzeni o doprowadzenie do "dzikiej lustracji", a w imię czego?W imię prawa.
Jest to koniec lustracji w formie porządku. Początek natomiast ma w naszym kraju "lustracja absolutna" (chyba tak będziemy mogli ją nazwać) - ostateczna forma, ta najbardziej radykalna forma lustrowania społeczeństwa. Jeśli ludzie, którzy od początku się sprzeciwiali lustracji, ją pokonają, ośmieszą, nadadzą jej rangę absurdu - to to wystarczy by idea zginęła. Słowa zapisane w teczkach staną się nie do przyjęcia dla społeczeństwa polskiego - może zostaną odrzucone, po tym jak kilka żyć rozbije się o mur rzeczywistości.
Przeprowadziłem taki ogromny porachunek, dzięki któremu będzie można zbudować nowe życie, oparte na prawdzie bez tajemnic.*
* wszystkie cytaty z: Henryk Ibsen - Dzika Kaczka


Komentarze
Pokaż komentarze (2)