Tomasz Menzel Tomasz Menzel
31
BLOG

"Istotne zmiany w polityce zagranicznej"

Tomasz Menzel Tomasz Menzel Polityka Obserwuj notkę 4

Pani minister Anna Fotyga postanowiła zawrzeć "nic" w swoim wczorajszym przemówieniu w polskim parlamencie. Słowa zakryły tak naprawdę fakty, jakie miały miejsce w stosunkach międzynarodowych.

Jeśli miałbym podsumować zmiany jakie zachodziły w MSZ ostatnimi czasy, to jednak zgodzę się - są to "istotne" zmiany, które polegały na stopniowym de konstruowaniu ich w imię nie wiadomo czego - może odnowy moralnej? Może w imię honoru Polaka i Polki? Nie ma w tych stosunkach nawet odrobiny rozumnego i pragmatycznego dialogu, który by wprowadzał nas na wielką arenę międzynarodową, tak jak to miało miejsce przy przemianie ustrojowej Polski - kiedy cała Europa przyglądała się naszym poczynaniom, ze względu na ciekawą sytuację i problem - "jak sobie oni z tym poradzą?". Czas kiedy inne kraje z zaciekawieniem nas obserwowały skończył się - popadliśmy w patos historyczny, rozliczania, zaprzepaściliśmy możliwość ludzkich zmian w systemie, nie uporaliśmy się z nauką, nie potrafimy spojrzeć z dozą obiektywizmu na nasze stosunki polsko-niemieckie i polsko-żydowskie. Trwamy tylko w wątpliwej jakości kontaktach z krajami ościennymi - tak jakby to one miałyby budować przyszłość Europy. Tak naprawdę osiągniecia pierwszych ministrów w MSZ zostały zaprzepaszczone - to jest ta "istotna zmiana"?

Mówienie o tym, że "nic o nas, bez nas", jest jakże nie na miejscu. Ponieważ Polska nie zabiera głosu w najważniejszych kwestiach europejskich, a jak zabiera to jest to głos niepewności i wahania się - głos cichy i jakby zacumowany w ideologii nie europejskiej, tylko polsko-katolickiej - ten głos, który pozbawiony jest naczelnej wartości europejskiej otwartości i tolerancji.

Zastanawiam się ciągle na kandydaturą Turcji, która chce przystąpić do UE. Należy zaznaczyć, że o ile postawa ta nie zparzecza zasadom tolerancji, wręcz wywyższa - to jest coś w tym wszystkim odległego, czego nie potrafią dostrzegać współczesne elity europejskie - mianowicie wielka różnica kulturowa, jej rodowód i korzenie. Należy się zastanowić i Polska musi się wypowiedzieć w tej sprawie - czy Turcja, która przecież nie ma zaczepienia w kulturze Europy (wręcz przeciwnie - w ramach swojej początkowej agresywnej polityce, ta kultura była niszczona) - jest naprawdę dobrym partnerem do budowania więzi między Europejczykami. Czy przypadkiem, różnice wynikające z naszych korzeni nie są zbyt wielkie. Polska ten temat pomija, a jest to problem raczej fundamentalny.

Pani minister Anna Fotyga mówi ciągle o: "przywiązywaniu dużego znaczenia", o "przywiązywaniu wielkiej wagi", o "zaangażowaniu" i "dialogu". Jednak za tymi słowami kryje się milcząca pustka. Ponieważ nie dostrzegam nic z tych słów - nie jestem jednak ślepy - jednak zamiast tak niekonkretnego przemówienia, można by zawrzeć wszystko to co powiedziała pani minister, na dwóch stronach A4. Zakrycie zostało tutaj wywyższone do niesamowitej rangi - o krytykach wobec Polski pani Anna Fotyga już nie wspomniała - a przecież każda polityka zagraniczna, choćby nie wiem jaka by była - zawiera błędy.

Niestety dostrzegam też instrumentalne wykorzystanie dyplomacji polskiej, tylko po to by sprowadzić Europę do rangi kontynentu "solidarnego". Solidarność niech lepiej pani minister zostawi w spokoju, ponieważ ważniejsze od solidarności między krajami europejskimi, jest nasza samodzielność, solidarność samodzielność zabija - chociaż jest to piękna idea, ale jakże nierealna, ponieważ boli tych, którzy mają większy wkład we współczesny stan Europy.

Jaki w takim razie jest wynik tego co powiedziano wczoraj w parlamencie?

"Słowa, słowa, słowa..." - jakby to powiedział Hamlet.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka