Dawno nie wyżywałem się na paranoi jaka drąży polski kościół - postanowiłem uświęcić ten dzień i wyłapać poszczególne "dziwactwa" tkwiące w kościele, w dzisiejszych niektórych wypowiedziach hierarchów kościelnych - zdaję sobie sprawę, że będzie to obraz przerysowany, jednak sądzę, że przerysowanie i wyolbrzymienie pozostaje w dzisiejszych czasach skuteczną metodą na udzielenie swojego niezadowolenia. Tak samo skuteczną metoda jest śmiech - który boli bardziej od łez czy złości. Śmiech jest obliczem nieuchwytnego, śmiech jest wzniosły wobec cierpienia. Lecz równie dobrze, można powiedzieć, że śmiech jest absurdalny - w obliczu współczesnych kontekstów.
Trzeba na nowo przemyśleć wartość rodziny stałej.
- abp. Józef Michalik
Co to znaczy - "rodzina stała"? To znaczy, taka która nie jest podatna na zmiany? To znaczy rodzina idealna - której fundamentem jest zatrzymanie czasu i miejsca? To znaczy, zaczarowana rodzina, której nie da się odczarować? Tak trzeba na nowo przemyśleć wartość rodziny i wystrzegać się pojmowania tej wartości, tak jak to robi abp. Michalik. Jest to niebezpieczne z jednego powodu - ponieważ jeżeli pojawiają się pęknięcia, rysy (co prowadzi do rozbicia rodziny) - narzucona stałość stygmatyzuje członków rodziny i wpisuje je w schemat, schemat ofiar i katów.
Polska musi być matką wszystkich, matką dobrą i sprawiedliwą dla wszystkich swoich dzieci.
- abp. Kazimierz Nycz
Boję się takich zdań - "być matką wszystkich" - niestety metropolita warszawski nie wystrzega się hasła uniwersalizującego. Jest to smutne, ponieważ człowiek przyzwoity zdaje sobie sprawę, że nie można stać w miejscu wszystkich, tylko można stać w swoim miejscu. Dlatego idee uniwersalizmu, drzemiące w Kościele, są tak obecne od początku jego istnienia - to jest niebezpieczeństwo. Dzisiaj, po Wielkich Wojnach, ludzie są co raz bardziej wyczuci na "prawdę, jedyna i nie podważalną". Kościół nie może powiedzieć - MY SIĘ MYLIMY. Ta formuła nie ma prawa zaistnieć w tym Kościele i w tej formie która obecnie jest. Pluralizm, który dopuszcza Kościół wśród swoich kapłanów - doprowadza do degradacji całej religii - ponieważ pluralizm rozbija wiarę, doprowadza do schizm religijnych. Przyjęcie pluralizmu w religii, to tak jakby poddanie się religii. To prowadzi do cierpienia współczesnych ludzi wierzących - ponieważ ich świat nie może być "czysty" i "jedyny".
Wracając jednak do tego co powiedział abp. Nycz - jest to piękne, medialne zdanie, które niczego nie wnosi do naszego realnego świata. Nie można być dla wszystkich sprawiedliwym, ponieważ uwłacza to godności człowieka - wobec sprawiedliwości, można doświadczyć tylko niesprawiedliwości. Kolejne słowa abp. Kazimierza Nycza, napawały mnie niepokojem - "aby wszyscy byli jedno". To oznaka słabości polskiego Kościoła - zanadto wierzy się tutaj w "jedność", zanadto odrzuca się "wielość".
Kolejnymi dziwactwami, są wypowiedzi abp. Nowaka - mówi o przezwyciężeniu laicyzacji i sekularyzacji - a są to plony nowoczesności i między innymi chrześcijaństwa. Wyniszczenie sacrum, które było zanadto traktowane instrumentalnie. Można by rzec - "sami sobie jesteście winni".
Homoseksualizm jako temat kościelny, znowu się nie sprawdził - Na homoseksualistów trzeba patrzeć z szacunkiem, ale stawiać im wymagania [abp. Michalik] - znowu nie potrafię tego zrozumieć? Jak się ima szacunek do wymagań? Skąd tak daleko idące poszukiwania? A może nie potrafię przenikać głębokiej myśli etyczno-filozoficznej abp. Michalika? Ja mały i nie wierzący - mea culpa.
Tam gdzie kapłani kościoła katolickiego mówili na temat Boga i wiary - tam zostawiam ich w spokoju. Ponieważ Bóg jest prawdziwie ich domeną.
PS.
Przepraszam za Ryszarda... to taka moja mania kiedy myla mi się zawsze te dwie osoby i ich imiona...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)