Jak zwykle słuchając słów polityków, dochodzę do wniosku, że albo robią sobie jaja ze społeczeństwa, albo naprawdę są lustrem społeczeństwa, a my tylko śmiejemy się ze swojej głupoty i postawy obywatelskiej, która okazuje się fikcją.
Tadeusz Cymański albo nie odróżnia moralności od polityki, albo tylko udaje. Rano, mówiąc w "Śniadaniu Radia Zet" o słowach abp. Michalika, poseł Cymański, stwierdza, że media upolityczniły wypowiedź abp. Michalika, że to nie była wypowiedź polityczna, tylko moralna - że co? Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości zupełnie powariowali? Abp. Michalik sąd swój opiera na rzeczywistości politycznej, to znaczy, że miesza dwa światy, polityki i religii. Mówić wprost o "partii rządzącej" i nie zdaniu przez nią egzaminu życia - to sąd polityczny. Jakkolwiek poseł Tadeusz Cymański próbowałby odrzucić taką łatę słów abp. Michalika - nigdy mu się to nie uda.
Mirosław Orzechowski - kolejny wice-naczelny kabareciarz w ministerstwie edukacji. Figlarz i psotnik, który próbuje w dziwny sposób połączyć dwie sprawy - karę śmierci i aborcję. To są dwa różne działy życia - owszem wynikiem jest śmierć. Tylko, w jednym przypadku mamy śmierć pełnoprawnego bytu, w drugim przypadku mamy śmierć bytu-który-mógłby-stać-się-bytem. Jednak najważniejsze jest to, że minister edukacji zamiast zajmować się naprawą dzisiejszego stanu szkół, to zajmuje się etyką i problemami ideologicznymi (Mirosław Orzechowski - zapowiada wojny aborcyjne; co tylko spowoduje podziały w społeczeństwie; ta sprawa póki co jest nie do ruszenia - polskie społeczeństwo, albo zliberalizuje ustawę, albo jej nie zmieni - ponieważ ciągle wygrywa zdrowy rozsądek)
Ryszard Czarnecki - próbuje pogodzić lewicowość Samoobrony z konserwatyzmem - wolność Kościoła i wolność poglądów. Pięknie... Mogę się tutaj zgodzić.
Jerzy Szmajdziński - nie zaskakuje poglądami, dlatego postanowiłem udać się do miejsca pociech fizjologicznych, ponieważ łatwo spodziewać się reakcji lewicy. Rozdział państwa i kościoła. Sacrum i profanum... i tak dalej, i tak dalej...
Na koniec zostawiam sobie Jana Rokitę, który potwierdza salonowe przypuszczenia, że liberalizm w Platformie Obywatelskiej to fikcja, i to (tutaj dopisek autora), że Polska nie ma partii liberalnej (światopoglądowo i gospodarczo) i nigdy nie miała - to coś co jest nam obce do dzisiejszego dnia po przemianach - ponieważ polityk opierający się na głosach Kościoła, albo próbuje instrumentalnie wykorzystać ten głos, albo próbuje, rzeczywiście, kierować się głosem ideologii chrześcijańskiej.
Tadeusz Cymański albo nie odróżnia moralności od polityki, albo tylko udaje. Rano, mówiąc w "Śniadaniu Radia Zet" o słowach abp. Michalika, poseł Cymański, stwierdza, że media upolityczniły wypowiedź abp. Michalika, że to nie była wypowiedź polityczna, tylko moralna - że co? Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości zupełnie powariowali? Abp. Michalik sąd swój opiera na rzeczywistości politycznej, to znaczy, że miesza dwa światy, polityki i religii. Mówić wprost o "partii rządzącej" i nie zdaniu przez nią egzaminu życia - to sąd polityczny. Jakkolwiek poseł Tadeusz Cymański próbowałby odrzucić taką łatę słów abp. Michalika - nigdy mu się to nie uda.
Mirosław Orzechowski - kolejny wice-naczelny kabareciarz w ministerstwie edukacji. Figlarz i psotnik, który próbuje w dziwny sposób połączyć dwie sprawy - karę śmierci i aborcję. To są dwa różne działy życia - owszem wynikiem jest śmierć. Tylko, w jednym przypadku mamy śmierć pełnoprawnego bytu, w drugim przypadku mamy śmierć bytu-który-mógłby-stać-się-bytem. Jednak najważniejsze jest to, że minister edukacji zamiast zajmować się naprawą dzisiejszego stanu szkół, to zajmuje się etyką i problemami ideologicznymi (Mirosław Orzechowski - zapowiada wojny aborcyjne; co tylko spowoduje podziały w społeczeństwie; ta sprawa póki co jest nie do ruszenia - polskie społeczeństwo, albo zliberalizuje ustawę, albo jej nie zmieni - ponieważ ciągle wygrywa zdrowy rozsądek)
Ryszard Czarnecki - próbuje pogodzić lewicowość Samoobrony z konserwatyzmem - wolność Kościoła i wolność poglądów. Pięknie... Mogę się tutaj zgodzić.
Jerzy Szmajdziński - nie zaskakuje poglądami, dlatego postanowiłem udać się do miejsca pociech fizjologicznych, ponieważ łatwo spodziewać się reakcji lewicy. Rozdział państwa i kościoła. Sacrum i profanum... i tak dalej, i tak dalej...
Na koniec zostawiam sobie Jana Rokitę, który potwierdza salonowe przypuszczenia, że liberalizm w Platformie Obywatelskiej to fikcja, i to (tutaj dopisek autora), że Polska nie ma partii liberalnej (światopoglądowo i gospodarczo) i nigdy nie miała - to coś co jest nam obce do dzisiejszego dnia po przemianach - ponieważ polityk opierający się na głosach Kościoła, albo próbuje instrumentalnie wykorzystać ten głos, albo próbuje, rzeczywiście, kierować się głosem ideologii chrześcijańskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)