Jednak słowa działacza LPR-u nie tylko zasługują na potępienie i wyśmianie - ale też na sąd. Trudno się dziwić reakcji Sławomira Sierakowskiego - padły słowa nie tyle oskarżycielskie, ile piętnujące. Przypisując łatkę "Redwatch = Sławomir Sierakowski i Krytyka Polityczna", Krzysztof Bosak posunął się za daleko w dyskusji politycznej.
Oczywiście łatwo zdać sobie sprawę, że Lenin i komunizm nie jest wpisany w sztandary środowiska skupionego wokół Sierakowskiego - tak daleko idące analogie, to zakłamywanie rzeczywistości. Zakłamania dokonują natomiast ludzie, którzy mają wpisane hasła Boga, Ojczyzny i Narodu. Osoby, które powinny przecież walczyć o prawdę - a prawda w związku z Ligą Polskich Rodzin jest mętna i nie do przeniknięcia - z jednej strony można uważać działaczy tej partii za nieszkodliwych idiotów: do czasu, aż nie stworzyli koalicji PiS-LPR-Samoobrona. Miejmy nadzieję, że kolejne wybory ocenią partie Romana Giertycha, Andrzeja Leppera i braci Kaczyńskich z wielką starannością.
Bardzo się cieszę, że Krzysztof Bosak powiedział te słowa, ponieważ łatwo wyciągnąć z tej wypowiedzi nadużycia - zresztą Redwatch, stał się symbolem zarazem neonazizmu, jak i ksenofobii ukrytej w sercach niektórych Polaków (tych prawdziwych i czystych). I nie tylko tego symbolem - stał się zarazem symbolem ignorancji ze strony polskich władz.
Nie wiem czego Krzysztof Bosak oczekuje po procesie z Sierakowskim - ja bym nie ryzykował wiedząc, że stoje na przegranej pozycji. Z czysto pragmatycznych pobudek ukorzył bym się (gdybym był na miejscu Bosaka) przed Sławomirem Sierakowskim i wygłosiłbym piękne przesłanie chrześcijańskie: "Mea culpa".


Komentarze
Pokaż komentarze (12)