Film "Borat" nakręcony przez satyryka Sashę Barona Cohena miał na celu ośmieszenie amerykańskiej ignorancji geograficznej. Choć traktował o Kazachstanie, zdjęcia wykonano w Rumunii, a wiele kwestii łącznie ze słynnym "Jak się masz?" wygłaszano w języku polskim. Okazuje się, że federacja tenisowa Kazachstanu potraktowała komediowe motto filmu o sile i dostatku całkiem na serio, i hurtowo sprowadza oraz naturalizuje tenisistów innych narodowości. Czyni to z dwóch względów: po pierwsze, by wypromować kraj na arenie międzynarodowej, a po drugie, by zainteresować tenisem oryginalnych obywateli i skłonić dzieci do treningu. Jednocześnie jest to szansa na sportowy progres dla tenisistów, o których ich rodzime federacje nie dbają. Z oczywistych względów moralnych możemy kwestionować obraną drogę. Znamy ją nazbyt dobrze ze stadionów lekkoatletycznych, na których pół Kenii biega dla Kataru. Jednak w kazachskim szaleństwie jest metoda: po finale turnieju ATP w Sankt Petersburgu 21-letniego Andrieja Gołubiewa (do niedawna Rosjanina) cieszyli się i Kazachowie, i liczna rosyjska mniejszość. Podziały etniczne zeszły na dalszy plan.
Fanom tenisa w Polsce nasuwają się na myśl inwestycje Ryszarda Krauze w tej środkowoazjatyckiej republice. Żartowano, że turniej z Sopotu przeniesiony będzie do Astany. Kiedy doradcą w kazachskiej federacji tenisa został Polak Tomasz Iwański, dalsze domysły pojawiły się same. Nie wiemy wprawdzie, czy nasz biznesmen rozmawiał w odległej Azji o sporcie, ponieważ nie dysponujemy nagraniami z tamtejszych hotelowych kamer, ale znamy najnowszą historię tenisa w Kazachstanie. Oczywiście, idzie ona pod rękę z biznesem i polityką. Do lata 2007r. tenis tam praktycznie nie istniał. Do tego stopnia było źle, że urodzony w Ałma Acie (dawnej stolicy) Michaił Ledowski występował pod flagą Rosji. Federacja tenisowa nie miała nawet biura. Jedynym turniejem pod egidą International Tennis Federation był juniorski czempionat w Ałma Acie. Rodzice uzdolnionych dzieci słali skargi do ITF na ówczesnego prezesa federacji i szefa wojskowego klubu sportowego, Pawła Nowikowa. Ich zdaniem prezes czynił wszystko, by zablokować rozwój dyscypliny w kraju. Przyczyną tego stanu rzeczy miały być osobiste niepowodzenia Nowikowa, związane z jego synem, który jako junior pokonał samego Jewgienija Kafielnikowa, a następnie popadł w narkomanię. Prezes czuł się na swoim stołku bezpieczny, ponieważ był osobistym trenerem prezydenta kraju, Nursułtana Nazarbajewa. "Powiedział, że zniszczy tenis w Kazachstanie i robi wszystko, by dotrzymać słowa. Dlaczego nigdy nie gościliśmy juniorskich mistrzostw Centralnej Azji, choć tradycyjnie odbywają się one we wszystkich krajach regionu?" pisali rozżaleni rodzice. Przywilej gospodarza turnieju łączy się z korzyściami dla lokalnych zawodników - chodzi nie tylko o ich większą liczbę w drabince, ale i o mniejsze koszty. Z uwagi na odległości w tej części świata, powszechne jest poruszanie się samolotami. Bilet lotniczy z Ałma Aty do tadżyckiego Duszanbe kosztuje 500-700$. Żaden z juniorów nigdy nie otrzymał finansowego wsparcia.
Najbogatszy rodzic postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zorganizować kilka challengerów, do których dzikie karty mógłby otrzymać jego pasierb, Maxim Filipow. Nowikow nie wyrażał zgody, więc przedsiębiorczy rodzic do spółki z tenisową federacją Uzbekistanu założył swoją własną organizację. Wówczas prezes kazachskiego związku tak się oburzył, że napisał do siedziby ITF w Londynie pismo, w którym odwoływał jedyny juniorski turniej w Kazachstanie. Konkurencyjna federacja zwołała konferencję prasową, gdzie głos w imieniu rodziców zabrała prawniczka z amerykańskim wykształceniem i rosyjskimi korzeniami, Gulzhan Altynbajewa. Polemika na łamach mediów dotarła również i do prezydenta kraju, którego ponoć oburzyły słowa Nowikowa "Kazachowie i tak nie umieją grać w tenisa". Po dwóch tygodniach federacja miała już nowego prezesa. Został nim bogaty biznesmen z kręgu znajomych prezydenta - Erzhan Utemuratov. Nie znał się on na tenisie w ogóle, ale znał się na ludziach i interesach. Nie wszystkim podobało się upolitycznienie tej funkcji, ale bardzo spodobał się szeroki strumień gotówki. Do pomocy przy organizacji challengerów zaproszono kapitana rosyjskiej federacji daviscupowej, Szamila Tarpiszczewa. Ponoć kazachska dusza Utemuratova od razu chciała widzieć wyniki swoich działań. Tarpiszczewowi to w graj, bo po co wychodzić z kopalni złota. Zaczął on doradzać naturalizację niektórych rosyjskich tenisistów i już w czerwcu 2008r. literki "KAZ" pojawiły się przy nazwisku Jurija Szczukina. W środowisku bukmacherskim zawodnik ten określany jest mianem "kolegi Nikołaja Dawidienki", co nie jest poczytywane za komplement. (sprawa ustawiania meczów przez Dawidienkę była swego czasu dość głośna i wybuchła po turnieju w Sopocie - przyp. aut.) Innymi słowy, trudno uważać blisko 30-letniego gracza z drugiej setki za megatalent, ale stał się on pierwszym, który się zgodził na zmianę barw narodowych w zamian za konkretne korzyści finansowe.
W przeciągu kilku tygodni reprezentantami Kazachstanu stali się obiecujący tenisiści Michaił Kukuszkin i wspomniany już Gołubiew, oraz Jarosława Szwedowa (przegrała z Agnieszką Radwańską na US Open) i Galina Woskobojewa. Gołubiew pochodzi z okolic Wołgogradu. Jego rodzice są lekarzami, oboje uprawiali sport na poziomie uniwersyteckim. Z uwagi na brak perspektyw rozwoju talentu chłopca w regionie, postanowili wysłać go do Włoch, gdzie w jednym z klubów pracował jego pierwszy trener. Dzięki prawu do stałego pobytu we Włoszech, tenisista mógł z łatwością podróżować po Europie, co jest przeszkodą dla Rosjan z uwagi na konieczność posiadania wiz. W 2007r. Gołubiewowi nie przyznano wizy umożliwiającej start w kwalifikacjach do US Open. Mimo to, odrzucał możliwość przyjęcia proponowanego mu włoskiego obywatelstwa. "Jestem Rosjaninem, a nie Włochem" mówił w lutym ubiegłego roku we Wrocławiu. Po kilku miesiącach został Kazachem. Rosja nie jest jedynym kierunkiem poszukiwań tenisistów. Bułgarka Sesil Karatancheva otrzyma 65.000$ za każdy rok gry dla kraju z Centralnej Azji, plus bonusy za zwycięstwa. We własnym kraju 19-latka nie jest zbyt mile widziana po wpadce dopingowej. I chociaż trudno wierzyć, że 15-letnia wówczas dziewczynka sama żądała bądź aplikowała sobie nandrolon, odium krytyki spadło właśnie na nią.
Działania kazachskiej federacji tenisowej to również inwestycja w swoją własną młodzież. Tenisowe obiekty powstają jeden za drugim. Organizowane są mecze pokazowe z udziałem gwiazd, np. Marata Safina czy Marcosa Baghdatisa. W Astanie utworzono Akademię Tenisa pod opieką Witalija Gorina - trenera Dimitrija Tursunowa. Zgromadzono tam "Team Kazakhstan" czyli najzdolniejsze dzieci z rocznika 1992 i młodsze. Zdaniem Gulzhan Altynbajewej przy rekrutacji pominięto większość utalentowanych etnicznych kazachskich dzieci, skupiając się na młodych Rosjanach. Jak widać, do pełni szczęścia droga wciąż daleka.
--------
tekst ukazał się w piśmie "Tenis Gem Set Mecz", ale pewnie nikt nie miał okazji przeczytać, a sprawa dość zabawna; pozdrawiam ;)


Komentarze
Pokaż komentarze (8)