Nathii M. Nathii M.
316
BLOG

Podsumowanie turnieju tenisowego Roland Garros

Nathii M. Nathii M. Rozmaitości Obserwuj notkę 10

Szwajcar Roger Federer i Rosjanka Swietłana Kuzniecowa triumfowali w wielkoszlemowym turnieju na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Dla Federera był to czternasty tytuł tej rangi, co w galerii sław zrównało go z dotychczasowym rekordzistą, Pete'm Samprasem. Szwajcar jednak dzięki dzisiejszej wiktorii skompletował wszystkie lewy Wielkiego Szlema, podczas gdy Amerykanin na French Open nigdy nie przebrnął nawet półfinału. Nieoczekiwanie wcześnie odpadł faworyt i obrońca tytułu - Rafael Nadal. Przegrał z późniejszym finalistą, Robinem Soderlingiem.

31 meczów bez porażki w ciągu pięciu lat i tylko siedem straconych setów miał na koncie Hiszpan Rafael Nadal przed tegorocznym spotkaniem czwartej rundy przeciwko Szwedowi Robinowi Soderlingowi. Nadal od kilku miesięcy jest liderem męskiego światowego rankingu, podczas gdy jego przeciwnika najwyżej notowano na 15. pozycji w lutym tego roku. Podczas turnieju w Rzymie przed paroma tygodniami 22-latek z Majorki oddał Soderlingowi raptem jednego gema. Mówiło się, że Nadal uwielbia wygrywać z tym właśnie rywalem, mając na uwadze ich pełen podtekstów mecz na Wimbledonie w 2007 roku. Przerywany wielokrotnie opadami deszczu pojedynek zakończył się w pięciu setach na korzyść faworyta. Soderling miał wygraną w zasięgu ręki, lecz sparaliżował się w najważniejszych momentach. A może przerosła go własna błazenada? Podczas spotkania imitował gesty rywala, ze szczególnym uwzględnieniem drapania po pupie. W wygraną Soderlinga z Nadalem podczas Roland Garros nikt nie wierzył. Nawet jego nowy trener i niedawny finalista tej imprezy, Magnus Norman. Nawet on sam, czemu dał wyraz płacząc w wywiadzie dla francuskiej telewizji. Nie mógł w wydarzenia korcie uwierzyć także Hiszpan. Piłki Szweda w ciągu tych dwóch tygodni były do bólu precyzyjne. I za szybkie dla każdego - również dla stachanowca tenisa, jakim jest Nadal. Kolana rozstawionego z jedynką tenisisty zdają się płacić cenę wielu startów i równie wielu zwycięstw. Dziś już wiemy, że "Rafa" wycofał się z prestiżowego turnieju na trawiastych kortach Queens Clubu będącego rozgrzewką przed Wimbledonem, gdzie miał bronić tytułu.

Roger Federer po raz kolejny udowodnił, że lepiej gra mu się bez presji. Skreślony przez fachowców i wielu kibiców odkąd pojawiła się informacja o jego ślubie z Mirką Vavrinec i rychłych narodzinach syna, właśnie w ostatnich tygodniach przeżywa renesans formy. Skończył się płaczący Szwajcar błagający na konferencjach prasowych, aby nie pytać go już więcej o Nadala, Novaka Djokovicia, Andy'ego Murray'a i innych "młodych gniewnych". Tuż przed Roland Garros pokonał Nadala na ziemnym korcie w Madrycie, a teraz przezwyciężył przede wszystkim własnego demona - udało mu się zgarnąć brakującego Szlema. Jest to sztuka, która nie udała się Pete'owi Samprasowi, Borisowi Beckerowi, Johnowi McEnroe, czyli innym tenisistom preferującym szybsze nawierzchnie. W ostatnich trzech latach Federer przegrywał w finale.

Turniej pań budził mniejsze emocje z uwagi na bezkrólewie panujące po odejściu na sportową emeryturę Justine Henin. Jedyne tenisistki, które potrafią zdominować rozgrywki w przerwach pomiędzy pokazami mody a leczeniem kontuzji, czyli siostry Serena i Venus Williams, na ceglanej mączce poruszają się akurat z gracją boksera wagi ciężkiej. Venus przegrała już w trzeciej rundzie z Węgierką Szavay, a Serena doszła do półfinału, gdzie po trzysetowej batalii uznała wyższość późniejszej triumfatorki, Swietłany Kuzniecowej. Finał był sprawą wewnątrzrosyjską. Liderka rankingu WTA, Dinara Safina, wciąż znana jako "Siostra Marata", popełniła masę błędów i przegrała trzeci wielkoszlemowy finał z rzędu. Dla Kuzniecowej była to druga wygrana w swojej karierze, po US Open 2004. Zwyciężyła tenisistka bez błysku, ale regularna i mocno uderzająca. Boleśnie przekonała się o tym także Agnieszka Radwańska - przeciwniczka Rosjanki z czwartej rundy. Na pocieszenie, krakowianka wygrała jednego seta 6-1, czyli dokonała sztuki, jaka nie udała się żadnej innej oponentce Kuzniecowej. Wesołe to jak wygrana Wisły Kraków z Barceloną w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, ale Radwańska obroniła tym samym wynik sprzed roku. Polka plasuje się w okolicach miejsc 10-15 WTA i o wiele wyżej już raczej nie będzie. Gdy przed paroma laty zwyciężyła w juniorskiej rywalizacji na Wimbledonie, jej ojciec mówił dziennikarzom, że aby przy dzisiejszym atletycznym stylu gry na kilka lat zagościć w czołowej dziesiątce trzeba pójść na kompromis z własnym organizmem. I na kompromis moralny.

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości