Wiedziałam, że moja dzisiejsza wizyta w Dziekanacie będzie miała niebagatelne znaczenie dla ludzkości. Podobno za każdym razem, gdy Pani z Dziekanatu spławia studenta, na świecie przestaje istnieć jeden gatunek roślin lub zwierząt.
Tym razem zdarzyło się coś innego. Salon24 wygląda po południu inaczej niż przed południem. Po prawej stronie mojego bloga widzę własne (często durne) ostatnie komentarze, ostatnie notki, a także tytuły najchętniej komentowanych moich notek. Poniżej wyszczególniono enigmatycznie nazwane "aktywne dyskusje", które są tak naprawdę od wielu dni równie upadłe co Libertas w eurowyborach. Domyślam się, że chodzi o najnowszy zamieszczony komentarz. Podobna wizualizacja dotknęła stronę główną. Od teraz nie ma fragmentu tekstu odpowiedzi, lecz jedynie tytuł posta wraz z podaniem jego autora, a także nick ostatniego odpowiadającego i liczbę komentarzy dotyczących danego artykułu.
Jestem elementem napływowym na fali "Kataryna gate" (wiadomo - huragan zawsze wyrzuca dużo śmieci) i nie wiem, jak wyglądał tzw. "stary Salon" oprócz tego, że dużo w nim było błędów z gatunku 404. Jak dotąd najmniej jasnym dla mnie zjawiskiem jest wrzucanie niektórych tekstów na sam dół pierwszej strony działów. Dlaczego, na przykład, nie na środek?
Podobno czekają nas jeszcze jakieś inne zmiany. Przerzucą Pana Olejniczaka do "czerwonych"? Z jednej strony brzmi to naturalnie, ale z drugiej, nie pod kolor oczu i krawata, które są przecież niebieskie.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)