Nathii M. Nathii M.
89
BLOG

Ulgi na bilety - "tak", "nie" czy "zależy od sytuacji"

Nathii M. Nathii M. Polityka Obserwuj notkę 47

Student nie powinien wykazywać postawy roszczeniowej tylko wziąć się wreszcie do roboty. Jeżeli zamierza wyłudzać stypendia studiując na co najmniej dwóch kierunkach, musi pokryć równowartość tego wydatku płacąc czesne. Gdy jest zbyt tępy na stypendium i studiuje dla dużej ilości papierków, tym bardziej należy się od niego czesne - to już wiemy. I poza "Krytyką Polityczną" większość blogerów i komentatorów się z tymi tezami zgadza.

Ośmielona internetowym sukcesem akcji minister Barbary Kudryckiej Platforma Obywatelska rzuca na front wojny z własnym elektoratem kolejną kobietę, posłankę Bożenę Szydłowską. "W poczuciu odpowiedzialności za budżet państwa, trudnej sytuacji światowego kryzysu gospodarczego, solidarności z innymi grupami społecznymi i zawodowymi musimy wnioskować o odrzucenie przedkładanego projektu" - czytamy wypowiedź pani Szydłowskiej na www.rp.pl.

O co chodzi? Ano znowu o ulgi dla studentów.

130 tysięcy podpisów z inicjatywy obywatelskiej poparło wprowadzenie 49% ulgi na przejazdy komunikacją PKS i PKP dla uczniów i studentów. Tożsamy projekt ustawy wniósł PiS. Oba zakładają wejście w życie 1 września 2009, czyli od początku nowego roku szkolnego. Oczywiście tę mało medialną żabę w dobie kryzysu musi zjeść PO, gdyż nawet PSL popiera proponowaną przez komitet "Przywracamy ulgi dla studentów" wersję. Dla przypomnienia: Partia Ludowców będąc koalicjantem SLD w 2001r. przyczyniła się do zmniejszenia ulgi z 50% do 37%. SLD widocznie w obliczu nowej sytuacji zrozumiało swój błąd i obecnie popiera ponowną obniżkę cen biletów. 

Inicjatorzy szacują koszt reformy na 350 milionów złotych rocznie. Platforma twierdzi, że jej na to nie stać.

Aby zastanowić się, kogo na co stać przypomnijmy sobie lamenty nad opracowywaniem bieżącego budżetu Wrocławia. Na początku grudnia 2008r. radny z ramienia SLD, Tomasz Czajkowski, zauważył, że miasto budujące fontannę za 20 milionów złotych stać na tańsze bilety komunikacji miejskiej i złożył projekt uchwały obniżającej ceny biletów normalnych z 2,40 zł do 2 zł. Radni PO przyznali w wywiadzie dla lokalnego dodatku Gazety Wyborczej, że trąci to populizmem, ale projekt poparli. Dla Jarosława Krauze, szefa klubu prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza, sprawa tego porozumienia miała oczywisty wymiar polityczny. W tamtym czasie Dutkiewicz głosował razem z PiS za budową ośrodka "Pamięć i Przyszłość", a także był wymieniany jako jeden z ewentualnych kandydatów na prezydenta Polski w kolejnych wyborach. Ta ostatnia kwestia mogła zadecydować o początkowym poparciu inicjatywy SLD przez radnych Prawa i Sprawiedliwości. Sympatyzujący z tą partią włodarz Wrocławia zostałby rzucony samodzielnie na głęboką wodę. Na dzień przed głosowaniem nad przyjęciem kontrowersyjnej uchwały PiS zmienił zdanie i postanowił wstrzymać się od głosu, tym samym przyczyniając się do upadku projektu. "Prezydent przekonał nas, że obniżka cen biletów kosztowałaby budżet około 13 milionów złotych. W czasie kryzysu to poważna strata finansowa dla miejskiej kasy. Dlatego zdecydowaliśmy, że nie poprzemy wniosku SLD. Nasi radni wstrzymają się od głosu" - uzasadnił Piotr Babiarz, szef radnych PiS.

Zgłaszam inicjatywę obywatelską obniżki cen biletów Intercity na linii Wrocław - Warszawa oraz Warszawa - Wrocław, ponieważ szukam oszczędności w budżecie domowym. Jestem studentką, ale tylko na jednym kierunku. Która partia mnie poprze?

Nathii M.
O mnie Nathii M.

C'est moi.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Polityka