Kwestia tego, że pani Holecka żywi do premiera Donalda Tuska skrajnie silne emocje, nie wymaga ani rozwijania, ani dodatkowego tłumaczenia. Codzienne informowanie o zdradzie i zaprzaństwie wręcz te emocje wymusza. Sęk tylko w tym, że dobry sprzedawca musi przecież wierzyć w jakość oferowanego towaru. Nawet jeśli tę jakość sam sobie uprzednio wmówił.
We wmawianiu, obmawianiu i insynuowaniu pani Holecka jest tak dobra, że w TV Republika jest gwiazdą. I to jest pierwszy powód, dla którego jej mąż mógł organom strzegącym porządku odmówić podania swoich danych po popełnieniu wykroczenia. Gwiazdom często wydaje się, że im więcej wolno. Nie chcieli podać danych, bo są gwiazdami, więc jak by to wyglądało, że gwiazda parkuje gdzie chce, a potem zażenowana recytuje znane całej Polsce nazwisko i płaci mandat.
W tym wszystkim uderza jednak potworny cynizm czasu i miejsca. Całe to zajście miało przecież miejsce w dzień Wszystkich Świętych pod cmentarzem. W dniu, w którym policjanci w całym kraju od świtu do nocy pracują na skraju wyczerpania, próbując okiełznać drogowy chaos i zapewnić bezpieczeństwo milionom rodzin, gwiazdy prawicowej telewizji postanowiły bezczelnie zmarnować czas i siły tych funkcjonariuszy. Ludzie, którzy na co dzień najgłośniej krzyczą o obronie prawa i porządku, w starciu z szeregowym policjantem wykonującym swoje obowiązki odmówili spełnienia najbardziej podstawowego wymogu obywatelskiego - okazania dowodu osobistego.
I tu pojawia się drugi powód zmuszania funkcjonariuszy do niepotrzebnej eskalacji interwencji - bo odmowa podania danych czemuś przecież służyła - czyli w pełni świadoma prowokacja. Gwiazda i jej mąż błyskawicznie dostrzegli szansę na świetnego newsa i postanowili to po prostu wykorzystać. Mając pewność, że odmowa podania danych spowoduje zatrzymanie, spokojnie poczekali na skucie, po czym uruchomili telefony i materiał do TV Republika po dodaniu odpowiednich pasków grozy gotowy.
O ile więc ostatecznie potwierdzi się, że powodem skucia męża propagandystki TV Republika było odmawianie podania danych przez popełniającego wykroczenie, to sprawa jest w zasadzie zamknięta. Pomijając oczywiście zyski wynikające z kłamstw i oszukaństw pani Holeckiej. Zarówno finansowe, jak i polityczne.
Mechanizm jest arcyboleśnie prosty. Zapłacić za propagandę pani Holeckiej ma policja i rząd Tuska. Zapłacić ma państwo polskie, bo koszty destabilizowania państwa i ogłupiania oraz okłamywania społeczeństwa są niepoliczalne.
Przyjrzałbym się więc sprawie nie jako jakiemuś przypadkowemu incydentowi pod cmentarzem, ale umyślnie uprawianemu procederowi na tkance państwa i kosztem tego państwa.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)