Grand Karol.
Trudno o lepszą i dowcipniejszą puentę w biogramie obecnego prezydenta. Wygląda na to, że o wszystkim po części znowu zadecydował przypadek. Gdyby Karol Nawrocki świadczył usługi w jakimś innym obiekcie - na przykład w Pensjonacie Wakacyjnym - nie byłoby już aż tak śmiesznie. Taka okoliczność automatycznie łagodziłaby charakter tej profesji, sprowadzając ją do epizodu, młodości czy działalności pobocznej, mającej wręcz opiekuńczy charakter. Wręcz misyjny, co w tej sprawie - choćby z powodu rangi urzędu - jest akurat niezwykle ważne. Pensjonaty to jednak inna klientela i zupełnie inny profil: raczej rodziny, emeryci i renciści. Ostatecznie więc, choć zupełnie przypadkowo, dzisiejszy lokator Pałacu Prezydenckiego w żadnym pensjonacie nie wylądował, lecz właśnie w Grand Hotelu.
Ale do sedna. Wytoczenie procesu dziennikarzowi w tej sprawie zdecydowanie nie było dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej takiemu, który doskonale wie, że owoce swojego śledztwa musi potrafić obronić przed sądem. W efekcie opinia publiczna otrzymała jedynie kolejny dowód na format pozywającego - zarówno ten polityczny, jak i zwykły, ludzki. Niekiedy lepiej po prostu milczeć, ale do tego, jak widać, nie każdy jest zdolny.
Tak jak zresztą nie każdy podjąłby się zajęcia, którego w Grand Hotelu podjął się Karol Nawrocki. Chociaż ponoć żadna praca nie hańbi. Otóż to. Prezydentura dla niektórych wybrańców losu to już jednak nie praca, a służba. Dla innych - misja wymagająca wręcz skrajnego poświęcenia.
I dlatego przydomek „Grand Karol” spełnia w tej historii tak niezwykłą rolę. Jednocześnie porządkuje fakty, a zarazem - uczy i bawi. Dowodzi też starej prawdy: niektórzy rodzą się po to, by służyć, ale tylko nieliczni potrafią zrobić z tego pałacową misję.
https://wyborcza.pl/7,75398,33101811,nawrocki-w-grand-hotelu-stankiewicz-z-onetu-swiadkowie-zeznali.html#s=S.embed_article-K.C-B.1-L.1.zw


Komentarze
Pokaż komentarze (20)