...Po ich owocach poznacie ich...
Poranek przyniósł Miasteczku Namiotowemu niepokojące wieści. Nie dość, że Braun w nocy znowu podebrał Kaczyńskiemu kolejny procent suwerena, na dodatek cała impreza dramatycznie traci impet. Ci, którzy podgrzewają atmosferę w internecie, mogą mieć lada moment poważny problem. Jak tu pisać o tysiącach, skoro w okolicach lunchu setka protestujących będzie wielkim sukcesem? Nadchodzi klops. Klops i czyste pustosłowie.
Pomyślcie o sobie, Drodzy Salonowicze - skoro nie zależy Wam na sprawnie działającym Trybunale i silnym państwie. Łatwo jest w domowym ciepełku podbijać bębenek i krzyczeć o „zamachu”. Światowe agencje medialne bezlitośnie jednak liczą protestujących. Garstka krzykaczy na nikim nie zrobi wrażenia. Bez armatek wodnych i kreowania męczenników pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje.
Jeśli więc naprawdę zależy Wam na paraliżu państwa, zastanówcie się nad realnym udziałem w tym wydarzeniu. Chodzi przecież o Waszą wiarygodność. Kaczyński stan wojenny przeczekał na kanapie. Czy Wy też zamierzacie tak postąpić?
Miasteczko Namiotowe Was potrzebuje. Prawda Was potrzebuje. Koniec z wygodnym klepaniem w klawiaturę z bezpiecznego dystansu. Odrywajcie tyłki od foteli, pakujcie laptopy i ruszajcie pod Trybunał - chyba że Wasza odwaga kończy się na wrzuceniu notki na Salon. Pokażcie wreszcie, ile naprawdę są warte te Wasze płomienne manifesty!


Komentarze
Pokaż komentarze (53)