52 obserwujących
1306 notek
1304k odsłony
120 odsłon

Wideomani W & W

Wykop Skomentuj



Mariusz Walter "W 1983 założył z Janem Wejchertem holding ITI (International Trading and Investment). Przedsiębiorstwo otrzymało koncesję od władz PRL na sprowadzanie sprzętu elektronicznego z zagranicy i dystrybucję filmów na kasetach wideo w Polsce". (wiki)


Początek 1988 r.
"w całym kraju znajduje się rękach prywatnych około 700-800 tys. magnetowidów. Z każdym rokiem przybywa ich mniej więcej po sto tysięcy. Pod względem nasycenia sprzętem wideo Polska jest na 9 miejscu w Europie, i na pierwszym spośród krajów socjalistycznych.
Tak dużej liczbie magnetowidów i odtwarzaczy wideo towarzyszy oczywiście ogromne zapotrzebowanie na kasety z nagranymi filmami fabularnymi. Do niedawna było ono - choć z trudem - jednak zaspokajane: na klientów czekało około 100 prywatnych wypożyczalni, dysponujących w sumie ponad 2 tysiącami tytułów filmowych, często najnowszych "hitów". Dziś są już tylko nieliczne wypożyczalnie państwowe. (...)
Z listą "77" ["doszło 77 nowych tytułów zachodniej produkcji, wśród nich tak poszukiwane, jak "Kolor Purpury" oraz "Akademia Policyjna 4".] wiąże się wszakże sprawa wielce ciekawa. Odkąd "piraci" znaleźli się w podziemiu, zostało praktycznie dwóch tylko uprawnionych
przez NZK dystrybutorów, działających legalnie "Film Polski"* oraz ITI. Okazuje się, teraz, że obie firmy nie tylko nie zaczęły z sobą konkurować, ale od kwietnia, w porozumieniu Contel [dalej także jako: Contal, Cantal?] Int. Ltd. prowadzą wspólnie dystrybucję filmów amerykańskiej wytwórni "Warner Brothers" - właśnie owe 77 tytułów. Mamy więc - jak na razie - do czynięnia z rosnącą monopolizacją rynku wideo. Najbardziej dynamiczna jest firma ITI, zapowiadająca m.in. otwarcie nowych sklepów w kilku dużych miastach Polski. (...)
- Szefowie ITI próbują stworzyć własną policję na "piratów" aby utrzymać zdobyty niedawno monopol - skomentował ogłoszenie [o poszukiwaniu prawników od praw autorskich] jeden z wideomanów, zmuszony do zamknięcia swej wypożyczalni. (...)
Filmy z wytwórni "Warner Brothers", jedyne na legalnym rynku, na które istnieje zapotrzebowanie ze strony klientów, kosztują od 25 do 39 dolarów USA za 3-godzinną kasetę".

2010 r.
"Pierwszym producentem chipsów w Polsce była firma ITI, założona przez Jana Wejcherta (wspólnie z Mariuszem Walterem), późniejszego współzałożyciela telewizji TVN. „W kwietniu 1984 r. dostaliśmy licencję na firmę zagraniczną, którą firmował mój stryj z Irlandii, architekt. Zaczęliśmy od handlowania sprzętem Hitachi, który dał nam wyłączność na Polskę. Baltona i Pewex musiały kupować od nas. Rok później, jako pierwsi w Polsce, zaczęliśmy też produkcję czipsów ziemniaczanych – wspominał Wejchert. Przyznawał, że wtedy ludzie uważali ich za szaleńców, nikt nie był w stanie wyobrazić sobie, jak «można jeść suszone ziemniaki»" (Jan Wejchert. Myjnia, czipsy i kasety wideo,2010).

Jan Wejchert: "Zaczął wyjeżdżać za granicę w 1968. Do 1972 odwiedził Anglię, Francję, Szwecję i Włochy. W 1976 został polskim pełnomocnikiem frankfurckiego przedsiębiorstwa Konsuprod**, GmbH & Co. Był także właścicielem przedsiębiorstwa Contal (***, inny Contal?) International Ltd, ulokowanej w Irlandii na obszarze doków portowych". (wiki)

* Gazeta Polska, 2008: "Z Raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych - fragmenty przesłuchania Grzegorza Żemka (Sąd Okręgowy w Warszawie sygn. akt VIIIK37/98 t. IV, akta tajne) "Odpowiedzialnym z ramienia II Zarządu Sztabu Generalnego WP za lokowanie agentów w sferze mediów był Ryszard Pospieszyński, najpierw pracownik KC PZPR, a później dyrektor generalny Filmu Polskiego. Ja dostałem od służb specjalnych wojskowych zadanie po konsultacjach z Pospieszyńskim, aby znaleźć za granicą firmę, która mogłaby pełnić rolę "konia trojańskiego", to znaczy, która mogłaby służyć do wprowadzenia agentów na obszar na Zachodzie, w dziedzinie mediów. Był to rok 1987. Jedyną firmą zagraniczną w dziedzinie mediów, którą znałem, była firma należąca do Jana Wejcherta, ulokowana w Irlandii, na obszarze doków portowych, które stanowiły wydzielony w Irlandii obszar tzw. raju podatkowego. Firma ta nazywała się Cantal, a później zmieniono jej nazwę na I.T.I. Ta firma finansowała się z kredytów banku handlowego International w Luksemburgu.
Zapytałem służby wojskowe, czy mogę podjąć kontakt z Wejchertem. Otrzymałem wówczas informację, że on już współpracuje ze służbami wojskowymi, więc będzie to proste. Poznałem w czasie rozmów z Wejchertem jego współpracowników, m.in. Marcina Waltera. Zasugerowali mi, że jeżeli jest potrzeba zorganizowania - znalezienia przykrycia dla agentów działających w dziedzinie mediów i ich finansowanie, to najlepiej stworzyć międzynarodowy koncern z udziałem Filmu Polskiego".
https://wiadomosci.wp.pl/jak-sb-pomagala-przyszlemu-wlascicielowi-tvn-6037825641387137a

**IPN, 1984: "Sprawa operacyjnego sprawdzenia kryptonim "Elita". Materiały dotyczące nieprawidłowości ujawnionych w Zakładach Wytwórczych Sprzętu Sieciowego "Belos" w Bielsku-Białej, związanych z realizacją zleceń dla firmy polonijnej "Konsuprod".

(***?) 1975: "Szedłem gwarną ulicą śródmieścia. Naprzeciw mnie podążał niemłody już mężczyzna i przeglądał nie rozcięty numer "Przekroju". Gdyby to się działo na Narutowicza czy Marszałkowskiej, minąłbym go obojętnie, jako że sam tak nieraz zachowuję się wychodząc z Klubu MPiK. Ale znajdowałem się na Flinders Street, w sercu Melbourne, dwadzieścia tysięcy kilometrów od Polski.
- Przepraszam, gdzie pan to kupił? przystanąłem.
- Jak to - gdzie? W Contalu. Dzisiaj przyszła świeża prasa. Nigdy pan tam nie był? - dodał widząc zdziwiony wzrok. — To niedaleko stąd jakieś sto metrów, numer dwieście sześćdziesiąt sześć, Mutual Arcade, zobaczy pan szyld...
W taki oto sposób znalazłem się w miejscu, gdzie krzyżują się drogi naszych rodaków zamieszkujących stolicę Wiktorii, w miejscu, skąd polskie słowo, polska muzyka, kultura i sztuka promieniują na ośrodki polonijne nie tylko w prawie trzymilionowym Melbourne, ale i we wszystkich stanach tego kraju-kontynentu.
W pierwszej chwili odniosłem wrażenie, że jestem w jednym z naszych klubów MPiK. Dokoła rozbrzmiewały rozmowy prowadzone po polsku. Na półkach "Życie Warszawy", "Perspektywy", "Trybuna Ludu", "Szpilki", "Przekrój”, "Piłka Nożna"...
Powitał minie serdecznie dyrektor właściciel przedsiębiorstwa — Stanisław Zarzecki. [?? IPN: Zarząd II Sztabu Generalnego LWP; 1968-1983 - Teczka personalna współpracownika ps. "Roch": Stanisław Włodzimierz Zarzecki, 11-08-1944 r. w Częstochowie]

(...) - Jak doszło do powstania pańskiej firmy?
— Do Australii przybyłem w 1949 roku i jak większość Polaków zacząłem od pracy fizycznej, jako sanitariusz. Jednocześnie zająłem się działalnością społeczną, przez pewien czas nawet wydawałem lokalny "Głos Polski". Uczestnicząc w jałowych i nic nie dających dyskusjach na różnych zebraniach doszedłem do wniosku, że najlepszym sposobem nawiązania kontaktu z Polską i propagowania polskości w Australii będzie stworzenie firmy handlowej, która by krzewiła kulturę polską. I tak w roku 1954 powstał Contal.
— Co oznacza ta nazwa?
— To skrót od słowa "Continental",kontynentalny, europejski. Z daję sobie sprawę, że "Contal" brzmi mało atrakcyjnie, ale już tak się przyjęło.
— Jak i jest zakres działalności "Contalu” ?
— Prowadzimy następujące działy: sprzedaż książek, gazet i czasopism polskich, sprzedaż polskich płyt, wyświetlanie polskich filmów , biuro podróży do Polski, sprzedaż wyrobów polskiej sztuki ludowej i polskich kosmetyków oraz przedstawicielstwo Banku Polska Kasa Opieki S.Q.
Sprzedajemy obecnie do 3 tysięcy egzemplarzy na miesiąc. Mamy już 400 stałych prenumeratorów. Stopniowo powiększaliśmy też zamówienia na książki i doszliśmy do 6000 tomów w roku ubiegłym. Dla orientacji: największa polska księgarnia w Chicago sprzedaje tylko 3000 polskich książek rocznie. (...)
[Płyty z muzyką]
— Rozpoczęliśmy skromnie, ale już od czternastu lat importujemy płyty wprost z Polski, z nagraniami muzyki lekkiej, ludowej oraz klasycznej. Rocznie rozprowadzamy 7—8 tysięcy płyt w całej Australii "Contal" jest jedyną tego rodzaju placówką na antypodach i działalnością swą obejmuje cały kraj.
— Czy nasze filmy podobają się?
— Bardzo. Są one entuzjastycznie przyjmowane nie tylko przez Polaków.
Od 10 lat rozpoczęliśmy regularny import filmów z Polski. Na pierwszy ogień poszły "Ewa chce spać“ i "Awantura o Basię”. (...)
— Czy to również "Contal” sprowadził "Mazowsze"?
— Uczestniczyliśmy przy organizacji występów "Mazowsza" w Australii i balu na zakończenie ich tournee, a cały dochód przeznaczyliśmy na zasilenie Funduszu Olimpijskiego. Dołożyliśmy też starań , aby na pokazach filmów polskich w Melbourne, Sydney i Adelajdzie przemówili do zebranych, po raz pierwszy w historii Polonii australijskiej, goście z Polski — pisarz Wojciech Żukrowskl i reżyser Jerzy Passendorfer. (...)
- Pan Stanisław wraca do początków założonej przez siebie placówki. Opowiada o tym jak to "Contal” stał się miejscem spotkań rodaków. To tutaj załatwiano poszukiwania rodzin, tutaj dowiadywano się adresów polskich lekarzy, adwokatów, krawców, rzeźników, piekarzy (chleb australijski jest niesmaczny, po pieczywo z polskich piekarni tworzą się tasiemcowe kolejki!), tutaj nasi rodacy zasięgali informacji o różnych instytucjach , tutaj przy kupowaniu kartek świątecznych, gazet i książek zawiązywały się pierwsze kontakty towarzyskie i przyjaźnie.
— Teraz przed świętami Wielkiejnocy mamy sporo pracy, bo wielu rodaków wybiera się w odwiedziny do Polski, do swych rodzin, a "Contal" załatwia wszelkie formalności. Tak samo jak przy powrotach Polaków na stałe do kraju. (...)".

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale