52 obserwujących
1308 notek
1305k odsłon
168 odsłon

Hajek

Wykop Skomentuj

W nawiązaniu do dramatycznej sytuacji na rynku propagandy w Polsce, gdzie pierwsze skrzypce w korzystaniu z każdej okazji, żeby szkodzić Polsce, grają potomkowie osiedleńców sowieckich, wspomagani przez dumnych najmitów innych obcych, nieprzyjaznych potencji, wszyscy drący się o swojej niezależności i przypisujący własną nędzną postawę nielicznym polskim mediom, dziennikarzom i publicystom.

Z czasów II RP, kiedy sytuacja była daleko lepsza:

"Każdy rozsądnie myślący obywatel polski zgodzi się że tolerowanie obcych wpływów w prasie polskiej jest nie do pomyślenia".

"Tembardziej należy uświadomić istotę zła polskiemu dziennikarstwu i publicystyce, by kierując się względami ciasnego partyjniactwa, wysługując się nieświadomie obcym wpływom, nie ułatwiło sprytnym intrygantom podboju polskiej opinji publicznej od zewnątrz".

Natura ogólna ale na konkretnym przykładzie, od ogółu do szczegółu, na przykładzie sprzed lat:

Trzecia Sekcja Ministerstwa Spraw Zagranicznych Czechosłowacji, oprócz pełnienia funkcji centrum informacyjnego, była jednocześnie jedną ze służb wywiadowczych. Jej szef Jan Hájek urodził się w 1883 r. w wiosce Prepychy koło Novego Mesta nad Metują zm. w 1969 roku w Pradze. Ukończył technikum następnie pracował jako dziennikarz socjalistyczny we Francji, później był redaktorem socjalistycznych gazet Práva Lidu i Akademie. Na początku I wojny światowej był zaangażowany w ruch skupiony wokół Masaryka i Benesa, inaczej niż ta dwójka pozostał w Pradze, gdzie w ramach organizacji "Maffie", skupiającej ok. 200 osób, organizował łączność z działającymi za granicą Masarykiem i Benesem. Nazwa organizacji wywodziła się od sycylijskiej mafii, którą podziwiać mieli niektórzy członkowie. Do kontaktów i przekazywania informacji wywiadowczych na zewnątrz, stworzono sieć telefonistów, rowerzystów, gońców i kurierów.

image

Zaangażowany w konspirację antyhabsburską, zostanie wraz z innymi aresztowany już w 1915 roku a amnestionowany przez władze od kary za zdradę stanu w 1917 r. Po zakończeniu wojny współorganizował służby prasowe rządu, w 1919 kierował biurem prasowym delegacji czechosłowackiej na konferencję pokojową. Po powrocie dołączył do MSZ, został mianowany szefem sekcji wywiadu MSZ, "gdzie zbudował efektywną organizację wywiadowczą". Główna aktywność Trzeciej Sekcji była skierowana na zachodnią opinię publiczną. Hájek rozwijał stopniowo na całym świecie sieć dziennikarzy, którzy stale lub czasowo otrzymywali pieniądze w zamian za artykuły odpowiadające punktowi widzenia czechosłowackich władz. W samej tylko Francji czeki pieniężne Hájka - które niekiedy musiały zostać podpisane przez ministra spraw zagranicznych Benesa, lub jego następcę Kamila Kroftę - wędrowały regularnie do 28 dzienników, gazet i agencji prasowych. Trzecia Sekcja była tak samo aktywna w Londynie, Wiedniu i Genewie, pieniądze płynęły również do Berlina. Część wyselekcjonowanych odpowiednio dokumentów z archiwów Hájka zostało opublikowanych przez Niemców w 1943 r. Hájek w MSZ pracował do 1938 r., brał udział w opracowaniu planów dyplomacji na wypadek okupacji niemieckiej. W latach 1939–1945 był internowany w niemieckim obozie koncentracyjnym Buchenwald. Po wojnie kierował zarządem firmy ubezpieczeniowej Slavia. Ale znajdujemy go też ponownie wśród kierowników koncernu mediowego Trzeciej Sekcji - "Orbis" (1921-1997), którym kierował (dyrektor generalny: 1929-1938), także jako dyrektor polityczny (1920-1929), pełniąc funkcję szefa służby prasowej MSZ RCz. W latach 1945-1948 zasiadał w Radzie Dyrektorów koncernu "Orbis". W latach 1956–1960 miał być ponownie internowany, a zmarł w 1969 r. w Pradze.

Połowa lat dwudziestych, a więc w sumie początki. W naświetleniu polskim i zapewne z inspiracji czynników i z ich pomocą.

"...Niejednokrotnie zwracano uwagę w prasie polskiej na wielkie sukcesy propagandy czeskiej, ale nie zbadano przyczyn, a zwłaszcza charakterystycznych metod i specyficznych środków działania, dzięki którym propaganda zawdzięczała swe bezwzględne powodzenie.

Z propagandą czeską jednak, a zwłaszcza z tą nieoficjalną a istotną wiąże się doniosła dla Polski sprawa uniewolnienia polskiej prasy przez czeskie instrumenty propagandowe, które znów na terenie światowym, grając rolę wyłącznego rzecznika spraw słowiańskich, stają się pośrednimi a jednocześnie bezpośrednimi i tendencyjnymi bardzo często informatorami o Polsce. Dlatego też z punktu widzenia polskiego staje się nieodzowną koniecznością dokładne przyjrzenie się kulisom propagandy czeskiej, a szczególnie poznanie maszynerji i techników czeskiej propagandy prasowej. Sprawa ta dziś staje się szczególnie aktualną, ponieważ na terenie Polski od kilkunastu miesięcy trwa atak tej propagandy, prowadzonej z przedziwnym uporem, z wielką konsekwencją i z dużym nakładem środków materjalnych.

Czesi doskonale rozumieją, że utrzymanie się państwa czechosłowackiego, w którem Czesi na ogólną liczbę obywateli (Niemców, Słowaków, Węgrów, Rusinów, Polaków i Żydów) stanowią mniejszość, może być osiągnięte tylko na drodze odpowiednich zabiegów propagandowych, odwórcenia zręcznego od siebie uwagi niepożądanych obserwatorów, mistrzowskiego zwalczania niewygodnych przeciwników, sztucznego podnoszenia prestige'u państwowego na drodze sprytnego urabiania opinji w innych państwach. Misja realizacji tych zadań spoczywa de jure w rękach dyplomatów i oficjalnej propagandy prasowej, realizowanej przez poszczególnych referentów prasowych poselstw. Czesi jednak są sprytni i doskonale oceniają przewagę nieoficjalnej propagandy nad propagandą oficjalną i dla zalet i wielkich korzyści państwowych zorganizowali sieć placówek propagandy nieoficjalnej, które są zręcznie maskowane fikcyjnemi przedsiębiorstwami, które posiadają nieograniczoną możność działania i przystosowywania łatwego do każdej okoliczności życia bieżącego, a więc które są bardzo elastyczne. Placówki te ponadto są niesłychanie ekonomiczne, a więc znacznie tańsze od propagandy urzędowej, placówki te starannie przybrane w togę przedsiębiorstwa kupieckiego dzięki sprytowi pomysłodawców przynoszą pewne pokrycie wydatków, a co najważniejsze, nie budzą na pierwszy rzut oka żadnych podejrzeń ani wątpliwych wahań u inspirowanych dzienników.
Tak skonstruowana machina propagandy, sto razy większe sukcesy odnosi aniżeli będące w najlepszych stosunkach z prasą biuro prasowe ambasady czy poselstwa najbardziej zaprzyjaźnionego z Polską państwa.

Czesi, wzorując się na Francuzach i ich prasowej akcji w latach wojny za pośrednictwem placówki "Maison de la Presse" (Paris, rue de Francois 3), założyli wielki koncern prasowo-wydawniczy "Orbis" (Praga XII, Fochova 62). Na potrzeby swoje koncern ten zajmuje olbrzymie pomieszczenia w kilkuoficynowym gmachu od piwnic aż do piątego piętra włącznie. Fundusze na utrzymanie bardzo licznego personelu płyną z sum dyspozycyjnych ministra spraw zagranicznych republiki czechosłowackiej, zaś zwierzchnikiem jest pozornie ukryty p. Jan Hajek, dyrektor sekcji prasowej Ministerstwa Spraw Zagrnicznych w Pradze. Pieczę nad akcją prasowo-propagandową "Orbisu" sprawują dr Oskar Butter referent łączności kulturalnej z zagranicą, radca Hyka i dr Jaroslav Nebesky. Na zewnątrz "Orbis" wygląda jako duże przedsiębiorstwo wydawnicze. (...). Ekspertem propagandowym "Orbisu" jest redaktor czasopisma "Zahranićni Politika" pan dr A. Hajn, ponieważ dyrektor Jan Hajek jako były administrator, nie redaktor "Czasu" - dziś już nie wychodzącego organu masarykowskiego - posiada tylko nadzwyczajny spryt.
Poza licznemi biurami, księgarnią, radjotelegraficznemi stacjami nadawczemi "Orbis" wyposażony jest we wspaniałą drukarnię, posiadającą urządzenia ostatniego wyrazu techniki graficznej, w której tłoczą się trzy dzienniki propagandy czeskiej: "Prager Presse", "Gazette de Praque" i "Central European Observer". Redakcje tych pism zajmują duże pomieszczenia na górnych piętrach. Wszystkie te gazety, a zwłaszcza "Prager Presse" nie cieszą się wielką poczytnością w kraju, z wyjątkiem chyba cudzoziemców, a przeważnie całe nakłady wędrują zagranicę, a już wszystkie redakcje poważniejszych dzienników światowych są obsyłane temi pismami, choćby je nawet nie prenumerowały. Pozostanie wydawaćby się mogło, że są one propagatorami Czech tylko, a w rzeczywistości są one jeszcze informatorami całego świata o Europie Środkowej z punktu widzenia czeskiego. "Prager Presse" zdołało sobie nawet w pewnych kołach zagranicą wyrobić opinję eksperta i w... polskich sprawach, a znów "Central European Observer" anglosaskiej opinji przez okulary czeskie pokazuje Polskę, Małą Ententę jako "wielką siłę", Bałkany i Węgry. To jest może największym celem dzienników tłoczonych w faktycznie państwowej drukarni "Orbisu", niefiugurującej mimo to w wykazie oficjalnych przedsiębiorstw rządowych, a jednak otrzymującej stale do druku najtajniejsze druki i dokumenty ministerstw i czechosłowackiego sztabu generalnego.
Prócz tego w skład "Orbisu" wchodzą placówki: "Central European Radio", w skróceniu "Cer" ajencja radjotelegraficzna i "Central European Press" t. zw. "Centropress" lub w lepszem skróceniu "Ceps". Te placówki będące dalszemi ogniwami "Orbisu", a służące tym samym celom co i "Orbis", jeszcze bardziej są maskowane fikcyjnością przedsiębiorstwa "obliczonego na zysk". Tylko, że tajemnicą poliszynela jest, iż tak "Cer" i "Ceps" zależą od dyrektora Jana Hajka i finansowane są przez "Orbis", a szyldem dla naiwnych jest nazwisko rzekomego dyrektora "Central European Press" p. Wieńczysława Szwichowskiego, który zagranicą podaje się za właściciela "Centropressu" ["bardzo sprytny człowiek, więcej kupiec aniżeli dziennikarz. Jest on także dyrektorem "Centropressu". Pan Wieńczysław Szwichowski znany był przed wojną w Rosji jako wydawca czeskich gazet na Wołyniu i urabiacz opinji czeskiej z ramienia rządu carskiego, u którego cieszył się z pośród wszystkich Czechów największem zaufaniem. O karjerze jego i dyrektorstwie w "Cerze" i "Cepsie" zadecydowały jednak osobiste stosunki jego żony z dzisiejszą panią ministrową Edwardową Beneszową za pobytu ich w Paryżu". "W każdym razie min. Benesz miał do zawdzięczenia Szwichowskiemu wprowadzenie go w "świat paryski" i ułatwienie mu warunków życiowych".] (...)".

Z prasy polskiej: "Dzięki koleżeńskiej uprzejmości redakcji "Prager Presse" otrzymaliśmy następujące szczegóły....

***

image



Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale