Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać (Łk 14,18)
Można zatem powiedzieć, że Grecy wyzwolili myślenie z okowów rzeczywistości. Czyż nie genialne, ludzka myśl, wolna myśl wolnego człowieka, zyskała autonomię?! Pamiętamy, powracając do analogii samolotu, że autonomia obowiązuje „dopóki samolot nie spadnie”, a nie spadnie dopóki jest zasilany – zwykle z zabranych w podróż zapasów. Nie zawsze jednak, czasami samolot jest zasilany w dodatkowe paliwo bez przerywania lotu. Najdłuższy, jak dotąd, lot odbył samolot marki Cesna 172, znany też z lądowania obok Placu Czerwonego: https://pl.wikipedia.org/wiki/Cessna_172 .
Czyli myślimy bezpiecznie i „bez ograniczeń” dopóki pamiętamy o limitach. A jednak wielobarwne kwiaty ludzkich myśli łatwo mogą przyprawić o zawrót głowy i powodować złudzenie wszechmocy – wszak Wszechmocny Stwórca uczynił wszystko z niczego, używając jako narzędzia logosu, czyli myśli, a potem jej obrazu, czyli słowa. To może ja też, przecież sapiens na obraz Boga, też jestem wszechmogący? Dopuszczając jednak nawet samo takie pytanie, zamiast wzlecieć na skrzydłach myśli bardzo wysoko, w praktyce poddaję się alienacji, tracąc poczucie rzeczywistości i świadomość istnienia granic, nawet jakichkolwiek granic.
-----
Ceterum censeo Carthaginem delendam esse
vel
Naród, który zabija własne dzieci skazany jest na zagładę
--------
Wyjaśnienie do stopki.
Od początku mojej pisaniny używam tego łacińskiego cytatu z zamierzchłych dziejów naszej cywilizacji, później dodałem adekwatne tłumaczenie (czyj oryginał i tłumaczenie łatwo sprawdzić). Teraz dodam jeszcze swoje wyjaśnienie.
Skąd tutaj Kartagina? Otóż Kartagina była ostatnim dużym organizmem państwowym z tej strony Atlantyku, który duchowych podstaw swojego istnienia upatrywał w publicznym składaniu ofiar z dzieci (aborcji jeszcze nie wynaleziono). Rzym, zanim stał się na długi czas niepokonany, widział swoje "być albo nie być" w całkowitym zniszczeniu Kartaginy, aż do gołej ziemi posypanej solą. Tak też się stało - 90% Kartagińczyków zabito, reszta "uratowała się" jako towar na targu niewolników.
Jak Ci się zdaje drogi czytelniku: jesteś Rzymianinem, czy Kartagińczykiem? A może Twoje istnienie nie potrzebuje duchowych podstaw, zaś ofiara z dzieci w aborcji jest konieczna, aby się dobrze bawić?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)