nickto nickto
91
BLOG

Myśli nieskromne: pornografia (19/?)

nickto nickto Polityka Obserwuj notkę 10
Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać (Łk 14,18)

Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać (Łk 14,18)

Zanim zamieszczę „kolejny odcinek”, który mam już w notatkach, odniosę się najpierw do obszernego komentarza ERIego do odcinka 18. Przede wszystkim bardzo za niego dziękuję, już pod jego wpływem naniosłem poprawki do odcinka następnego. Nie będę odpisywał na całość, ale tylko na te fragmenty, które moim zdaniem, wymagają mojej reakcji.

1. „przyczyny obiektywne” .

Tego wyrażenia w cudzysłowie(!) użyłem jako integralną całość, jako pewnego znaku językowego, nie podlegającego wewnętrznej analizie. Wyrażenie ma wyrażać:) jedynie zaprzeczenie czegoś co jest „subiektywne”, czyli zależy w jakikolwiek sposób od człowieka. Jest to oczywiście w takim ujęciu moja językowa niedołężność, skoro wyrażenie skłoniło ERIego do polemiki. Jednak istotne skądinąd uwagi nie odnoszę się do mojej wypowiedzi, a raczej do braku precyzji w jej formułowaniu, a trochę może do niezauważenia cudzysłowu przez Autora komentarza.

2. „nieograniczoność ludzkiego umysłu”. Jednak tak. Skoro człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, to i jego umysł otrzymał właściwe podobieństwo, czyli nieograniczoność. Brak ograniczeń dotyczy jednak samej myśli, a nie jej ekspresji, czyli nie należy jej mylić z wszechmocą.

3. Wszechmoc. Tutaj sprawa jest dość prosta: wszechmoc może być tylko jedna i. Aby to potwierdzić wystarczy sobie wyobrazić spotkanie dwóch jakichkolwiek wszechmocy…:).

4. „Podobieństwo człowieka do Boga tkwi w jego umyśle, przede wszystkim.”

Zapytam przewrotnie: a w czym, w kolorze oczu?

5. Jezus i astronomia. To „pytanie” zupełnie nieistotne, niegodne tego, aby go rozważać. Jest takich wymyślonych „problemów” więcej, przykład: czy Bóg może stworzyć taki kamień, którego sam nie udźwignie? Itditp. Aby sprowadzić takie rozważania na ziemię, można zadać pytanie: czy bezpłodność jest dziedziczna?

6. O „niestacjonarności ludzkiego istnienia” jako szczegółowej przesłance służącej do odmówienia człowiekowi atrybutu wszechmocy będę jeszcze pisał. Temat domniemanej ludzkiej wszechmocy nadal zajmuje człowieka, chociaż został w jakiś sposób rozwiązany już, ... na budowie wieży Babel.

Koniec uwag do komentarza z poprzedniego odcinka, teraz następny odcinek.

Myśli człowieka mają konsekwencje (dla ludzkości). Dla samego podmiotu myślącego natomiast, myśli, z racji immanentnego ich charakteru, charakteryzują się brakiem samoistnych ograniczeń – samoistnych, to znaczy wynikających z samego myślenia, czyli będących pod całkowitą kontrolą samego myślącego podmiotu. Konsekwencje takie pojawiają się, również dla podmiotu myślącego, dopiero wtedy, gdy myśl przekracza granicę autonomii myśli, czyli osiąga społeczny wymiar człowieka. Z tej, zacytowanej w pierwszym zdaniu akapitu, parafrazy tytułu znanej książki wynika, że wprowadzenie do systemu obiegu myśli w społeczeństwie jakiegoś mechanizmu, który by blokował konsekwencje myślenia wobec samego podmiotu myślącego, członka społeczności jednocześnie, jest zabójcze tak dla myślenia jako takiego, jak w rezultacie dla podmiotu myślącego. Można to nawet ująć szerzej: ujemne sprzężenie zwrotne (tzw. feedback) jest powszechną zasadą, na której opierają się wszelkie systemy regulacyjne. W odniesieniu do myślenia: gdy stworzymy warunki wyłączające odpowiedzialność za skutki naszych myśli, bardziej szczegółowo za skutki ekspresji myśli, znajdziemy się na prostej drodze do destrukcji samego myślenia. Nie chodzi przy tym o jakieś próby narzucenia ograniczeń na myśli – to, jak wiadomo, skazane jest na klęskę – ale o próbę zorganizowania społeczeństwa w taki sposób, że istotna jego część miałaby warunki do tego aby „nie słyszeć własnych myśli”, precyzyjniej: ich skutków.

Ponieważ jest to zagadnienie „gorące” pozwolę sobie na odwołanie się do analogii, które są osnową naszych rozważań. Przypominam, że towarzyszy nam w nich pewien paralelizm seksu i myślenia. Szczególny atak na nasze myślenie(!), którego jesteśmy dziś świadkami, miał swoje preludium w ataku na sferę seksualną człowieka. Przypomnę tylko jeden jego aspekt: środki antykoncepcyjne. Gdy ludzkość dorobiła się tego „osiągnięcia”, mało kto widział w tym jakieś zło, konkretnie ataku na integralność współżycia seksualnego, dalej uderzenia w samą integralność osoby ludzkiej. Był zaś ten „postęp” zdjęciem z człowieka „ciężaru odpowiedzialności” właśnie, przecięciem jednej linii feedbacku, akcją która po latach doprowadziła, poprzez kolejne kroki, do zakwestionowania samej istoty człowieczeństwa, o kryzysie demograficznym nie wspominając, chociaż jest on „udanym” praktycznym zakwestionowaniem społecznego wymiaru jednostki. Tutaj należy przypomnieć wielką rolę jaką w tej sprawie odegrał papież Paweł VI. Był ten papież jedynym PRZENIKLIWYM, który w encyklice Humanae Vitae odważył się stawić czoła nawet swojemu „kościołowi” w osobach zachodnich społeczeństw i hierarchów. W decyzji Pawła VI mamy dziś piękny przykład mądrości Kościoła, który potrafił się wówczas wybronić z jakże perfidnej zasadzki, której „błyskotliwość” ujrzymy w pełni dopiero za jakiś czas. Niestety, póki co: nec hercules contra plures, ale iskierka nadziei została jednak uratowana.

-----

Ceterum censeo Carthaginem delendam esse

vel

Naród, który zabija własne dzieci skazany jest na zagładę

--------

Wyjaśnienie do stopki.

Od początku mojej pisaniny używam tego łacińskiego cytatu z zamierzchłych dziejów naszej cywilizacji, później dodałem adekwatne tłumaczenie (czyj oryginał i tłumaczenie łatwo sprawdzić). Teraz dodam jeszcze swoje wyjaśnienie.

Skąd tutaj Kartagina? Otóż Kartagina była ostatnim dużym organizmem państwowym z tej strony Atlantyku, który duchowych podstaw swojego istnienia upatrywał w publicznym składaniu ofiar z dzieci (aborcji jeszcze nie wynaleziono). Rzym, zanim stał się na długi czas niepokonany, widział swoje "być albo nie być" w całkowitym zniszczeniu Kartaginy, aż do gołej ziemi posypanej solą. Tak też się stało - 90% Kartagińczyków zabito, reszta "uratowała się" jako towar na targu niewolników.

Jak Ci się zdaje drogi czytelniku: jesteś Rzymianinem, czy Kartagińczykiem? A może Twoje istnienie nie potrzebuje duchowych podstaw, zaś ofiara z dzieci w aborcji jest konieczna, aby się dobrze (z)bawić?

nickto
O mnie nickto

Jestem pszczelarzem (coraz bardziej).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka