Media stworzyły legendę o Syryjczykach spieszących z pomocą rannemu liderowi neonazistowskiej NPD. Jeden z większych niemieckich dzienników Die Welt przyznaje teraz, że stał się ofiarą mystifikacji.
W marcu media europejskie w tym też i polskie obiegła wielka sensacja – przypadkowo znajdujący się w pobliżu tzw. uchodźcy widzieli na drodze z Altenstadt do Büdingen w Hesji wypadek samochodowy. Auto uderzyło w przydrożne drzewo, ciężko ranny został kierowca Stefan Jagsch, jeden z liderów neonazistowskiej partii NPD. Według „wiarygodnych“ relacji uchodźcy z Syrii wyciągnęli Jagscha z auta, udzielili mupierwszej pomocy, reanimowali go i w ten sposób uratowali mu życie.
Kaczkę dziennikarską puściła w obieg wpierw gazeta lokalna, następnie podchwyciły ją agencje prasowe niemieckie i za nimi zagraniczne oraz dzienniki ponadregionalne, dodając coraz to nowe „fakty“. Jagsch, który podczas wypadku był przytomny i zaprzeczał, że został uratowany przez Syryjczyków, został skrytykowany przez media za swoją rzekomą niewdzięczność.
Według ustaleń gazety Die Welt w chwilę po wypadku przejeżdżały drogą dwa autobusy wiozące tzw. uchodźców. Obaj kierowcy wyciągnęli Jagscha z auta i zawiadomili pogotowie ratunkowe. W tym czasie z autobusów wysiadło też kilku tzw. uchodźców i przypatrywało się całej akcji.
Syryjscy uchodźcy byli przypadkowymi widzami wypadku samochodowego.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)