Rano miałem rehabilitację, kręgosłup siada.
Przysłuchuję się rozmowie rehabilitantek, temat, męskość-niemęskość współczesnych facetów. Jedna z nich stwierdza, że nie lubi gości chodzących w "japonkach", dla niej to nie tylko niemęskie, ale i bardzo gejowskie. Druga dodaje, że ona nie lubi facetów w różowych koszulach, bo to też świadczy o zniewieściałości.
Nie wytrzymuję i reaguję, co za paranoja, drogie panie, pół świata chodzi w japonkach, w Azji, Afryce, nie wspominając o Europie i Ameryce i chyba tylko w Polsce zwykle klapki okazują się znakiem preferencji seksualnych.
Podobnie kolor koszuli.
Kobiety rumienią się i nawet trochę tłumaczą, starają się też wyplątać z kompromitacji (a nuż jestem gejem) iwyjaśniając, że właściwie nie chodzi o to, że japonki są gejowskie, tylko, że to niemęskie.
A ja noszę japonki i czuję się bardzo męski stwierdzam. Rehabilitantki nabierają buraczanego koloru. Opamiętuję się, w końcu będę tu jeszcze trochę przychodził, nie powinienem popsuć sobie relacji z nimi. Tłumaczę moje oburzenie przeżyciem rodzinnym: kiedy córka zobaczyła mnie w "japonkach" stwierdziła, że jestem gejem.
Kobiety wybuchają śmiechem i w ten sposób godzimy się.
Parę razy słyszałem, że kogoś pobili w Warszawie "za japonki" bo pedalskie, nie sądziłem, że uprzedzenia dotyczą również dorosłych i to z wyższym wykształceniem.
Szkoda słó na gadanie o przaśności narodu, o ludziach, którzy agresją leczą kompleksy i zamiast wysilić się na oryginalność wolą tępić tych, którzy wykazują odrobinę fantazji. Szkoda słów, mogło być gorzej, mogliśmy się urodzić w Darfurze, Somalii albo Kongo i wyrzynać się nawzajem. Tylko... czy takie porównania nie świadczy o miejscu naszego kraju w wolnym świecie?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)