Powiedz „cywilizacja śmierci” a od razu pachnie komorami gazowymi i masowymi grobami. Śmierci się lękamy, a cywilizacja która do niej prowadzi musi budzić wstręt, przecież pragniemy życia. Więcej życia. I jeszcze więcej. I więcej.
Błogosławimy życie.
Tymczasem nie wszyscy ludzie pragną wyzwolenia od śmierci.
Niektórzy chcą się wyzwolić od życia.
I takich jest całkiem wielu. Niektórzy sięgają po środki łagodne, oddają się medytacji, praktykowaniu cnoty i ascezie z nadzieją oderwania od spraw świata i w konsekwencji osiągnięcia mniej lub bardziej religijnie rozumianej nirwany. Inni wolą narkotyki i alkohol.
Są i tacy, którzy wybierają środki radykalne. Czyli jedynie skuteczne. W tym świetle nawet aborcja może nosić znamiona realizacji programu filozoficznego, który krąży w obiegu od czasów starożytnych, a na nowo podał go francuski filozof Emil Cioran twierdząc „Najlepiej byłoby się nie urodzić. Niestety nikomu z nas nie jest to dane.”
Otóż jak widać z deklaracji zwolenników aborcji - niekoniecznie.
Ideał „cywilizacji życia” to za mało by wybrać życie, które nie jest niepodważalną wartością. Dlatego w opozycji do cywilizacji śmierci głosi się cywilizację miłości, gdzie człowiek będzie miał szansę realizować wszystkie swoje możliwości, otoczony życzliwością i sympatią bliźnich, zarówno w chorobie, biedzie, zdrowiu i bogactwie.
W tym miejscu zwolennicy swobody uwalniania się od życia powiedzą, że właśnie niemożliwość zrealizowania tego ideału sprawia że wybierają śmierć.
Stanowiska są nie do pogodzenia, przynajmniej na tym świecie. W innym, podobno lepszym, tak drobne różnice światopoglądowe będą bez znaczenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)