Wybiera się na szczyt państw postsowieckich Azerbejdżanu, Gruzji, Ukrainy i Kazachstanu. A to sobie znaleźliśmy sojuszników. Skorumpowane republiki, rządzone albo przez potomków sowieckich despotów albo przez półmafijny układ.
Jeśli w ' 39 roku naiwnością było szukać wsparcia od Francji i Angli, to jak nazwać taką politykę wschodnią? Wizjonerską? Przezorną? A może jednak - tak jak moim zdaniem na to zasługuje - szaloną?
Zamiast budować relacje z prawdziwym graczem politycznym - Rosją - próbować jej opchnąć, ile się da towaru produkowanego w Polsce, to nie - bawimy się w mini-imperium i bierzemy pod swoje orle skrzydła Gruzję.
Gdyby choć 10% takiego autentycznego zaangażowania ze strony prezydenta widać było w działąniach na rzecz budowania naszej pozycjii w ramach Unii Europejskiej... Ale nie, EU jest od brania kasy. Gruzja i i Ukraina od pokazywania jak wielkim mocarstwem jest nasza ojczyzna.
Cóż, każda mania wielkości podszyta jest kompleksem niższości.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)