Prezydent nie nazwał rzezią Wołynia ludobójstwem. Naukowcy nie zgromadzili się na konferencji naukowej pod jego patronatem, aby o tym rozmawiać.
Sprawy nie ma i nie będzie i nie dziwi mnie to zupełnie.
Brutalnie mówiąc, nie interesuje mnie również prawda o Wołyniu. Ciekawi mnie analiza dwójmyśłenia prawicy, podwójnych standardów tej umysłowości.
Gdy Pinochet walczy z komunistami jest dobry, a że morduje dwadzieścia razy więcej ludzi niż Jaruzelski - nieważne, bo politycznie jest do wyzyskania Pinochet jako obrońca Ameryki Pd przed czerwoną zarazą.
Obrna wolność, neizależnie od koloru i orientracji ideowej, to nie jest prawicowa obsesja. Wolność prowadzi do dewiacji, pornografi, pedofili, pederastii i róbta co chceta, prawda?
Walka z komuną na całym świecie, no to już jest jakiś program minimum, żeby ubiegać się o władzę. nic sięna nim nie zbuduje, ale włądza nie służy do budowania, leczdo rządzenia.
Z Wołyniem podobnie. Chcemy wyzyskać iluzoryczne wpływy na politykę ukraińską, aby budować iluzoryczną strefę buforową wobec Rosji. I lepiej przemilczeć pewne sprawy niż nazwać po imieniu.
Walka o prawdę to też nie jest prawicowa obsesja. Polityka (anty-)historyczna najlepszym tego dowodem.
Polsce dziwnie zależy na odgrywaniu znaczącej roli na Wschodzie. Prorokuję, nie uda się to, bo jak widać - ani wartości nie rządzą tą polityką, ani zimne kalkukacje, tylko kompleksy.
Kompleksy małych ludzi, którzy chcą wyglądać na mocarzy w oczach europejskich braci młodszych (za których mają Ukraińców).


Komentarze
Pokaż komentarze (4)