Tusk lekko sobie rzuca, że chce zabić sędziego piłkarskiego. Kaczyński nie uznaje czegoś za ludobójstwo, a co innego nazywa największą tragedię świata.
Jedni gejów nazywają pedofilami i nie widzą w tym nic nieprzyzwoitego.
Jeszcze inni udusiliby inwektywami mocherowych muchomorków.
Niby nic, niby drobiazgi, nikt nikogo nie wbił jeszcze na pal... A jednak...
Zbrodni dokonuje się najpierw w języku, językiem, poprzez język. Mowa i pismo przygotowują przestrzeń dla ludobójstwa, prześladowań, nietolerancji. Przyszłą ofiarę odziera się z ludzkich cech, napiętnowuje jako złą, stygmatyzuje cechami, które każde szanujące się społeczeństwo lubi zwalczać.
Przeciwnicy politycznej poprawności nie rozumieją tego niestety. Zwykli ludzie, często ignorują znaki, jakimi są określenia przeciwników i wrogów, które pojawiają się w języku mediów, języku ulicy.
Język jest Kasandrą głoszącą zagładę, której nikt, oczywiście, nie słucha.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)