Państwo to jest stan wojny wszystkich ze wszystkimi. A nawet więcej, sił ciemności i jasności. Takie w każdym razie można odnieść wrażenie, czytając komentarze po śmierci i pogrzebie Geremka.
Walka o hegemonię projektów ideowych trwa nie o dziś. Banalnie mówiąc, projekty te dotyczą stosunku do Innego (z przydawkami).
Jak pięknie to się uwidoczniło po śmierci Geremka.
Prawicowcy twierdzą, że nie ma żadnego Innego, lecz jedynie sprawiedliwi, mający słuszne poglądy oraz demony. Demony zwalczają nie tylko ludzie, którzy są do tego za ciency, ale i sam Pan Bóg.
Transparent dziękczynny za interwencję bożą w sprawie usunięcia spośród żywych GO - czyli... chyba jednak Geremka jest tego przykładem, skajnym i śmiesznym nawet, ale oddającym ducha sprawy.
Bóg stoi po stronie sprawiedliwych, popiera ich działania myślą, mową, a niekiedy i uczynkiem. Interweniuje wprawdzie rzadko, nierychliwie, ale jak już, to spektakularnie. Np. ściągając na przeciwny pas samochód prowadzony przez demona. Co potwierdza po czyjej stronie stoi racja.
Demonizacja przeciwnika, przeciwko któremu występuje Bóg i wszelkie istoty kochające dobro uniemożliwia ludzką rozmowę. Święcona woda - tak, cuda - tak, modlitwy - tak, egzorcyzmy - tak, ale nie - debata, nie - dialog, nie - demokratyczne głosowanie, nie - plebiscyt.
Lewica przeciwnie, kocha Innego, ale takiego, który okazuje się w gruncie rzeczy Swoim. niech będize gejem, lesbijką, czarnym lub fioletowym, byle nie mocherem. Dziwne, bo mocher to materiał służący ogrzaniu się, a lewica bardziej od jasności woli ciepło.
Nie przypadkiem Marek Edelman zaproponował na pogrzebie Geremka utworzenie przez zebranych kręgu ciepła, mur oporu, jakby hordy barbarzyńców podchodziły pod polis. Jakby spleceni ze sobą żałobnicy, stanowili oddział Greków spod Termopil, straceńczy, heroiczny.
Czy podział na sprawiedliwych i demony albo barbarzyńców i cywilizowanych/oświeconych jest słuszny? Mam nadzieję, że nie. Trwa konflikt, od tego mamy demokrację, aby ujawnić konflikty. Wojna niech pozostanie jedynie sadomasochistyczną fantazją niewyżytych ideowców.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)