Moraliści mogą sobie znowu pochasać. Rozpoczęłą się Olimpiada, co nie przeszkadza zarówno imperiom, jak i pomniejszym kraikom ignorować zawieszenia broni, wszczynać konflikty, prześladować niepokornych obywateli.
Tybet, Osetia, Darfur, Birma itp, itd.
Bezczelnie niszczy się idee olikmpijską, gromią polityków, moraliści. Tylko czy idea olimpijska nie była skażona przemocą od samych poczatków?
Pauzaniasz, wędrujący po Grecji w II w po Chr., opowiada legendę o Heraklesie. Słynny starożytny Rambo prowadził wojnę przeciw Augiaszowi, wspieranemu przez synów Aktora. Kiedy zwołano igrzyska istmijskie i ogłoszono zawieszenie broni, Herakles nie przejął się na poważnie ideą olimpijską. Urządził zasadzkę na synów Aktora, jadących obejrzeć zawody i wybił ich co do jednego.
Warto też pamiętać o istnieniu góry Typajon, z której strącano kobiety podglądające walki olimpijczyków, choć Pauzaniasz nie odnotowuje praktycznie żadnych ofiar, kara taka istniała oficjalnie w ówczesnym prawodawstwie elejskim.
Nie dziwię się że przemocy nie powstrzymują płomienie olimpijskiego znicza, skoro nie powstrzymuje - dużo bardziej przejmujący - widok niewinnej, przerażonej, cierpiącej - twarzy bliźniego.


Komentarze
Pokaż komentarze