Czytając w salonie24 komentarze na temat sytuacji w Gruzji, można odnieść wrażenie, że znajdujemy się w stanie wojny z Rosją. Nie tylko Polska, właściwie cały Zachód.
Co stoi za bezwarunkowym opowiedzeniem się (głównie jednak ludzi o prawicowych poglądach) za Gruzją? Niechęć, delikatnie mówiac do Rosji. Oparta głównie na wybiórczej wiedzy o przeszłości tego kraju.
Czy możemy reagować na Rosję inaczej? Czy da się coś zmienić w relacjach Polska-Rosja? Z pewnością i sama Moskwa musiałaby tego zechcieć i spełnić pewne warunki. Tylko wtedy dałoby się mówić o przyjacielskich relacjach. A czy warto się starać, w obserwujemy świt przyjaźni polsko - gruzińskiej?
Moim zdaniem bliższa ciału koszula, mając przyjaciela za sąsiada, czulibyśmy się pewniej. Przyjaciela a chocby życzliwego partnera w interesach. Każda z tych opcji jest w przyszłości możliwa. Tyle, że musimy o tej przyszłości przez chwilę pomyśleć.
Z kim lepiej dla naszych interesów mieć przyjazne relacje? Z wschodzącym mocarstwem, Rosją, czy z małym krajem, sympatycznym skądinąd, ale nie poukładanym jeśli chodzi o system (opozycja kwestionuje demokratyczny wybór Saakaszwilego na prezydenta), mającym na swoim terytorium (zresztą kwestionowanym jako całość) dwa ogniska zapalne (Osetia i Abchazja), słabym gospodarczo, wymagającym inwestycji w rozwój.
Czy przyjaźń z Gruzją wzmacnia naszą pozycję? Gdzie? W czyich oczach? Czy może stanowić przeciwwagę dla Rosji? W jaki sposób, skoro już teraz Gruzja przegrywa z mocarstwem.
Rozsądnie byłoby więc, protestując przeciw samej wojnie, jako sposobowi na rozwiązywanie problemów i w której giną cywile, zachować wstrzemięźliwy stosunek do konfliku i jego stron.
Czy to nie cynizm? Niestety, tak łatwo nie da się sprawy podsumować. W końcu wobec większości wojen np. w Afryce reaguje się w Polsce z obojętnością. Po prostu nie mamy tam swoich interesów, za wiele jest wojen na świecie, aby każdą brać do serca.
Powiedziabym jeszcze inaczej: bierzmy wojny do serca i pomagajmy ich ofiarom. Ale bierzmy je również na rozum i nie traćmy z pola widzenia własnych interesów. Swoją drogą, taka jest jedna z największych nauczek, płynąca z polskiej historii.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)