Jak się pozbyć raz na zawsze prezydenta, przepraszam, podróżnika Kaczyńskiego?
Sposób jest prosty. Unia Europejska kolejny szczyt powinna zorganizować na Kresach... ale Drogi Mlecznej. Albo przynajmniej na Marsie lub Wenus czy innej Alfa Centaurion.
Prezydent bezpardonowo walczy z premierem o bilet na wahadłowcu. Dostaje go po bojach - dla zmyłki - krwawych i ciężkich. Wsiada do pojazdu kosmicznego, odpala rakiety i leci. Leci, leci, leci... I nawet nie zauważa, że już dawno temu przekroczył granice dziury ozonowej, po lewej minął Księżyc, po prawej Saturna, po środku ma Czarną Dziurę...
Niech sobie leci. Skoro tak lubi podróże...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)