Kolejny opisany w mediach przypadek, z wielu, prawdopodobnie nie opisanych: Kościół w ramach rekompensaty za utracony po wojnie majątek, dostaje od państwa tereny o zaniżonej wartości i chwilę później sprzedaje je za cenę rynkową, czyli realną, czyli wyższą niż ta początkowo oszacowana. Tym razem chodzi o Towarzystwo Pomocy dla Bezdomnychim. brata Alberta i ziemię w Świerklańcu (patrz: sobotnio-niedzielna "Gazeta Wyborcza").
Już nawet lokalna administracja protestuje przeciw tak jawnej niesprawiedliwość - a przecież gdzie bardziej się boją kościoła - jak nie na prowincji. A jednak...
Tyle, że Ministerstwo Spraw Wewn. i Adm. milczy, Kościół milczy, wierni milczą. A własność publiczna przechodzi w cudze ręce w nieuczciwym dealu.
Kościół lubi z siebie robić ofiarę demokracji, kiedy jednak poszperać w papierach, prawda, która wychodzi na jaw, jest nieco bardziej złożona. Jeśli więc czegoś jest ofiarą kościół to własnej hipokryzji. Mam nadzieję, że może kiedyś wierni wyspowiadają go z tego.
A teraz małe ćwiczenie... Wyobraźmy sobie, że polscy Żydzi ( jeśli istnieje taki byt ogólny) dostają działki, które kiedyś do nich należały albo dostają coś po zaniżonej cenie w ramach rekompensaty. Już widzę te wiece z Radiem Maryja z J.R. Nowakiem i prof. Wolniewiczem, już widzę te petycje do sejmu i Brukseli, Berlina i Moskwy i pospolite ruszenie, i dęcie w trąby, i msze za ojczyznę i nocne czuwania przy lokalnych pomnikach JPII, z pieśniami "Od Żydów i ich żądzy posiadania obroń nas panie".
Po co mieszać w to Pana. Wystarczyłoby państwo prawa. Dla wszystkich takiego samego.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)