Oglądałem telewizję, było już późno, właściwie noc. Nagle zgasło światło, padł telewizor, zaległa ciężka cisza. Nie wiedziałem co się dzieje, wyjrzałem przez okno - na zewnąt było pusto, ciemno, źle. Stopniowo robiło się zimno, nie działało ogrzewanie, woda przestała lecieć z kranu. Sprawdziłem telefony, komórkę i stacjonarny. Nie działały.
Zacząłem się bać.
Nie wiem jakim cudem dotrwałem do rana, dopiero wtedy się dowiedziałem strasznej prawdy.
Polska zbankrutowała, padł złoty, gospodarka okazała się wydmuszką, banki (zagraniczne głównie) wypompowały w międzyczasie resztki waluty, i przy okazji - naszych oszczęność. Państwo było niewypłacalne. Wiadomo, kryzys. nei wiadomo tylko było jak bardzo głęboki.
Tej nocy, geograficzne granice Polski przekroczyły siły Unii Europejskiej i wprowadziły stan wojenny.
Przecież byliśy w Unii, przekonywałem siebie, to absurd!!! Tak, ale okazało się, że Polska jest niewydolna, nie potrafi istnieć samoistnie. I dlatego administrację, zarządzanie przemysłem, wojskiem i policją przejęli urzędnicy Brukseli.
Byłem sparaliżowany. Koszmar! Co robić, zero oszczędności, wszystko przejęte przez zewnętrzną administrację.. Poza tym... czego żyć, co robić?
Zanim znalazłem odpowiedź, sen się skończył. Może to nie kryzys, może to kobieta..? Leżałem obok kobiety, która chrapała i pewnie to właśnie wprowadziło mnie w ten niepokój.


Komentarze
Pokaż komentarze