Partia Miłości podstępnie zaatakowana przez knujących zorganizowanych przestępców, musi bronić I siebie I innych przed tą niemającą precedensu w dziajach Polski agresją. Obrona wolności jest konieczna. Wolność jest oczywiście broniona przez demokratyczne instytucje takie jak Agencja Budowy Wolności, niezależna od nie-rządu prokuratura oraz Policja. Przy czym w zeszłą środę mogliśmy zobserwować, że okopy wolności przesunęły się niebezpiecznie blisko redakcji “Wprost”. Tak blisko, że harcownicy “obozu wolności ” szturmowali redakcję aż dwa razy. Nieskutecznie.
Reduta Świętego Sylwestra broniła dzielnie “Nadgryzionego Jabłka” i nie pozwoliła na odebranie skarbu wartością równemu jedynie Bursztynowej Komnacie. Warto się jednak tu na chwilę zatrzymać I pomyśleć nad tymi jakże ciekawymi wydarzeniami.
Agencja Budowy Wolności przychodzi do redakcji i żąda wydania nośników z nagraniami tajnych(do pewnego momentu) rozmów. Oczywiście dziennikarze odmawiają. A co? Mają tak poddać się bez jednego wystrzału..Tak po prostu. Wprost niebywałe. Na takie dictum zostają zwołane posiłki. I tu dopiero zaczyna być ciekawie. Tu w środku lata zafundowano nam Szopkę Noworoczną.
Funkcjonariusze Wolności i prokurator wkraczją do redakcji w świetle kamer i nie potrafią zgrać plików, albowiem te mieszczą się na “Jabłku”!!! Czy naprawdę tak mało jest tam specjalistów od informatyki lub choćby od wszelkiego rodzaju komputerów,by tą procedurę wykonać sprawnie I bez zbednych komplikacji. Jak widać nie za wielu, mimo budżetu sięgającego 500 mln rocznie. Wygląda na to, że za nasze pieniądze zatrudnia się tam niedorajdy o manierach krawężnika z MO.
Dalsza analiza musi przywieść nas do zadania sobie podstawowego pytania czy na miejscu redakcji przechowywalibyśmy te pliki na komputerach, spodziewając się najścia “wolnościowców”. Czy będąc redaktorem naczelnym mielibyśmy te pliki na swoim laptopie. Oczywiście nie!!!
Jeśli ABW spodziwała się, że znajdzie tam owe nagrania to albo jest naiwna albo jest głupia!!! Jeśli dodatkowo nie wie jak ugryżć “Jabłko” wystawia sie na pośmiewisko i to nie tylko w kraju.
Zaś próba wyrwania “Jabłka” była nie tylko żałośna ale i śmieszna. Wyglądało to troszkę tak jak dobrze zainscenizowana pokazówka.
Prokuratura I ABW wkraczają do redakcji, w której nagrań nie ma. Redakcja broni zaś nośników, na których owych nagrań również nie ma(czy złodziej włamuje się do pustego mieszkania?). Dzinnikarze bronią wolności słowa, którą usosabia do niedawna reżimowy tygodnik. Po co to wszystko. Jakaś gra w kotka I myszkę? Czy może przedstawienie teatru kukiełek?
Pochylmy się nad samymi czynnościami ABW w pokoju red. naczelnego “Wprost”. Czy funkcjonaeiusze wchodząc do pokoju I podejmując czynności przeszukania i przesłuchania nie powinni zabezpieczyć miejsca tych czynności. Czyż nie powinni zasunąć rolet w oknach, aby osoby postronne nie mogły nic nagrywać z zewnątrz? Oczywiście, że tak. Podejrzewam nawet, że są takie procedury, zwłaszcza, że całe to zamiesznie było nagrywane przez “walczących o wolność”. Tymczesem okna pozostały odsłonięte.Dla mnie zatem jest jasne, że rolety pozostawiono odsłonięte, by to zdarzenie można nagrywać z zewnątrz. Świadczy o tym jeden moment, gdy szarpiący się św. Sylwester podchodzi do okna, a funkcjonariusze nie zasłaniają rolety w oknie, w którym on stoi, lecz te obok. Nawet nie starają się ukryć faktu nadużyć. Dziwna to służba, która chce się tak ośmieszać,zwłaszcza, że może to doprowadzić do konfronatacji z osobami będącymi w hall'u.
I oto po owej szarpaninie następuje szturm sił kontrrewolucyjnych na okopy Św. Sylwestra. W szturmie tym zjednoczone siły kapitalizmu(poseł Wipler) I socjalizmu(Piotr Ikonowicz) zmuszają do rejterady tych, którzy “walczą o wolność”. Zaiste iście szatański dramat. Prawica i lewica walczy o wolność jak lwica. Na placu boju pozostaje walizka...Policja-wobec przewagi przeciwnika - wycofała się już wcześniej, pozostawiając po sobie tylko złe wrażenie.
A po co tam był prokurator?? Czy tylko po to by nadzorować czynności procesowe czy też po to, by stać się kozłem ofiarnym złożonym prasie? Reakcja Jaśnie Oświeconego(przez Słońce Peru), zdaje się przemawiać za tym drugim rozwiązaniem. To właśnie prokuratura została oskarżona przez ministra sprawidliwości o popełnienie błędu!!! Ta krytyka ma dwojaki sens. Po primo odsuwała odpowiedzialność od rządu, bo przecież prokuratura nie jest jego częścią. Secundo miało po raz kolejny pokazać, że prkokuratura to (PO)twór niezależny, działający bez zachęt za strony rządzących, utwierdzając w Polakach pogląd, że wymiar sprawidliwości jest w pełni niezawisły.
Tylko po co rządowi wojna z dziennikarzami. Wiadomym jest, że z mediami się nie wygra, a jeśli już to poniesie się ciężkie staraty. Nie wywołuje się konfliktu chyba, że ma się jakiś inny cel do spełnienia. Cel długofalowy, ukryty, realizowany mimo całej zawiruchy I bitewnego pyłu unoszącego się nad zgliszczmi wywarzonych drzwi. Pozostaje zadać tylko pytanie jaki to cel???
Tu taj również można wyłuszczyć dwa powody tych “prodemokratycznych” działań. Pierwszym może być “oddzielenie ziarna od plew”- czyli podzielenie samego środowiska dziennikarskiego na tych coz nie-rządem stoją I tych co rządowi są nie na rękę(najwyżej na nogę). Drugim jest testowanie opinii publicznej. Rząd po raz kolejny wywołuje napięcia by sprawdzić reakcję na swoje działania I ewentualnie ocenia jak daleko jeszcze może się w swoich “ratujących praworządność” działaniach posunąć. Sądząc z dotychczasowych wydarzeń ta granica przenosi się coraz dalej I mimo to reakcja Narodu jest mizerna.
W oczywisty sposób Grupa Trzymająca Koryto jest zatem niejako zapraszana do dalszych “pokojowych” akcji, mających uświadamiać obywateli w tym, że są...no właśnie czym...paszą wrzucaną do koryta...
86
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze