Stara łacińska paremia mówi Nec Herculec contra plures- I Herkules nie poradzi przeciw wielu. Paweł Kukiz stał się w oczach wielu takim właśnie Herkulesem i to on jest prawdziwym wygranym tych wyborów . Wydawałoby się człowiek znikąd. Bez politycznego zaplecza, bez struktur partyjnych, bez wielkich pieniędzy. A jednak to on został patronem ludzi młodych i wk..nych na system, robiących z Polaków żuli(jak mówi Marian Kowalski). To on a nie JKM przyciągnął do siebie niezadowolonych z rzeczywistości, która nas otacza w kraju, który dla większości z nas staje się coraz bardziej dziki. To on został niejako mianowany Trybunem Ludu. Głosem, który krzyczy : NIE. VETO. Nie pozwalam na takie machloje, na powielanie tych samych błędów przez ostatnie 26 lat. Nie dla układu okrogłostołowego.
Niestety jego siłą, jest zarazem i jego słabością jest to powiedzmy pospolite ruszenie wśród nowego elktoratu i brak jakiegokolwiek umocowania w strukturach organizacyjnych. Wiemy, że Kukiz opiera się na społecznikach, wolontariuszach i ludziach czasami przygodnych, którzy z takiego czy innego powodu chcą wspierać jego inicjatywę.
Ten brak struktur, brak organizacji, która kierowałaby kampanią do parlamentu i koordynowała wysiłek tysięcy ludzi oraz weryfikowałaby kandydatów może być niestety jego zgubą. I partie parlamentarne o tym świetnie wiedzą.
Co może sie stać z Kukizem i jego ruchem? Możemy oczywiście przyjąć dwie wersje- pesymistyczną/ realistyczną lub optymistyczną.
Opcja pesymistyczno-realistyczna rysuje się w barwach korporacjonizmu partyjnego. Można tu wskazać dwa zagrożenia.
Pierwsze odnosi sie do budowy zaplecza politycznego, które w jakiś sposób musi być zbudowane, by start we wrześniowych wyborach okazał się wogóle możliwy. Co może być tą łyżką dźiegciu? Brak odpoweidnich i odpowiedzialnych osób jako kandydatów na parlamentarzystów. Z bardzo prostego powodu-brak ludzi z doświadczeniem administracyjnych, którzy nie byliby uwarunkowani PRL-owską mentalnością czy powiązaniami z poprzednim lub obecnym systemem. Słowem będzie mu bardzo trudno znalźć ludzi uczciwych i prawdziwie oddanych sprawie budowy Nowej Polski.
Do nowych struktur mogą przenikać ludzie związani ze służbami(obecnymi i byłymi), aby jego inicjatywę rozsadzić od środka np.poprzez walki frakcyjne. Kukiz naraża się również na próby wejścia na jego okręt ludzi niegdyś związanych z innymi partiami PO, PiS, SLD, PSL, którzy nagle oświeceni blaskiem mądrości ogłoszą, że również są za budową nowego ładu. Ci pogrobowcy mogą co prawda dostać się dzięki Kukizowi do parlamentu, ale potem mogą wykonać w jego kierunku gest Kozakiewicza I dołączyć do swoich starych partii, a nawet jeśli tego nie uczynią, to moga głosować tak jak one. Kukiz straciłby wtedy nie tylko posłów, ale I autorytet.
Drugi zagrożenie upatruję w zwykłym upartyjnieniu tego jakże różnorodnego ruchu. Nawet jeśli uda się Kukizowi zweryfikować wszystkich kandydatów na posłów i senatorów(w co wątpię) pod kątem ich autentycznej motywacji do walki z szarańczą III RP, to czy uda mu się ich powstrzymać od ich uwikłania w politykierstwo I karierowiczostwo?
Pomyślmy jak zwykli ludzie. Ktoś z prowincji zostaje posłem/senatorem. Ma wolę działąnia i jest żądny zmieniać system i cały kraj. Po zaprzysiężeniu jednak widzi, że polityka wyglada nieco inaczej niż jemu/jej sie wydawało. Starzy wyjadacze przebijają ich doświadczeniam i skutecznością w zakulisowych grach. Nowi parlamentarzyści mogą w nich widzieć nauczycieli i zbliżać się coraz bardziej do nich i ich poglądów(siła autorytetu). Może ta bezsilność w starciu z systemem doprowadzi do frustracji i rezygnacji ze szczytnych haseł..i w końcu nowi posłowie powiedzą sobie: “Już mam dość!! Niczego tu nie zmienie. To może chociaż kasę zarobię.” I pójdą na różne uklady i układziki, wejdą w kontakty..załatwią pracę rodzinie, znajomym..i tyle będzie z Nowej Polski. Inni mogą po prostu połasić się na stanowiska w rządzie lub urzędach centralnych albo nagle zapragną zostać częścia salonu-elity , pozować z celbrytami, chodzić na rauty, bale, spotkania i jeść kawior z ręki systemu..Pokusy są przeróżne i ludzie z układu świetnie o tym wiedzą...
Jest też wersja optymistyczna. Kukiz bierze 25% poparcia wśród głosujących czyli około 30% mandatów w Sejmie i Senacie i wchodzi w koalicje z którąś z partii(pewnie z PiS-em). W wyniku nacisków zmusza do zmiany konstytucji, sytemu wyborczego, wymusza konieczne reformy gospodarcze i społeczne. Tylko czy system na to pozwoli?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)