Już kiedyś pisałem przy jakiejś okazji, o polskiej słynnej kreatywności. Na zachodzie od dawna nasi pracownicy mają dobrą opinię ze względu właśnie na fakt,iz potrafia być kreatywni. Polscy naukowcy na maleńkich pensyjkach w biednych instytutach za pomocą sznurka i kawałka kalkulatora tworzą przełomowe odkrycia. Nasza polityka też nie gorsza , jeśli chodzi o odkrywanie nowych politologicznych terenów.
Obserwując zamieszanie wokół tzw. sprawy "Mira" dotarła do mnie świadomość , iż nasz system polityczny jest niezwykle oryginalny. Z pozoru to demokracja na styl euro-zachodni. Są różne instytucje, parlament, premier, prezydent etc. Są wreszcie wolne wybory parlamentarne. Ale naiwnym ten kto myśli , iż rytm naszej polityki wyznaczany jest przez owe "wybory". Błąd. U nas kadencje polityczne trwają nie od "wyborów" do "wyborów" a od afery do afery.
Jedna afera niszczy jeden układ a ten nowy trwa do nastepnej afery. I tak w kółko. Przychodzi nowa ekipa i zastyga w oczekiwaniu na dzień w którym któryś z dziennikarzy nie "dotrze" do jakichs sensacyjnych materiałów. I od tego momentu można powiedzieć zaczyna się kampania wyborcza. Naprawdę , prześledzcie losy naszej polityki a samo się narzuci nam iż mamy do czynienia z Aferokracją.
Już widać,ze PO nie wykonało żadnego przełomu w długości kadencji - który u nas pewnie średnio wynosi dwa lata. Tusk zdecydował się z miejsca po wyborach na ucieczkę i nawet daleko odskoczył - ale i tak minęło magiczne dwa lata i... Zaczeły się etapy górskie.
Widzę na salonie reaktywację pewnych osób ( np. Pani Lichocka i Pani Kataryna ), które piszą rzadko bądź prawie wcale. Sytuacja jednak się zmieniła i trzeba urochomic procesy Aferokratyczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)