Niedawno zżymałem się tutaj na polskie kino rozrywkowe - to było pokłosie po byciu bombardowanym żenującymi reklamami , żenującego filmu "Ciacho". Nie minęło tysiąc Tytusowo de ZOO'wych "strzałów z nikąd" a na rynek trafił kolejny filmo-smieć pt. "Randka w ciemno". Czytam zawsze recenzje takich filmów i wypowiedzi na Film Webie tych naiwnych co już je obejrzeli. Czynię to przyznam , z perwersyjna przyjemnością. Nie moge sobie odmówić tej złośliwej satysfakcji. Wiem - okropny jestem. Widzę że cała ta masa ludzi która dała się skusić narzeka na ten film i odradza oglądanie go. Tak jak w przypadku "Ciacha" uznając go za "mało śmieszny".
Mnie zastanawia jedna rzecz. Widzę że filmidło to zostało obejrzane już przez ponad 700 tys. widzów (!) w całej Polsce. Ponoć obejrzało go więcej widzów niż "Avatara".Pewnie było wśród tych ludzi sporo tych co byli też na "Ciachu".. To w sumie okropne że w naszym kraju tak łatwo seryjnie oszukiwac ludzi tandetną reklamą w postaci twarzy ogranych do bólu aktoro-celebrytów, w postaci tego Kota i Dereszowskiej niejakiej. Wystarczy pokazać te japy na plakacie, dac debilny tytuł i kina pełne. Wiem, wiem. Wszędzie na świecie komercja panuje. Tylko czemu u nas jest praktycznie tylko ona i to w takim słabym wydaniu? Czytam że na ten film wydano ogromna ilość forsy... Producenci dobrze wyczuli polskie gusta bo szmal prawdopodobnie się zwróci..
Czy powoli stajemy się StupidWood? Indie znane są z Bollywoodu a my za chwilę będziemy stolica drewnianych, drętwych i kretyńskich "komedii" romantycznych. Ludzie co się dzieje?




Komentarze
Pokaż komentarze (13)