Zmogła mnie zdrowotna niedyspozycja chwilowa. W trudnych chwilach wspomógł mnie Pan Pilot i Pan Telewizor. Fruwałem sobie po najróżniejszych kanałach, przetykając to regeneracyjnymi drzemkami. Nagle bach..Dostałem w czerep nową produkcją , naszej kochanej TVP - czyli serialem pt. "Apetyt na życie". Naszej kochanej, wysoce skryzysowanej, TVP dodajmy. Ponoć na Woronicza nie mają kasy nawet na ręczniki papierowe. Pogrzebali jednak w czeluściach swojej nowej wypasionej siedziby i znaleźli troche zaskórniaków, których wystarczyło akurat na nowy wypasiony serial.
Zwalczyłem pierwszy odruch przerzucenia na cos innego i postanowiłem sprawdzić jak to TVP realizuje swoja misję tym razem. Coż my tam mamy... Nie wiem, myślę że powinien ktoś mądry wymyśleć nową kategorią na tego typu twórczość co w "Apetycie", lepiej ją opisującą niż banalne słówko serial obyczajowy..Może wykształciucho-serial ? Może Polish dream serial? Chodzi o kolejne mutacje TVN-owskiej Magdy M. podawane w coraz bardziej postępowym lukrze. TVP nie chce byc gorsza i atakuje nowe terytoria na których mogłaby realizować ową misję.
Nie będe się zagłębiał w strukturę scenariusza tegoz dzieła. To zostawiam największym masochistom. Zajmę się tylko formą oblepiającą te jakże ważkie treści misyjne.
Jesteśmy w Nowym Jorku..tfu w Warszawie. Polscy operatorzy coraz bardziej musza się głowić nad tym , jak pokazać Warszawę jako amerychańską wypasiona metropolie , lepiej niż np konkurencja z TVN. Tak ustawiamy kamerę aby było widać na jednym planie wsystkie tsy rachityczne "drapacze chmur" - żeby nam się zdawało że jest ich tyle co na Manhattanie. Zachód słońca koniecznie musi się w nich odbijać. Musimy czuć że jesteśmy w stolicy europejskiej szczęśliwości. Wszyscy Warszawiacy jeżdżą przynajmniej nowymi mini Morrisami, mieszkają w apartamentowcach na Wilanowie we wnętrzach niczym z "Czterech Kątów", a wszystkie kobiety sa dziennikarkami mającymi na wszystko czas i chodzą w kozakach za 2000 PLN. No i czujemy..
Przepraszam, nie wszystkie kobiety sa dziennikarkami. Jedna z nich w ogóle nigdzie nie pracuje, a jej jedynym obowiązkiem jest niańczyć dziecko i cierpieć z powodu zaniedbania przez męża - oczywiście pracującego gdzieżby indziej jak nie w wypasionej firmie reklamowej. Mąż jest okrutny. Pracuje po nocach aby zarobić na kozaki dla żony, jej wypasionego mini-morrisa i apartament na Wilanowie. Łajdak. Żona ma moralne prawo aby wsiąść w swojego mini Morrisa i 1. obgadać łajzę wśród najlepszych psiapsiółek i 2. odwiedzić kochanka który "ja rozumie". Cierpimy razem z nią. Zastanawiałem się nawet czy nie uronić łezki nad jej losem..W ogóle serial jest pewnego rodzaju apoteozą kobiecej zdrady, mającej rodowód w jej prawie do szczęścia. Inna bohaterka - pani Doktor ( mająca dwdzieścia parę lat - to możliwe w ogóle? ) flirtuje z ordynatorem ( och jakież to oryginalne ) i jest z tego dumna. Wszyscy przyjaciele kibicuja jej w tym, aby jej gach rozwiódł sie w końcu z ta ropuchą ordynatorową i żeby ona przestała wreszcie stać na drodze szczęścia porządnych ludzi !!
Kolory. Duzo kolorów. Pastelowych. Duzo pastelowych kolorów. Żaden z elementów scenografii czy charakteryzacji nie może być starszy niż 2 miesiące. Wszyscy chodza w ciuchach z outletów i jak to wszyscy mieszkańcy Warszawy jedyne problemy jakie ich dręczą to te z mężami, żonami, kochankami i zwierzętami. Innych stresów nie stwierdzono.
Dialogi. Tu jest dopiero misyjnie. W wypasionej agencji reklamowej nie robi się burzy mózgów - tam się robi "brainstorming". Wiedzieliście? Reszta bohaterów nie rozmawia ze soba. Oni wciąż sobie nawzajem celnie ripostują. Z ekranu aż skrzy się od błyskotliwych point. Woody Allen niech się schowa.
Myślę że gdyby jakiś zagubiony podróżnik z zagranicy nagle zawitał do Polski, właczył z nudów telewizor i obejrzał "Apetyt na życie" w te pędy porzucił by podróżowanie i został z nami. Wszak ten serial powiedziałby mu że znalazł się w skrzyzowaniu Nowego Jorku z Paryżem gdzie można realizowac wszystkie swoje marzenia i żyć lepiej niż w Szwajcarii. Już rozumiem - to jest ta misja.. przyciągnąć jak najwięcej gastarbeiterów faktem takim mianowicie,że u nas żyje się dobrze.. wszystkim. Uspokoiłem się. Niechże misja TVP trwa dalej..




Komentarze
Pokaż komentarze (14)