Od razu napisze , iz nie chcę się tu zajmować osobą samego reżysera tytułowych "Barw ochronnych" - Krzysztofa Zanussiego. Nie chcę wdawac się w spory czy Zanussi to "sprzedajny rezyser na sowieckim kontrakcie" etc. Chcę się zająć samym filmem , czysta sztuką..
W połowie lat 70 - tych nakrecono kilkanascie filmów, które zostały wrzucone do jednej przegródki z napisem "Kino moralnego niepokoju". Ludzie mają potrzebę tworzenia takich jasnych i klarownych podziałów i nikt i nic tego nie zmieni. Takie etykietki najczęściej mają sztuczny rodowód , a łączący , teoretycznie wspólny mianownik okazuje się często wątły i naciągany. Spójrzmy na sztandarowe dzieła filmowe owego nurtu. Czy łączy coś poważnego filmy takie jak "Bez znieczulenia" Wajdy, "Amator" Kieslowskiego i nasze tytułowe "Barwy Ochronne" Zanussiego? Być może niektóre twarze aktorskie i fakt , iz wszystkie zakorzenione były w ówczesnym świecie - jednak przyznacie sami że to troche niewiele aby fasować nową szufladkę i upychać tam wiele niespójnych ze sobą formalnie i treściowo dzieł.
Dodatkowo KMN przez długi czas było wysmiewane i podawane jako przykład kina przegadanego,przeintelektualizowanego i co najgorsze - ułożonego z władzą i tak kręcone aby tej władzy zbytnio nie tknąć w miękkie podbrzusze.. Z częścią tych zarzutów oczywiście mozna się zgodzić - jednak w mojej opinii pozostąło po KNM przynajmniej kilka filmów, które bronią się do dziś - ba, nawet z wiekiem nabierają rumieńców.
Jednym z takich przykładów ( porzucając juz spory o to czy KMN istnialo naprawdę czy nie ) są bez wątpienia w mojej opinii właśnie "Barwy Ochronne" Zanussiego. Film ten przetrwał w świetnej kondycji wszystkie te lata z kilku powodów. Najważniejszy z nich to z pewnością prawdziwy popis gry aktorskiej Zapasiewicza i Garlickiego. Cały scenariusz, cała historia która próbuje Zanussi opowiadać są tak naprawdę tylko i wyłącznie tłem, swoistą scenografią dla obu tych aktorów. Obaj przez cały film toczą fascynujący pojedynek. Garlicki jako młodziak dopiero naiwnie wchodzący w życie i Zapasiewicz brutalnie ukazujący mu cyniczne zasady rządzące światem, którymi i on sam się kieruje. Reszta oszczędnych zdarzeń jest tylko osnową i jak wspomniałem -tłem, dla tegoż pojedynku. Doprawdy, przyznam iz demoniczna w pewnym wymiarze rola Zapasiewicza powaliła mnie na kolana i obniżyła szczękę na poziom podłogi. Nie widziałem, powtarzam - nie widziałem NIGDY podobnej aktorskiej szarży. Jeśli komuś się chcę to polecam obejrzenie choćby fragmentu z jednym z lepszych dialogów z tego filmu ( cały film jest zresztą na You Tubie ). Przez trzy minuty trwa jeden z bardziej w mojej opinii hipzotyzujących aktorskich dialogów w którym Zapasiewicz jak to mówi młodzież -zjada - wszystkich aktorów świata:
Polecam obejrzeć cały film bo składa się on w zaasadzie z takich perełek dialogowych. Takiego kina w Polsce już się nie kręci i nie będzie kręcić. Oczywiście jeśli ktoś jest w stanie przyswoić 1,5 godziny gadanego, nieomal "Teatru telewizji". Jednak warto. Można zobaczyć wspaniały kunszt aktorski i przy okazji zmierzyć się z zadawanymi w nim pytaniami. Bo odcinając cały kontekst w jakim się toczą "Barwy" podobne historie w różnych mutacjach z pewnością dotykaly, dotykają, lub dotkną każdego z nas..




Komentarze
Pokaż komentarze (19)